Nowy numer 44/2020 Archiwum

Nie będzie przelotowy

Niewielki pawilon, otoczony osiedlem Tysiąclecia. Do niedawna działał w nim spożywczak. Teraz będzie to jedyne takie miejsce w całej Polsce.

Powstają ścianki działowe, poszerzane są drzwi, niebawem przyjdzie pora na malowanie. Praca idzie zgodnie z planem. Wszystko po to, by jeszcze w październiku otworzyć sklep socjalny. To miejsce, w którym będzie można zrobić zakupy produktów w bardzo niskiej cenie. – Przedsiębiorcy, którzy mają za dużo towaru lub kończy się jego ważność, mogą go przekazać nam. To dla nich będzie też jakaś ulga, bo wiedzą, że ktoś to zabierze, nic się nie zmarnuje. Z drugiej strony ludzie, którzy są biedniejsi, mogą skorzystać z tańszych zakupów – tłumaczy ideę sklepu Mikołaj Rykowski, prezes Fundacji „Wolne Miejsce”, która tworzy sklep.

Aby zrobić zakupy w tym miejscu, trzeba będzie mieć specjalną kartę dostępu, ważną przez rok. Będzie ją można otrzymać m.in. dzięki zaświadczeniu z katowickiego MOPS-u. – To nie jest darmowa miska zupy. Chcemy przez te zakupy w obniżonych cenach przywracać ludziom godność. Każda z osób będzie tu potraktowana bardzo poważnie, sama zdecyduje, ile czego kupić – mówi M. Rykowski.

Zakupy i kawa

Na razie fundacja opiera się na doświadczeniach z Austrii. Tam, w Wiedniu, jest 16 takich sklepów. Przedstawiciele organizacji, która zajmuje się ich prowadzeniem, sami odezwali się do „Wolnego Miejsca”. – Uznali, że uniesiemy taki ciężar – śmieje się M. Rykowski. – Wiem, że może być ciężko, ale będzie dobrze. Kiedyś pracowałam w handlu, byłam kierownikiem sklepu spożywczego, znam specyfikę tej pracy. Lubię przebywać z ludźmi. Trzeba się tylko zaprzyjaźnić z klientami, to nie będzie sklep przelotowy – zapowiada Ewa Szymura, kierownik sklepu socjalnego w Katowicach. – Gdy ktoś skończy wędrówkę pomiędzy półkami, będzie mieć dwie możliwości – po prostu wyjść lub usiąść w punkcie kawowym. To będzie miejsce, w którym chcemy rozmawiać, żeby pomóc im wyjść z problemów – dodaje M. Rykowski.

Założeniem jest bardzo praktyczna pomoc. – Każdy sam wie najlepiej, czy potrzebuje chleba, cukru czy mąki – podkreślają przedstawiciele fundacji. W ofercie będą żywność, produkty chemiczne, odzież i inne towary. – Na początek będziemy czynni od poniedziałku do piątku w godzinach porannych. Towar będzie zjeżdżał i będzie musiał być przygotowany, później wszystko rozliczone. To wszystko musimy zamknąć w jednej zmianie. Punkt kawowy będzie miał osobne godziny działalności. Później, jeżeli będzie takie zapotrzebowanie, będziemy wydłużać godziny otwarcia – mówi E. Szymura.

Październik jest realny

Wiadomo już, że sklep w Katowicach nie będzie jedyny. Powstanie cała sieć. Zainteresowane są: Dąbrowa Górnicza, Warszawa, Łódź, Kołobrzeg, Radom, Kalisz, Wrocław, Ostrów Wielkopolski i Rumia. – Wolontariusze z całej Polski czekają na to, jak sobie poradzimy. Jesteśmy trochę królikami doświadczalnymi – śmieje się kierownik sklepu. Obecnie trwają jeszcze prace remontowe. – Tu już był sklep, więc zasadniczo musieliśmy odnowić instalację i dostosować ją do potrzeb punktu. Największym wyzwaniem jest obecnie dostosowanie obiektu dla osób niepełnosprawnych. To czasochłonne działanie, m.in. poszerzamy drzwi, ale z powodu pandemii terminy dostawy nowych są bardzo odległe – mówi Zdzisław Świtała z firmy Tech Pol, która odpowiada za remont. O wyposażenie – spójne w całej sieci – zadba jedna z największych firm meblarskich w Europie. Sklep socjalny ma rozpocząć działanie jeszcze w październiku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama