Nowy numer 37/2021 Archiwum

Pomóc. Bez granic, bez hamulców

Lekarze i pielęgniarka Zakonu Maltańskiego będą w Katowicach za darmo badać oraz opatrywać bezdomnych i zapomnianych.

Akcja ma odbywać się 13 lutego na placu Przyjaciół z Miszkolca w Katowicach. Okazją są Światowy Dzień Chorego i wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, szczególnie ważne dla Zakonu Maltańskiego. – W Katowicach, według MOPS, 437 bezdomnych mieszka w placówkach, a około stu – w ogródkach działkowych albo w lepiankach, na kartonach pod mostami. Przeważnie nie są ubezpieczeni. Nasi wolontariusze oferują im porady lekarskie – mówi Marek Grzymowski, należący do Zakonu Maltańskiego.

Lekarze z pomocą

Badania organizuje Zakon Maltański wraz ze Wspólnotą Dobrego Pasterza i Zupą w Kato. Ubodzy zostaną nie tylko zbadani i ewentualnie opatrzeni, ale i nakarmieni ciepłą zupą. Będą mogli też porozmawiać z wolontariuszami. To kolejne wspólne działanie tych organizacji na rzecz ubogich.

– Wiadomo, że bezdomni najbardziej potrzebują dermatologa. Oprócz kłopotów ze skórą miewają często problemy kardiologiczne. Ponieważ nie chodzą do lekarzy, nasi lekarze wychodzą do nich – mówi Marek Grzymowski.

Do dyspozycji ubogich mają być wolontariusze Pomocy Maltańskiej: kardiolog, dermatolog, anestezjolog, pielęgniarka i psycholog. – Ubodzy mają nieraz zawiłe historie życiowe. Często potrzebna jest im rozmowa – mówi M. Grzymowski. Na miejscu będzie też ksiądz.

W województwie śląskim Fundacja Pomoc Maltańska – Maltańska Służba Medyczna ma około 80 wolontariuszy. Większość z nich pracuje zawodowo, ale po godzinach jest gotowa stawić się na wezwanie.

Bywa, że zaprzyjaźnione z Zakonem Maltańskim Siostry Misjonarki Miłości, zwane kalkutkami, poproszą o zawiezienie osobom bezdomnym opału czy żywności. Maltańczycy jadą wtedy na zakupy, a potem, w towarzystwie sióstr, brną przez śnieg. Docierają do szałasów, zbudowanych w chaszczach przez bezdomnych.

– Ostatnio szliśmy z siostrami do Marcina, który mieszka w ogródkach działkowych. Było pozamykane. Siostry wołały, a potem chciały już skakać przez płot. Pytałem: „Siostry, czy wy jesteście normalne? W habitach?” – śmieje się M. Grzymowski.

Ostatecznie to on tak ryknął na całe ogródki działkowe, że ktoś wychylił głowę z altanki. – Siostry Misjonarki Miłości nie znają granic, nie mają hamulców, jeśli trzeba komuś pomóc. Nie zatrzyma ich żadne bagno, dotrą w każde miejsce bez mapy i nawigacji GPS. I we wszystkim ufają Panu Bogu, tego się od nich uczymy – mówi.

Ratunek w hali

Zakon Maltański ma w województwie śląskim trzy karetki. Bywa, że przydają się w nagłych przypadkach, jak w pamiętny sobotni wieczór 28 stycznia 2006 roku.

Runęła wtedy hala Międzynarodowych Targów Katowickich. Wolontariusze maltańscy błyskawicznie skrzyknęli się w profesjonalny zespół ratowniczy, z lekarzami, pielęgniarkami i ratownikami. – Karetka stała wtedy w garażu śląskiego seminarium, sprzęt był ciepły, wystarczyło wystartować i ratować życie ludzi. Stwierdzaliśmy, czy ktoś żyje czy nie, udzielaliśmy pierwszej pomocy. Pomogliśmy m.in. przedostatniej osobie, która została żywa wyciągnięta spod gruzów. To pani Bogusia, która do dzisiaj pojawia się na naszych maltańskich uroczystościach ze swoją cudowną rodziną – mówi Marcin Świerad, lekarz i prezes Fundacji Pomoc Maltańska.

W czasie pandemii zakon pomaga m.in. seniorom w dotarciu na szczepienia. Działa w nim około 15 kadetów maltańskich – uczniów szkół średnich, którzy pomagają niepełnosprawnym czy organizują opłatek maltański dla kilkuset ubogich. Dla każdego z nich przygotowują prezent.

– Szkolimy kadetów, aby w przyszłości sami koordynowali, dowodzili takimi akcjami – mówi Elżbieta Świerad, pełnoletnia dziewczyna odpowiadająca za kadetów na Śląsku. – W czasie ostatniego opłatka maltańskiego kadeci, którym brakuje jeszcze parę lat do pełnoletniości, odpowiadali już za swoje działki: Zosia Świerad koordynowała zakupy, a Paweł Kolonko pakowanie. Pracują sami i z każdym rokiem robią więcej. To dobre dla rozwoju młodych ludzi. Robimy też dla nich szkolenia i warsztaty, np. z pisania projektów, pomocy dzieciom z różnymi schorzeniami, tworzenia stron internetowych – dodaje. Pomagając innym, kadeci sami nabywają wiedzy i umiejętności, które pewnie w przyszłości docenią pracodawcy.

Raz w miesiącu wolontariusze maltańscy spotykają się na Mszach św. Organizują maltańskie nieszpory. W pandemii łączą się też przez internet, by razem się modlić.

Zakon Maltański został założony przez bł. Gerarda w XI wieku. – Jeszcze przed zdobyciem Jerozolimy przez krzyżowców leczył on tam wszystkich niezależnie od wyznawanej wiary i we wszystkich widział Chrystusa, zakładał hospicja i leprozoria dla trędowatych – mówi M. Świerad.

Później do zakonu dołączyli rycerze, którzy zasłynęli m.in. nieustraszoną obroną Cypru, Rodos i Malty przed islamskim podbojem. Do dziś maltańczycy pozostali zakonem szpitalnym. Jak ich założyciel, w każdym potrzebującym starają się widzieć Jezusa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama