Pochodzę z franciszkańskiej parafii św. Józefa w Rybniku. Byłem ministrantem, ojcowie towarzyszyli mi w codziennym życiu, podziwiałem ich. To nie znaczy, że od razu wiązałem swoją przyszłość z braćmi mniejszymi. Nie. Chciałem iść na studia, marzyłem o anglistyce. Chodziłem do I Liceum Ogólnokształcącego im. Powstańców Śląskich, do klasy z rozszerzonym angielskim. Nawet przygotowywałem się do egzaminów – wtedy na jedno miejsce było aż 6 czy 7 kandydatów. Żeby zwiększyć swoje szanse, uczestniczyłem w kursie na Uniwersytecie Śląskim. Zwykle nocowaliśmy w akademikach na Ligocie, więc mijałem często bazylikę w Panewnikach. Pewnego dnia wstąpiłem i już wiedziałem, że muszę spróbować.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








