Nowy numer 37/2021 Archiwum

Krzyż nad Stalinogrodem

Aż o 38 metrów niższa niż w projekcie jest kopuła katedry w Katowicach, bo komuniści nie chcieli, żeby górowała nad Katowicami. Są tacy, którzy tego żałują, ale istnieje też opinia, że... dobrze się stało.

Kontynuujemy nasz minicykl o największej w Polsce katedrze. Okazją jest zbliżające się stulecie diecezji.

Schody z wieży Bismarcka

Już 17 lat przed ukończeniem budowy katedry, w 1938 r., jej prezbiterium stało się kościołem tymczasowym. W pozostałej części wielkiej świątyni udało się wznieść mury do wysokości 6–8 metrów. Powstały też szerokie, imponujące schody, wzniesione z kamienia ze... zburzonej w 1933 r. wieży Bismarcka w mysłowickim Trójkącie Trzech Cesarzy.

Niemieccy okupanci zakazali dalszej budowy, a nawet zabezpieczenia już wzniesionych murów. Z kolei po wojnie władze zażądały obniżenia kopuły aż o 40 metrów. Komuniści nie chcieli, żeby nad Katowicami górował krzyż. Budowniczy katedry ks. Rudolf Adamczyk odrzucił ich żądanie, ale w 1951 r. został aresztowany. W 1952 r. władze wysiedliły też z diecezji biskupów. Na zarządcę diecezji narzucono ks. Jana Piskorza, wikariusza kapitulnego. Ten człowiek wypełniał każde życzenie swoich komunistycznych mocodawców. To on kazał obniżyć kopułę katedry. Kopuła jest więc dzisiaj o 38 metrów niższa niż w projekcie. Wielu ludzi bardzo tego żałuje. Uważają, że z tego powodu katedra ma zbyt przysadzistą sylwetkę. Istnieje jednak też pogląd, że ta zmiana, dokonana z powodów ideologicznych, paradoksalnie pod względem architektonicznym wyszła tej wielkiej świątyni... na plus. Ks. Leszek Makówka, konserwator diecezjalny, mówi, że dla niego pierwotny projekt, z kopułą osadzoną na bardzo wysokim bębnie, pod względem wyważenia proporcji był dziwaczny. – Według tego projektu katedra byłaby podstawą dla bębna tej kopuły. Sam budynek katedry wtedy by nam zniknął. Uważam, że dobrze się stało, że z tego zrezygnowano – podkreśla. Ks. Makówka przyznaje, że plusem pierwotnego projektu było to, że katedra miała górować nad Katowicami. – Jednak czy chodzi o to, żeby budynek kościoła musiał być najwyższym punktem w mieście? Teraz koło Spodka budują jeszcze wyższe wieżowce. Niekoniecznie sacrum musi być zaznaczone wysokością – zwraca uwagę.

Tłum na schodach

Ks. Jan Piskorz doprowadził do poświęcenia „katedry stalinogrodzkiej” – bo Katowice były wtedy przemianowane na Stalinogród – 30 listopada 1955 roku. Trudno powiedzieć, że była to uroczystość radosna, bo nie mogli w niej wziąć udziału śląscy biskupi. Zamiast nich wielką świątynię poświęcił biskup częstochowski Zdzisław Goliński. Ponieważ kilka dni przed poświęceniem roboty było jeszcze huk, do pracy zostali zagonieni także klerycy śląskiego seminarium. Na schodach do katedry rozbierali oni deski po zwalonym szybie, którym wcześniej robotnicy wciągali na górę zaprawę. – Ale widać trochę materiału jeszcze zostało na wysokości tych filarów, bo w pewnym momencie ktoś zrzucił stamtąd deskę... na mnie – mówił „Gościowi” ks. Stanisław Wieczorek, dziś 90-letni mieszkaniec domu księży emerytów w Katowicach. Wypadek uszkodził mu kręgosłup. Diecezja nie odwróciła się od niego i w następnym roku otrzymał święcenia kapłańskie. Pomagał w różnych parafiach. Przez cztery lata był rektorem niewielkiej parafii w Bukowie. O kończonych w pośpiechu pracach, byle zdążyć na wyznaczony przez ks. Piskorza termin, świadczy też historia bocznych schodów do katedry. Były one betonowane w przeddzień uroczystości. Świętej pamięci ks. Jan Klemens wspominał, jak w dniu poświęcenia pilnował, żeby ludzie na nie nie wchodzili. Niestety, po Mszy św. na schody ruszył naraz cały tłum ludzi i w konsekwencji trzeba było betonować jeszcze raz. 1 kwietnia 2013 r. w ramach primaapriliswego żartu katowiccy księża ogłosili, że zgodnie z pierwotnym projektem kopuła katedry zostanie podniesiona. Zanim 2 kwietnia nastąpiło dementi, niektórzy dali się nabrać... Taka operacja nie jest na poważnie brana pod uwagę ze względu na jej znaczne koszty. Arcybiskup żartobliwie komentował, że za tę przebudowę archidiecezja weźmie się natychmiast, kiedy nie będzie wiedziała, co robić z pieniędzmi. O dalszych losach katedry Chrystusa Króla napiszemy w następnych numerach „Gościa Katowickiego”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama