Nowy numer 21/2022 Archiwum

Być Kościołem słuchającym

– Zyskałem dar obserwacji szczegółu życia – mówił w godzinie świadectw jeden z byłych oazowiczów. Okazją do spotkania były dwie Msze św. dziękczynne w 100. rocznicę urodzin założyciela Ruchu Światło–Życie.

Ksiądz Franciszek Blachnicki to nawrócony w czasie wojny w niemieckim więzieniu Ślązak. Urodził się 100 lat temu – dokładnie 24 marca 1921 r. – w Rybniku. Właśnie w tym mieście jego wychowankowie zorganizowali mu 24 marca 2021 r. imprezę urodzinową – świętowali na Eucharystii. Przyjechali abp Skworc i biskupi pomocniczy z Katowic, a także bp Krzysztof Włodarczyk z Koszalina, który jest delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. Ruchu Światło–Życie. Zjawił się też moderator krajowy Ruchu ks. Marek Sędek.

– Wiemy, że Pan pozwolił słudze Bożemu Franciszkowi żyć i spełniać swoją misję do 27 lutego 1987 r., kiedy w okolicznościach do końca jeszcze niewyjaśnionych odszedł do wieczności – przypomniał w homilii abp Skworc. Nie rozwijał tego tematu, ale skądinąd wiadomo o przypuszczeniach, że ks. Blachnicki mógł zostać otruty przez służby bezpieczeństwa PRL. Arcybiskup Skworc cytował testament, w którym ks. Blachnicki mówił o swoim wielkim pragnieniu: chciał żyć po to, żeby „w pośrodku współczesnego świata ukazywać piękno i wielkość Kościoła”.

– 100. rocznica urodzin i testament założyciela Ruchu prowokują pytania o kondycję Ruchu, bo nieraz odnosi się wrażenie, że ostatnio – i to nie tylko z powodu pandemii – jakby mniej ukazuje piękno i wielkość Kościoła, jakby za mało było ruchu w Ruchu. Stał się jakby bardziej „wsobny”, mniej wychodzący do świata i człowieka, a przecież oczekiwany jest jego głos „pośrodku współczesnego świata”, aby był zrównoważeniem dla często uproszczonej, a nawet krzywdzącej oceny rzeczywistości Kościoła, jaką często słyszymy w przestrzeni publicznej – zwrócił uwagę abp Skworc.

Poprosił członków Ruchu Światło–Życie, żeby ożywiali swoje wspólnoty i wspierali modlitwą swoich duszpasterzy. – Można, a nawet trzeba zaświadczyć, że Ruch się nie wypalił! Trzeba ponownie przyjąć wizję odnowy Kościoła w całej ojczyźnie i ją realizować bez kongresów, bez mnożenia ciał głosujących, trzymając się charyzmatu i zasady: Światło–Życie – powiedział. Zachęcał, żeby nowych motywów i impulsów do działania szukać także w życiorysie ks. Blachnickiego. – Przecież kiedyś pandemia się skończy. Nie możemy się zamknąć na zawsze w sferze wirtualnej. Musimy być gotowi „w realu”, by osobistym świadectwem przedstawić przekonującą ofertę dla ludzi szczerze szukających wartości – stwierdził.

– Nasz Bóg jest posyłającym, dającym misję, wczoraj i dziś posyłającym aniołów i ludzi. Posłał sługę Bożego Franciszka i nas posyła w nowe stulecie z ciągle aktualnym przesłaniem Ruchu Światło–Życie. Moi drodzy, jesteście posłani. Macie misję do wypełnienia – dodał. Dzień później, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, w krypcie katowickiej katedry zebrali się przedstawiciele Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego, by podziękować za dzieło i życie sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Mszy św. przewodniczył dziekan wydziału ks. prof. Jacek Kempa. Homilię wygłosił ks. Waldemar Maciejewski, moderator diecezjalny Ruchu Światło–Życie.

Odnosząc się do fragmentu Ewangelii, odczytanego tego dnia: sceny zwiastowania Maryi, ks. Maciejewski przypomniał, że całe życie ks. Blachnickiego było przepełnione otwarciem na działanie Ducha Świętego. Moderator oazy zwrócił uwagę, że Maryja słucha anioła i rozważa sprawy w sercu. – Nie komentuje, nie wydaje oświadczeń, nie przerywa, ale słucha. Przypatruje się sercem temu, co się dzieje. Uczy nas, że mamy być Kościołem słuchającym. Tego bardzo nam brakuje, wysłuchania tych, którzy są pogubieni, zatraceni. Bardzo szybko przychodzi nam oceniać, szufladkować. A współczesny człowiek potrzebuje wysłuchania – mówił. Przywołał słowa papieża Franciszka, który przypominał, że aby dobrze głosić, trzeba słuchać słowa Bożego i słuchać tego, czym żyją współcześni. Tak czynił ks. Blachnicki.

– Słuchał potrzeb, tego, co jest w sercach ludzi, których spotykał, z którymi współpracował w parafii. Często myślę, że Sobór Watykański II był odpowiedzią na pragnienia ks. Franciszka. Wielu jego biografów zauważa, że nosił on w sobie pragnienie nowego spojrzenia na Kościół, na ewangelizację. Był człowiekiem, który umiał czytać swoje czasy. Widział, co się dzieje wokół niego. Jeśli dziś chcemy głosić Ewangelię z mocą, musimy słuchać tych, których spotykamy. Pozwolić „wygadać się” osobom poranionym, z trudną historią życia. Tylko wtedy będziemy skutecznie głosić Ewangelię, jeżeli będziemy wiedzieć, czym żyje współczesny człowiek – zauważył ks. Waldemar Maciejewski. Po Mszy św. zebrani podzielili się swoimi świadectwami związanymi z Ruchem Światło–Życie. Ktoś dzięki oazie odnalazł miejsce w Kościele. Inny mówił o doświadczeniu wiary z Pismem Świętym w ręku, w głowie i w sercu. Nie zabrakło także dziękczynienia za doświadczenie wolności i naukę czytania znaków. – Zyskałem dar obserwacji szczegółu życia – mówił jeden z kapłanów. Godzina świadectw przeplatana była śpiewem scholi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama