Nowy numer 37/2021 Archiwum

Madonna z lasu

Ktoś ma rysunki lub stare zdjęcia, na których widać nieistniejące już kapliczki lub pomniki książęce w lasach pszczyńskich? Ktoś wie, jak wyglądały? Niech zadzwoni do pasjonata, który stara się ocalić pamięć o nich.

W przyszłości, kto wie, może uda się je zrekonstruować? Informacje o nich zbiera pan Andrzej z Kobióra, który pasjonuje się historią lasów pszczyńskich. Z pomocą kilku kolegów, za zgodą Nadleśnictwa, odnowił już jedną z tych uroczych leśnych kapliczek, poświęconą Matce Bożej Bolesnej.

Śmierć gajowego

Kapliczek w lasach pszczyńskich jest sporo. Nieraz mają niezwykłą historię. – Każda z nich została postawiona z jakiegoś powodu. Na przykład w 1934 r. między Ćwiklicami a Miedźną Cyganie napadli na listonosza i konwojenta, wiozących pieniądze. Śmiertelnie ich zranili – mówi Andrzej. – Uciekając, w lesie pod Studzienicami, natknęli się na gajowego, który nazywał się Józef Masny, i zastrzelili go. Po czasie zostali złapani i skazani. Na miejscu śmierci gajowego Masnego stanęła kapliczka i stoi do dzisiaj. Inna kapliczka, upamiętniająca tragedię sprzed 90 lat, wisi na drzewie blisko stawu Żebrok przy starej drodze z Pszczyny i Studzienic do Cielmic i Murcek. – W 1932 r. mężczyzna, który nazywał się Ludwik Paliczka, poszedł na łąkę kosić trawę, ale że przyszła burza, wszedł pod wysoki świerk. Jego pech i tragedia polegały na tym, że w ten świerk uderzył piorun. Podobno zostały po nim zegarek i buty… Na miejscu śmierci tego człowieka wisi dzisiaj kapliczka. Niestety, jacyś wandale co jakiś czas ją niszczą. Są ludzie, którzy już kilka razy ją odnawiali – opowiada. Niektóre leśne kapliczki czy krzyże można znaleźć na starych mapach. Tak zwany Czerwony krzyż został zaznaczony już na mapie z 1780 roku. – Być może pełnił rolę dzisiejszego drogowskazu. Można było powiedzieć: „Jak koło krzyża pójdziesz prosto, dojdziesz na Murcki, jak skręcisz w prawo, to na Bojszowy, a jak w lewo, to na Kobiór”. Wielu krzyży, zaznaczonych na starych mapach, już nie ma, zniknęły – dodaje.

Pomnik żubra

Fascynująca jest też historia pomników, które książę pszczyński stawiał w tych lasach, zwykle po polowaniach, w których brali udział cesarz i inni ważni goście. – W lesie murckowskim był na przykład pomnik pierwszego ubitego żubra po sprowadzeniu tych zwierząt przez księcia pszczyńskiego. Stanął tam po polowaniu z 1869 r. Dzisiaj nie ma po nim śladu. Zniknął za komuny, podobnie jak inne pomniki, choćby ten upamiętniający wizytę w 1857 r. następcy tronu Prus. Nikt nie myśli o postawieniu ich replik, bo nawet nie wiadomo, jak wyglądały. Chyba że znajdą się jeszcze u kogoś ich stare zdjęcia? Może też ktoś ma jakiekolwiek zdjęcia, dokumenty, informacje dotyczące starych lasów pszczyńskich, leśniczych, polowań, zwierzyny? Jeśli tak, to proszę do mnie dzwonić na 505 641 512 – mówi pasjonat z Kobióra. Wiele z leśnych kapliczek jest pięknych. Wycieczka w lasy pszczyńskie to też okazja do podziwiania przyrody. Zimą na śniegu widać krzyżujące się tropy zajęcy, lisów, dzików, a nawet jeleni. Latem to świetny teren na wycieczki rowerowe. Kapliczki w lasach pszczyńskich trwają dzięki pasjonatom, którzy co jakiś czas je odnawiają. Pan Andrzej zaznacza, że jest ich wielu i zazwyczaj są anonimowi. Nową kapliczkę Matki Bożej Bolesnej Andrzej z kolegami ustawił w miejscu starej, zniszczonej, w rewirze leśnym nazywanym Osowiec. Żeby do niej dotrzeć od strony Kobióra, trzeba dostać się na drugą, wschodnią stronę dwupasmowej Drogi Krajowej nr 1, za domem seniora skręcić w prawo, a dalej już cały czas prosto. Idzie się tam wzdłuż Wilczego Drożyska (to dawna nazwa, znana starszym mieszkańcom Kobióra). – Ta kapliczka jest już zaznaczona na mapie z 1933 roku. Nie wiem, dlaczego powstała, znam tylko związane z nią legendy. Niektórzy mówili, że do ludzi idących „szpekowom linijom”, jak ludzie nazywają jedną z leśnych dróg, dołączał jakiś milczący, ubrany na czarno mężczyzna. To się miało skończyć po ustawieniu kapliczki. Według innej wersji to wotum kogoś, kto został tu napadnięty, ale ocalał – mówi. Ta kapliczka w 2012 r. została zrobiona od nowa za zgodą Nadleśnictwa Kobiór. – Pomogli też mieszkańcy Kobióra: dali gont na dach, pomogli w transporcie i ustawieniu kapliczki, przywieźli ziemię do wyrównania terenu. Na zachowaniu tej spuścizny historycznej, która dotyczy też naszej wiary, zależy bardzo wielu ludziom – uważa pasjonat. Trochę czasu potrwało, zanim udało się odnaleźć wizerunek Matki Bożej Bolesnej z tej kapliczki, żeby umieścić w nowej taki sam. W końcu się udało. To Madonna del Dito, czyli Madonna z kciukiem, reprodukcja obrazu z XVII wieku. Obecnie w garażu u Andrzeja stoi kolejna kapliczka, zrobiona na wzór innej, zniszczonej. Być może kiedyś też trafi do lasu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama