Nowy numer 3/2021 Archiwum

Pancer powrócił

Czołg T-55 stanął przed kopalnią Wujek w Katowicach. Za 14 miesięcy ma stać się częścią ekspozycji odnowionego muzeum, prowadzonego przez Śląskie Centrum Wolności i Solidarności.

Właśnie takie czołgi 39 lat temu z chrzęstem gąsienic sunęły przez zasypaną śniegiem dzielnicę Brynów. „Idą, idą pancry na Wujek” – pisał w desperacji malarz Maciej Bieniasz, ukrywający się w jednym z katowickich mieszkań przed internowaniem, gdy usłyszał ich dudniący, basowy huk. Jego wiersz z tymi słowami stał się najsłynniejszym utworem stanu wojennego.

Tymczasem mieszkańcy Brynowa w dramatycznych okolicznościach próbowali zatrzymać te stalowe kolosy przed wtoczeniem się na kopalnię Wujek. Bronili życia swoich strajkujących mężów, synów i ojców. Jedna z matek – Czesława Makarewicz – przy pomocy gromady dzieci wtoczyła w poprzek drogi wielki barakowóz i przewróciła go, tarasując przejazd. Ślązacy stawali też na drodze tankom, a jakiś chłopiec nawet rzucił się przed gąsienice. Czołgiści wstrzymali swoje maszyny, bo nie chcieli zmiażdżyć ludzi.

Krew na placu

Wtedy nadjechały armatki wodne. Zomowcy w szale, jakby odurzeni jakimiś środkami, rzucili się na tłum, złożony głównie z kobiet i dzieci. Wbiegli też między bloki, zapamiętale bijąc każdego, kogo spotkali, nawet przechodzących przypadkowo kobietę z dzieckiem i pieskiem. Pałami dostało każde z nich, nawet pies, który strasznie skamlał.

Opustoszałą ulicą „pancry” ruszyły dalej. Jeden z nich bezsilnie utknął na górniczej barykadzie. Inny jednak wybił dziurę w murze kopalni. Przez ten wyłom na teren zakładu wkroczyło ZOMO.

Wszedł tamtędy także milicyjny pluton specjalny, uzbrojony w ostrą amunicję. Jego członkowie urządzili sobie zbrodnicze polowanie na ludzi. Efekty? Kilkudziesięciu górników podziurawionych kulami, 9 zabitych oraz kopalniany plac zalany krwią.

O tych wydarzeniach będzie opowiadać nowa ekspozycja w Muzeum Izba Pamięci Kopalni „Wujek”. Śląskie Centrum Wolności i Solidarności prowadzi je w dawnym magazynie odzieżowym kopalni. W budynku trwa remont. Gmach zostanie powiększony o jedną kondygnację w górę i jedną w dół.

Właśnie do tego budynku przylega rampa, z której milicjanci strzelali do górników. Zostanie ona teraz przeszklona i stanie się częścią muzeum. Będzie można z niej spojrzeć na kopalnię. Ponieważ jednak „gruba” od lat 80. XX w. nieco się zmieniła, widok zostanie uzupełniony – jak zapowiada ŚCWiS – o elementy animacyjne i filmowe.

Na nowej wystawie ma być więcej takich atrakcyjnych dla zwiedzających „petard”. Jakich? – Aby zachować element zaskoczenia, będziemy to trzymać w tajemnicy do dnia otwarcia w grudniu 2021 r. – mówi Robert Ciupa, dyrektor ŚCWiS.

Muzeum godności

W stanie wojennym, w grudniu 1981 r., górnicy na Wujku strajkowali w obronie polskiej wolności. Ujęli się też za kolegami z kopalni, których milicja internowała i brutalnie pobiła. – Nasza placówka jest muzeum wolności i walki o godność – mówi dyrektor. – Pewien rodzaj przebudzenia ludzi w tamtym okresie był związany z Janem Pawłem II, ale też z działaniami rekolekcyjnymi. Tak było też w kopalni Wujek, gdzie ks. Henryk Bolczyk przeprowadził rekolekcje i ewangelizację na dużą skalę. Te elementy też będziemy starali się pokazać w naszym muzeum – zapowiada.

Czołg T-55 będzie przypominał o udziale w pacyfikacji kopalni 22 „pancrów” i 44 bojowych wozów piechoty. Zwiedzający dowiedzą się jednak, że to nie żołnierze bili się z górnikami, lecz zomowcy. Górnicy zapowiedzieli, że jeśli na kopalnię wejdzie wojsko, a nie ZOMO, oddadzą kopalnię bez walki. Władze nie skorzystały z tej oferty. Wolały z premedytacją rozlać ludzką krew, żeby zastraszyć wszystkich Polaków.

A jednak zastraszyć się nie udało. Górnicy postawili krzyż i położyli pod nim tyle kasków, ilu kolegów zostało zastrzelonych. – Gdy miesiąc po pacyfikacji zniszczyli go „nieznani sprawcy”, część załogi poszła do dyrektora ze słowami: „Jeśli krzyż nie wróci natychmiast na swoje miejsce, zaczynamy strajk od początku”. Miesiąc po śmierci ludzi! I krzyż wrócił – mówi R. Ciupa.

ŚCWiS zbiera także pamiątki związane z walką o wolność w latach 80. zeszłego wieku. – Dwa dni temu zobaczyłem przy „hasioku” książki, których ktoś się pozbył. Wśród nich podziemne wydanie z 1984 r. kazań ks. Jerzego Popiełuszki. Jest tam m.in. homilia z Bytomia i słowa: „Zło dobrem zwyciężaj” – mówi. Dodaje, że podziemne wydawnictwa czy pamiątki z internowania, traktowane przez wielu ludzi jak relikwie, nie zawsze są doceniane przez ich wnuki. – Myślę, że przychodzi czas, żeby takie przedmioty przekazać do naszego muzeum – mówi. Śląskie Centrum Wolności i Solidarności znajduje się w budynku dyrekcji kopalni Wujek (ul. Wincentego Pola 65) w Katowicach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama