Nowy numer 14/2021 Archiwum

Jakże nie dziękować…

Ksiądz prałat Stanisław Noga cztery lata temu przeszedł na emeryturę. Szczerze wyznaje, że wciąż jest szczęśliwy i że… pracy mu nie brakuje.

Pochodzi z parafii WNMP w Chorzowie Batorym. Święcenia prezbiteratu przyjął 15 kwietnia 1976 roku. Przez wiele lat posługiwał jako spowiednik w śląskim seminarium. W archidiecezji katowickiej zasłynął jako budowniczy kościoła pw. MB Piekarskiej na os. Tysiąclecia w Katowicach i jego pierwszy proboszcz.

Młody budowniczy

– Nie ukrywam, że zaskoczyła mnie ta nominacja. Byłem księdzem z 9-letnim stażem i budowa nowego kościoła była dla mnie nie lada wyzwaniem. Czasami dziwię się, że to w ogóle się udało – żartuje ks. Stanisław. Skromnie podkreśla, że to przede wszystkim zasługa Bożej Opatrzności i rzeszy zaangażowanych społeczników, którzy od razu włączyli się w proces powstawania świątyni. Kościół został poświęcony w 1990 roku, zaledwie 5 lat od rozpoczęcia prac budowlanych. – Stan był raczej surowy, ale chcieliśmy jak najszybciej rozpocząć sprawowanie sakramentów w nowym kościele, aby poszerzyć dalsze prace inwestycyjne. Teraz trochę dziwię się, że fizycznie i duchowo to wszystko wytrzymałem – dodaje. Przyznaje, że w dniu poświęcenia kościoła powiedział ówczesnemu ordynariuszowi, abp. Damianowi Zimoniowi, że potrzebowałby rocznego pobytu u kamedułów.

Bez modlitwy ani rusz

Ksiądz Noga należy do Unii Apostolskiej Kleru, stowarzyszenia duchownych diecezjalnych, którzy zobowiązują się do wzajemnego wsparcia w realizacji powołania. Podkreśla, że w posłudze kapłańskiej dbanie o własne życie duchowe jest czymś koniecznym i potrzebnym. – Jako kapłani powinniśmy się nieustannie wspinać na górę modlitwy. Tylko w ten sposób możemy nieść ludziom Chrystusa i Jego Ewangelię. Zwykły aktywizm może być nawet heroiczny. Ostatecznie jednak zewnętrzna działalność pozostaje bezowocna i traci skuteczność, jeśli nie rodzi się z głębokiego, wewnętrznego zjednoczenia z Chrystusem – podkreśla, powołując się na przeczytaną niedawno książkę kard. Roberta Saraha. Troska o sferę duchową i osobistą relację z Jezusem pozwoliła ks. Stanisławowi nie tylko z oddaniem pracować na rzecz powierzonej mu parafialnej wspólnoty, ale także odnaleźć się w nowych warunkach życia na kapłańskiej emeryturze.

Pracujący emeryt

– Wymarzyłem sobie spokojne przejście na emeryturę i zamieszkanie w Domu św. Józefa. Przez miesiąc przygotowywałem mieszkanie w Katowicach przy ul. Czempiela 1 i po odprawieniu ostatniej Mszy św. jako proboszcz w kościele na Górnym Tysiącleciu spokojnie wyjechałem do nowego domu – wspomina ks. Noga. Nowy rozdział w jego życiu okazał się równie intensywny. – Trochę się tego obawiałem, ale od razu po wakacjach zostałem zaangażowany jako penitencjarz w stałym konfesjonale katedry Chrystusa Króla w Katowicach. Spowiadałem od poniedziałku do piątku w samo południe przez dwie godziny. Właściwie nie zauważyłem, że zlikwidowano mi dzień wolny – żartuje. Jednocześnie dodaje, że z perspektywy czasu było to również opatrznościowe działanie Pana Boga, dzięki któremu mógł zapomnieć, że przestał być proboszczem, ale jednocześnie czuł się potrzebny. Nowa sytuacja pozwoliła mu zaangażować się w pomoc duszpasterską bez obciążenia sprawami administracyjnymi i gospodarczymi, z którymi musi mierzyć się proboszcz parafii. – Zacząłem udzielać się we wspólnotach, gdzie pracowali moi byli wikarzy, którzy chętnie zapraszali mnie z posługą sakramentalną. Stałą duszpasterską oazę na emeryturze ks. Noga odnalazł w parafii NSPJ w Katowicach-Murckach. – Zakochałem się w tym miejscu. Pojawiam się tam regularnie, sprawuję Mszę św., spowiadam, głoszę Boże słowo. Posługuję jako ksiądz – podkreśla. Ksiądz Stanisław chętnie wraca też do parafii na Górnym Tysiącleciu. Cieszy się, że ma otwarte drzwi i że zawsze może liczyć na filiżankę dobrej kawy. Jest wdzięczny następcy, że pozwala mu uczestniczyć w parafialnych uroczystościach i podziwiać rozwój wspólnoty, którą tworzył i której towarzyszył przez ponad 30 lat. Poproszony o podsumowanie życia na emeryturze, mówi, że dziękuje Bogu, że dalej może posługiwać jako kapłan. – Czuję obecność Chrystusa, który z miłością patrzy na moje życie i na moje poczynania. To Chrystus pozwala mi cały czas cieszyć się z faktu bycia księdzem. Czego można chcieć więcej?...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama