Nowy numer 44/2020 Archiwum

Rany nad miastem

Cztery kamienne, wysokie na 45 m wieże wyrosły nad Tychami. Mają przypominać o rękach i nogach Chrystusa, przebitych z miłości do ludzi. W przyszłości powstanie jeszcze najwyższa, prawie 80-metrowa wieża zranionego Serca Jezusa.

To jedna z najciekawszych współczesnych świątyń. Odwiedziliśmy budowę kościoła św. Franciszka i św. Klary w Tychach. Choć jeszcze nieukończona, świątynia już robi spore wrażenie. Zaprojektował ją zmarły w 2019 r. wybitny architekt mieszkający w Tychach – Stanisław Niemczyk. Wśród księży panuje opinia, że „kościoły Niemczyka” są, owszem, wyjątkowo piękne, ale wymagają sporych nakładów i wznosi się je długo. Świątynia w Tychach jest koronnym argumentem na potwierdzenie tej tezy, ponieważ jej budowa trwa już… 20 lat. Kiedy przystępowano do pracy, architekt szacował czas jej budowy na 4 lata. – Powiedziałem: „OK, dobra, 4 lata to jakoś przeżyjemy” – wspomina o. Wawrzyniec Jaworski, franciszkanin z Tychów, który wraz z pomocnikami osobiście wzniósł większą część tej świątyni.

Wieże jak gwoździe

Choć prace trwają tak długo, o. Wawrzyniec jest zdania, że było warto. – To nie jest projekt jeden z wielu. Idea naszego kościoła jest nieprzeciętna. Uważam, że takie projekty powinny być realizowane – mówi. Jego zdaniem ta świątynia, o ile nie przyjdzie wojna czy podobnie wielki kataklizm, będzie stała w Tychach przez wieki. – Nie budujemy jej ani na 50, ani na 100 lat. Prawdopodobnie okoliczne bloki zmienią swój wygląd albo zostaną wyburzone, a ten kościół będzie stał – wskazuje. Do ukończenia wszystkich prac jest jeszcze daleko. Na horyzoncie widać jednak już zakończenie robót w samym kościele. Kiedy poświęcenie świątyni? – Datą graniczną, do której trzeba zdążyć, jest Boże Narodzenie 2021 roku – dodaje o. Wawrzyniec. Tyski kościół św. Franciszka i św. Klary jest budowany na planie krzyża franciszkańskiego.

– Od początku towarzyszyła nam myśl, że architektura tej świątyni będzie się zamykać w pięciu ranach Chrystusa. Święty Franciszek miał wielkie nabożeństwo do męki Pańskiej, a na dwa lata przed swoją śmiercią otrzymał na górze La Verna stygmaty. Dlatego pierwszą myślą architekta było: „Budujemy kościół z pięcioma wysokimi wieżami, które będą symbolami ran Chrystusa”. Przez rany idziemy do nieba, więc te wieże mają sięgać wysoko w górę – wyjaśnia z pasją o. Wawrzyniec. Wieże wyrastają z miejsc ran na planie krzyża. Cztery z nich są kamienne, wysokie na 45 metrów. Za wyjątkiem metalowych zwieńczeń, które mają rozszerzać się ku górze, zostały już ukończone. Przypominają trochę gwoździe, wbite w ręce i nogi Pana.

Przebite Serce

Niedokończona jest jeszcze najwyższa wieża, która od czterech pozostałych będzie jeszcze o 30 m wyższa! Według pomysłu architekta, będzie ona przypominać o Sercu Jezusa, przebitym włócznią rzymskiego legionisty. Ma mówić mieszkańcom Tychów i ludziom przejeżdżającym przez miasto, że z miłości do nich Bóg dobrowolnie przyjął śmierć, która była im przeznaczona. W przyszłości ciekawy efekt może dać oświetlenie. – Z daleka będzie widać taki bukiet świecących ran – mówi o. Wawrzyniec. Jest bardzo prawdopodobne, że kościół franciszkanów może stać się symbolem Tychów. – Realizacja najwyższej wieży jest czasowo wstrzymana z powodów finansowych – zastrzega franciszkanin.

– Na razie trzeba się skoncentrować na wykończeniu kościoła. Jest wielka potrzeba, żeby ludzie mogli już w nim się modlić, a nie w kaplicy tymczasowej – dodaje. Ta tymczasowa kaplica to dawny Dom Harcerza w Tychach. Ojcowie franciszkanie przybyli do miasta 25 lat temu, a rok później abp Damian Zimoń powołał tu nową parafię św. Franciszka i św. Klary. Parafian jest tutaj 5,5 tys., a kaplica jest za ciasna, żeby ich pomieścić. Msze św. odbywają się tam w górnej kaplicy, ale w niedziele część wiernych uczestniczy w nich na odległość, w kaplicy dolnej. – Wierni mogą zobaczyć na ekranie to, co dzieje się w górnej kaplicy – tłumaczy o. Emil Pacławski, proboszcz. Nic dziwnego, że parafianie chcieliby już wejść do swojego kościoła.

Jak w Jerozolimie

Gdy kościół św. Franciszka i św. Klary zostanie w 2021 r. poświęcony, główne prace przeniosą się na niższą kondygnację. Powstaje tam kościół dolny, a wokół niego – niezwykła Droga Krzyżowa. Idzie się nią jak ulicą w starożytnej Jerozolimie, bo wysokie kamienne ściany przypominają mury domów. Na dolnym poziomie jest już też replika kaplicy grobu św. Franciszka z Asyżu, a także kaplica Porcjunkula. – Chcemy, żeby w niej było całodzienne wystawienie Najświętszego Sakramentu. Będzie też można przygotować się w niej do spowiedzi świętej, bo trzy metry dalej znajduje się kaplica Miłosierdzia Bożego. A w niej z kolei chcemy mieć całodzienną spowiedź na dzwonek – wskazuje. Obok świątyni powstaje klasztor. Jest też tam lokum dla wspólnoty Betlejem, grupującej trzeźwych alkoholików.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama