Nowy numer 37/2021 Archiwum

Bieruń nie był za mały

Rodzina, współpracownicy i mieszkańcy pożegnali „piewcę śląskiej ziemi”.

Spod jego ręki wyszedł m.in. projekt koron MB Bożej Piekarskiej, był autorem fresków w kościołach i koncepcji wystrojów. W Bieruniu w przestrzeni miejskiej jest wiele elementów, w których można zobaczyć jego rękę. Malarz, który pracował przez ponad pięć dekad i odcisnął piętno na artystycznym krajobrazie Górnego Śląska, zmarł 7 lutego. Ostatnie pożegnanie miało miejsce w parafii św. Bartłomieja Apostoła. – Dziękujemy za każde dobro, które doszło do nas przez jego posługę – mówił bp Marek Szudło, który przewodniczył żałobnej Eucharystii.

– Śp. Roman, gdy mówił o Śląsku, to wyznaczał trzy najważniejsze elementy: rodzina, dom i kościół – wspominał ks. Michał Anderko, proboszcz parafii św. Bartłomieja w Bieruniu. – Wspominając dzieciństwo i rodzinę, wspominał także obrazy, które człowiek wierzący odczytuje, patrząc na piękno stworzonego świata. W jego pamięci utkwił zwłaszcza obraz i kolory świata przy zachodzącym słońcu. I tak też o tym mówił – dodawał proboszcz. Przypomniał również wyjątkowe przywiązanie zmarłego do nabożeństw pierwszopiątkowych i sobotnich. – Mówią: „jakie życie, taka śmierć”. Chociaż w odosobnieniu, w szpitalu, to sakrament chorych, na drogę otrzymał właśnie w pierwszy piątek. A w pierwszą sobotę przyszła po niego Panienka i zabrała do siebie. Ta Panienka, której dedykował korony zaprojektowane po kradzieży na cudowny wizerunek Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej – podkreślił. Biskup Marek Szkudło przekazał małżonce zmarłego, pani Helenie, list abp. Wiktora Skworca. „Pani Heleno, w trudnych chwilach związanych ze śmiercią męża śp. Romana jednoczę się w modlitwie z całą pogrążoną w żałobie rodziną oraz przyjaciółmi i znajomymi zmarłego. (...) Pozostaje jednak nadzieja, że jak słyszymy w liturgii pogrzebowej, »życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy, i gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdą przygotowane w niebie wieczne mieszkanie«. (…) Dziękuję za jego artystyczną wrażliwość i talent, który otrzymał od Boga i którym tak hojnie służył nie tylko bieruńskiej parafii i miastu, ale całemu naszemu lokalnemu Kościołowi, który chętnie i z wdzięcznością korzystał z jego pracy i zaangażowania” – napisał metropolita katowicki. Nawiązując do ks. Jana Twardowskiego, burmistrz Bierunia Krystian Grzesica powiedział: „Śpieszmy się słuchać ludzi, tak szybko odchodzą i zabierają ze sobą całą, przez lata zdobytą, mądrość”. – Spieszmy się korzystać z ich wiedzy i doświadczenia – mówił. – Swoją sztuką, oryginalnością, odważnym stylem malarskim wprawiał w zachwyt, czasem w zdumienie tysiące wielbicieli w całej Europie. Mam wrażenie, że najcenniejszym fragmentem działalności było dla niego to, co robił w mieście. Trudno znaleźć miejsce, które nie było naznaczone jego dłonią, pomysłem – mówił burmistrz i wymienił: Bramę Opawską, Bramę Krakowską, Studnię z Utopcami oraz herby miast partnerskich. Przypomniał też słowa zmarłego: „Bieruń nigdy nie był dla mnie za mały”. Artysta spoczął na cmentarzu przy sanktuarium św. Walentego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama