GN 2/2021 Archiwum

Święta Barbara od wielu łask

Dała początek 14 innym parafiom, nie tylko na terenie miasta. I przypomina, że przeszłość Chorzowa była związana ściśle z górnictwem i hutnictwem.

Jasna bryła kościoła świętej Barbary góruje nad Cwajką, czyli drugą dzielnicą Chorzowa. Obecnie niełatwo się do niego dostać, ponieważ trwa remont ulicy, jednak warto poświęcić chwilę, żeby zajść do wnętrza świątyni.

Sama parafia powstała na prośbę mieszkańców rozrastającej się osady Królewska Huta. W 1849 roku delegacja mieszkańców udała się… na dworzec kolejowy do Świętochłowic, by tam poprosić kard. Melchiora Diepenbrocka o kościół. Wspólnota protestancka wówczas już od 5 lat miała swoją świątynię, natomiast katolicy musieli chodzić aż do Bytomia. Zabiegi odniosły skutek i w 1852 roku ks. Alojzy Ficek poświęcił nowy, jednonawowy kościół. Po tej budowli nie ma już śladu – w latach 1894–1895 przeprowadzono rozbudowę według planu Pawła Jackicha. Powstała neogotycka świątynia z jasnego piaskowca. – Tempo prac było naprawdę imponujące. Najlepiej świadczą o tym liczby: pierwotny kościół miał powierzchnię ok. 300 m kw. Obecnie, czyli po przebudowie z końca XIX w., jest 1386 m kw. To też dowód na to jak, dynamicznie rozwijała się Królewska Huta – mówi ks. Zygmunt Błaszczok, proboszcz parafii.

Wybór patronki był naturalny – święta Barbara strzegła przecież coraz liczniejszą rzeszę górników i hutników w czasie pracy, więc pierwsza parafia została także jej poświęcona. Wizerunek, który znajduje się w głównym ołtarzu, jest darem – pochodzi z cechowni kopalni Król. Górnicy przekazali go w 1863 roku. Nie jest znany jego autor; wiadomo, że powstał w Monachium.

Działalność parafii przez pierwsze dziesięciolecia była dowodem na zgodne współistnienie w jednej społeczności katolików, żydów i protestantów, posługujących się różnymi językami. – Organizowane były grupy duszpasterskie dla osób mówiących po polsku i po niemiecku. Działalność oraz w szczególności przebudowę pomogły sfinansować gminy żydowska i protestancka. W czasie Wielkiego Kryzysu duszpasterze nieśli pomoc charytatywną. A potrzeby były ogromne: z zachowanych informacji wynika, że na terenie parafii zamieszkiwało aż 145 tys. wiernych. W dzisiejszych czasach wydaje się to aż niewiarygodne – mówi proboszcz.

Ważnym momentem w historii tego kościoła była konsekracja na Biskupa Polowego Wojska Polskiego ks. proboszcza Józefa Gawliny w 1933 r. Parafię św. Barbary objął niespełna dwa lata wcześniej, ponoć na prośbę ks. Ludwika Wojciecha, swojego poprzednika. Decyzją papieża Piusa XI musiał opuścić tę wspólnotę i udać się do innych zadań. Zanim to jednak nastąpiło, wspaniała uroczystość odbyła się w parafii. Udział wzięli w niej m.in. kard. August Hlond oraz generałowie Kazimierz Sosnkowski i Józef Zając.

U boku ks. proboszcza Gawliny pierwsze duszpasterskie kroki stawiał ks. Herbert Bednorz – późniejszy biskup diecezji katowickiej. Parafia św. Barbary była pierwszą, do której został skierowany po święceniach.

W czasie wizyty w chorzowskiej świątyni warto udać się do kaplicy, w której znajduje się cudowny krzyż. To miejsce, w którym wypraszanych jest wiele łask. W czasie II wojny światowej przybywali tu ranni lub ich rodziny, prosząc o zdrowie.

W ostatnich latach we wnętrzu kościoła przeprowadzono szereg prac modernizacyjnych, m.in. poszerzono prezbiterium. – Zachowane oryginalne wyposażenie, z którego jesteśmy dumni, to zasługa ks. Norberta Szklarka. Oparł się on posoborowym tendencjom modernizatorskim – zaznacza ks. Zygmunt Błaszczok. Unowocześniono również ogrzewanie. – Ociepliliśmy dach, w przestrzeni ławek ułożono ogrzewanie podłogowe, mamy również nowe piece. Dzięki temu rozprawiamy się z mitem, że nasz kościół jest najzimniejszy w Chorzowie. Teraz temperatura jest stała – uśmiecha się proboszcz.• więcej zdjęć na:

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama