GN 24/2021 Otwarte Archiwum

Ich Chrystus podziurawiony

Historia kościoła, który powstał, żeby… wierni nie mieli pod górkę.

Parafia Świętej Rodziny w Piekarach Śląskich to jedna z tych wspólnot, w których życie blisko Kościoła i jego spraw jest rzeczą oczywistą dla znaczącej większości mieszkańców. Sam teren przykościelny nie jest nawet wydzielony ogrodzeniem, a wierni zawsze są tu u siebie.

Historia parafii wielu pewnie nie wyda się szczególnie imponująca – zwłaszcza kiedy się weźmie pod uwagę, że sąsiadujące z nią sanktuarium tradycją sięga XIV wieku. Jednak dwie dekady, jakie upłynęły od poświęcenia kościoła, oraz lata, w których świątynia powstawała, pełne są barwnych i ujmujących za serce zdarzeń.

– Do najodleglejszych zakątków nie mamy dalej niż kilometr. Dzięki temu na obchód chorych zawsze wybieramy się pieszo – wyjaśnia ks. Jarosław Ogrodniczak, obecny proboszcz. To istotne: utrudniony dostęp do poprzedniej świątyni był jednym z argumentów, jakie wzięto pod uwagę, decydując o rozpoczęciu budowy. Przez lata parafianie z Osiedla Wieczorka musieli chodzić do dzierżawionego od parafii Imienia NMP i św. Bartłomieja kościoła kalwaryjskiego. Droga może i nie jest daleka, ale wiedzie pod górkę, co dla starszych wiernych było szczególnie uciążliwe zimą. Stąd abp Damian Zimoń w piśmie dotyczącym planów stworzenia nowej parafii stwierdził: „Należy przypuszczać, że wyjście wiernym naprzeciw z katechizacją dzieci spowoduje także pragnienie bliskości kościoła i duszpasterzy. Wszystkim staraniom o uzyskanie lokalizacji na budowę kaplicy katechetycznej na wyżej określonym terenie błogosławię”. Słowa te odnotował ks. Michał Kostoń, proboszcz w latach 1993−2006, we wspomnieniach opublikowanych na stronie internetowej parafii.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama