Nowy numer 14/2021 Archiwum

Duchowe zdrowienie

O sposobach na trudności, potrzebie dialogu i nietracącej na aktualności myśli sługi Bożego księdza Jana Machy mówi jego siostrzeniec Kazimierz Trojan.

Marta Sudnik-Paluch: Trwający właśnie Wielki Post po raz pierwszy jest przeżywany w naszej archidiecezji w kontekście myśli i kazań Pana wujka – ks. Jana Machy. Jak się Pan czuje z takim doświadczeniem?

Kazimierz Trojan: Pomimo okresu pokuty i postu to jest radość. Doświadczyć czegoś takiego – kiedyś nie bylibyśmy w stanie sobie tego wyobrazić, że wujek Hanik, brat mojej mamy, stanie się postacią tak rozpoznawalną. Kiedy rozpoczynał się proces beatyfikacyjny, jeszcze tak nie było. Teraz pojawiły się różne publikacje, rozmowy. Nam, jako rodzinie, żyje się z tym dobrze. Jednak w tym wszystkim czai się niepokój, żeby ta postać nie została przerysowana, żeby nie dołożono czegoś, czego by ksiądz Jan nigdy nie pochwalił.

Wiele z jego myśli nie straciło na aktualności. Na przykład refleksje dotyczące samotności, które były odzwierciedleniem sytuacji w latach 40. XX wieku, przywodzą na myśl sytuację, z którą mierzymy się dziś w trakcie pandemii.

Samotność to temat bardzo inspirujący. W posługę kapłana jest ona wpisana w naturalny sposób i wynika z wyboru relacji „ja–Pan Bóg”. „Pan mój i Bóg mój” – jak ks. Jan napisał na obrazku prymicyjnym. To relacja osobistego wyboru. Co innego, kiedy ta samotność wymuszona jest przez okoliczności lub ograniczenie swobód czy wolności. Tak jak to było w czasie okupacji albo stanu wojennego, a obecnie pandemii. Zawsze budzi to ostry sprzeciw. Można się nawet zastanowić, w jaki sposób ks. Jan próbowałby dzisiaj w kościele spełniać swoją posługę. Z wujkiem Hanikiem mamy wspólne to, że obaj jesteśmy niepokornymi typami, i czuję, że ks. Jan nie chciałby być w tym czasie urzędnikiem sanepidu, ale kapłanem. On szanował wolność i przekonania wiernych. Z jego kazań i listów przebija postawa troski, nie tylko o bliskich, ale i parafian, przyjaciół. Co dla Pana osobiście jest naj

ważniejsze w wielkopostnych

inspiracjach ks. Jana? Tych myśli i propozycji jest wiele. Ks. Jan starał się w tym czasie pokazywać głębię tych sakramentów, które dotyczą pokuty, dobrej spowiedzi, potem zadośćuczynienia, czyli przechodzenia procesu nawracania czy duchowego zdrowienia w perspektywie Wielkanocy, perspektywie nieba. Niebo w jego listach ma szczególny wymiar; to tam chce prowadzić swoich wiernych, ciągle im o tym przypomina. W sytuacjach trudnych, beznadziejnych zawsze mówił: „Nie wiesz, co zrobić? Ciężko ci? Pomyśl o niebie!”. Ale żeby tam dojść, trzeba coś robić, a nie tylko wzdychać. A Pan Bóg potem nam pokaże, co zrobiliśmy i jakie okazje zmarnowaliśmy. W tych wielkopostnych myślach wielokrotnie przewijają się elementy dotyczące jałmużny, udzielania wsparcia, sugestie, żeby się aktywizować i nieść pomoc potrzebującym. Wujek przypominał, że to nie może być tylko mówienie, ale powinno iść za tym świadectwo.

Działanie cechowało całe kapłaństwo ks. Jana. On nie czekał, wychodził z propozycją i szukał, przekonywał do zaangażowania.

Wtedy trzeba było być odważnym.

Łatwo powiedzieć…

Trudniej wykonać, wykazać się taką postawą. W trudnych czasach, kiedy rodzą się ludzkie dramaty, jest potrzebny drugi człowiek. W naszej rodzinie postawa czynienia dobra dla drugich była – i nadal jest – czymś zwyczajnym. To wynikało także z postaw patriotycznych. To było środowisko prostych ludzi, przekonanych, że Polska przyniosła im nowe widzenie rzeczywistości.

Ale musimy podkreślić, że ks. Jan nikogo nie wykluczał z pomocy.

Liczył się człowiek, a nie to, kim był. Z osobami, które miały inne zdanie, trzeba było dialogować, kulturalnie przekonywać. Pomagało się tym, którzy tego potrzebowali.

W dzisiejszych czasach taka po

stawa wydaje się rzadkością. Ale może nawet nie wiemy, ilu jest takich, którzy niosą pomoc? Dobra jest dużo, ale złe przykłady od razu zdobywają rynek medialny. marta.paluch@gosc.pl

Wielki Post z Hanikiem

Nierzadko czyni się chrześcijaństwu zarzut, jakoby zdrętwiało ono w przepisach wiary i tekstach modlitw. Zarzuca się, że nie ma w nim już ciepła i przeżywania oraz że my – chrześcijanie – potrafimy wprawdzie dużo opowiadać o Bogu i Bożych sprawach, jednak nasze serca pozostają przy tym zimne i niewzruszone. Choć zarzut ten jest zapewne przesadzony, to jednak tkwi w nim przecież ziarenko prawdy. (…) Oczywiście, wierzymy w Boga. Ale żyjemy nieraz tak, jakby był On kimś odległym i nierealnym, kto nie ma z naszym życiem nic do czynienia. Bóg powinien być podstawą naszego życia, a nieraz jest kimś na uboczu, o kim myślimy [jedynie] od czasu do czasu. Oczywiście, wierzymy w Boga. Ale wierzymy, posługując się za bardzo ustami i rozumem, a za mało sercem i usposobieniem. Dlatego też nasza wiara jest tak wątła, wyblakła (…). Gdy przyglądam się wierze niektórych katolików, na myśl przychodzi mi obraz drzewa podczas zimy. Nie jest ono martwe, ale życiowe soki nie krążą już w jego pniu i gałęziach. [W takim stanie] drzewo nie może wypuszczać liści, kwitnąć i wydawać owoców. A przecież chcemy, jak mówiłem już ostatnio, być żyjącymi chrześcijanami. Zatem musimy się najpierw nauczyć na nowo ujrzeć Boga jako kogoś najważniejszego, jako autentyczne centrum i najgłębszy korzeń naszego życia. Bóg i my! Znam pewne krótkie zdanie streszczające w sobie wszystko to, co od prapoczątku ludzki umysł był w stanie poznać na temat relacji z Bogiem. To krótkie zdanie brzmi: „Bóg [jest] moim Stwórcą, a ja Jego stworzeniem”. (…) Bycie zależnym od Boga nie jest dla człowieka czymś poniżającym, lecz uszlachetniającym. Służyć Bogu to znaczy panować. Kto ugina kolana przed Bogiem, ten króluje w świecie. Kto jednak nie chce ukłonić się Bogu, ten [w istocie] liże stopy tysiącom bożków. (ks. Jan Macha, kazanie wygłoszone 1 marca 1940 r.) Wywiady z bliskimi chorzowskiego kapłana przeprowadziła także Dominika Szczawińska, dziennikarka radia eM. Są dostępne wśród materiałów na Wielki Post przygotowanych na platformie HolyWeek.pl, w sekcji „Macha z nieba”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama