Nowy numer 26/2022 Archiwum

Power dla społeczności

Wielka historia, edukacja ekologiczna, literatura i po prostu relaks – czy da się to połączyć? Feliksówka to najlepszy dowód na to, że tak.

Krywałd to jedna z najstarszych dzielnic Knurowa. To tutaj nieco schowana za budynkiem szkoły znajduje się Feliksówka. – Rok temu to wyglądało tak – ks. Piotr Larysz, katecheta stały, duszpasterz harcerzy archidiecezji katowickiej, zatacza ręką koło i wskazuje na las. – Był sadzony przed wojną.

Pierwsze strzały

Teraz część terenu jest wykarczowana, utwardzona i uporządkowana – powstały tam wiata do spotkań przy ognisku oraz tablice informacyjne o historii i przyrodzie tego miejsca. – Wiele informacji zaczerpnęliśmy od ks. Alojzego Koziełka, wielkiego działacza patriotycznego i historyka – tłumaczy ks. Larysz. – W Knurowie przebiegała granica polsko-niemiecka, wyznaczona w 1921 roku. Zresztą w czasie prac wykopywaliśmy kamienie graniczne. Dlatego postanowiliśmy zrekonstruować granicę i punkt celny, a odwiedzającym Feliksówkę klimat tamtego czasu przypomina cytat z książki ks. Koziełka – mówi ks. Piotr i czyta: „W dniu objęcia Śląska przez Polskę 15 czerwca 1922 roku został założony w Knurowie komisariat straży granicznej i z braku mieszkań placówka w Knurowie została początkowo umieszczona w ochronce. Komisariat znajdował się w restauracji Bobka Izydora przy ul. Rybnickiej”. – Granica była wyznaczona momentami bardzo prowizorycznie, między polami, komuś przechodziła przez plac, więc czasem, żeby ją wyznaczyć, stawiano nawet prowizoryczne wiechy ze słomy. Tutaj, może 250 metrów dalej, padły 1 września 1939 roku pierwsze strzały. Zginął wtedy Feliks Michalski, uczestnik III powstania śląskiego, dowódca 1. kompanii II batalionu Ochotniczych Oddziałów Powstańczych. To właśnie stąd nazwa Feliksówka – tłumaczy kapłan.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama