Nowy numer 21/2022 Archiwum

Ukraińscy farorze

Jak to się stało, że bliźniacy z Katowic-Kostuchny zostali... proboszczami za wschodnią granicą?

Księża Łukasz i Mateusz Grochlowie są niemal identyczni. – Jeden ma więcej brzucha, a drugi włosów – śmieje się ks. Mateusz. Jego zdaniem on jest tym, który ma więcej brzucha, ale pewnie nikt inny by tak o nim nie powiedział.

Bliźniacy mają za sobą 10 lat kapłaństwa. Od 7 lat obaj pracują duszpastersko w archidiecezji lwowskiej. – To, że bracia razem poszli do seminarium, jest normalne! Przecież Pan Jezus powołał najpierw braci: Szymona Piotra i jego brata Andrzeja, Jakuba i brata Jana – mówi ks. Mateusz. – Najpierw byli bracia, a dopiero potem powołania pojedyncze. Byłbym bardziej zdziwiony, gdybyśmy jako bracia razem do seminarium nie poszli – śmieje się.

Łukasz i Mateusz urodzili się w 1985 roku. Twierdzą, że mają jeszcze „trzeciego bliźniaka”, tyle że „spóźnionego” o sześć lat – młodszego brata Tymoteusza, inżyniera elektrotechnika.

Narzędzia i różaniec

Jak obaj bliźniacy odkryli u siebie takie samo powołanie? – Nasza droga do kapłaństwa to jest droga bycia ministrantem. Od 7. roku życia służyliśmy przy ołtarzu jako ministranci w starym, a potem nowym kościele w Kostuchnie – opowiada ks. Mateusz. – Potem doszło do tego jeszcze harcerstwo! – uzupełnia ks. Łukasz. – Na mnie w dzieciństwie zrobił też wielkie wrażenie stary, amerykańsko-francuski film o ks. Popiełuszce. Do dzisiaj wszędzie, gdzie pracuję, wieszam sobie zdjęcie księdza Jerzego – mówi.

Obaj wyliczają nazwiska świetnych duchownych, którzy ich inspirowali. – Teraz o księżach różnie się mówi. Nasza droga wiąże się z dobrymi księżmi, których spotykaliśmy, jak nasz proboszcz Stanisław Reś i wikarzy z Kostuchny, a potem proboszczowie na naszych pierwszych placówkach – wylicza ks. Mateusz.

Bliźniacy chodzili razem do podstawówki, ale szkoły średnie wybrali sobie różne. Po maturze przez rok obaj pracowali. Oddzielnie. Jednocześnie jednak obaj szykowali się do złożenia papierów w seminarium, nie wiedząc nawzajem o swoich zamiarach... Pewnego dnia jednak Mateusz zauważył, że Łukasz ma w komputerze otwartą informację o drzwiach otwartych w katowickim seminarium. Pogadali i pojechali tam razem.

W czasach kleryckich pomagali w prowadzeniu wakacji z Bogiem dla dzieci na Ukrainie. Organizował je salezjanin ks.  Piotr Smołka, rodem z Rybnika. Czuli, że praca duszpasterska na Ukrainie ich pociąga. Obaj wspomnieli o tym w ankiecie przed święceniami.

Łukasz został wikarym w Piekarach-Szarleju, a Mateusz – u św. Marii Magdaleny w Chorzowie Starym. Pierwsza parafia to pierwsza miłość – do dzisiaj przyjaźnią się z tamtejszymi parafianami.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama