Nowy numer 44/2020 Archiwum

Żelazny szlak

Wspólną drogę rowerową w miejscu dawnych torów kolejowych urządziły Jastrzębie-Zdrój, Godów i Zebrzydowice. Efekt? Jak się patrzy!

A właściwie, jak się jedzie… Liczniki zainstalowane na szlaku już w pierwszy weekend po jego otwarciu zarejestrowały ponad 10 tys. rowerzystów w jednym miejscu trasy i prawie 12 tys. w drugim! – Ten szlak jest piękny, na nim się wypoczywa! To dlatego jest taki popularny. Bardzo dobrze, że władze poszczególnych gmin, bo przecież nie tylko jedna, zdecydowały się go wybudować – powiedział nam spotkany na szlaku Tadeusz Wilk, zaprawiony rowerzysta, organizator m.in. trwającego prawie przez miesiąc Jastrzębskiego Rajdu Rowerowego Środowisk Trzeźwości.

Kolej na rowery

Jastrzębska część trasy została otwarta 10 września. Ma 2,5 m szerokości i w większości jest drogą tylko dla rowerów. Spore jej fragmenty biegną po dawnych, nieczynnych torowiskach kolejowych. Dzięki temu szlak jest w dużej mierze bezkolizyjny. Rowerzyści mkną po nim bez zwalniania, przejeżdżając ponad szosami po starych wiaduktach kolejowych. To nie znaczy, że możemy pozwolić małym dzieciom, by nas za bardzo wyprzedziły, bo mimo wszystko skrzyżowania czasem się zdarzają. A to głównie dlatego, że nie cała trasa jest poprowadzona po śladzie dawnych linii kolejowych. Zdarzają się też miejsca, gdzie szlak skręca na zwykłą drogę, na której można spotkać samochód. Zazwyczaj jednak są to drogi lokalne. Choć ziemia jastrzębska jest pagórkowata, to odcinki szlaku wiodące po dawnych nasypach kolejowych są równe niemal jak stół. Tam, gdzie skarpy tych nasypów są wysokie i strome, trasa jest zabezpieczona barierkami. Żelazny Szlak Rowerowy biegnie z Godowa przez Jastrzębie-Zdrój do Zebrzydowic. Wrócić można przez Karwinę i Petrovice w Czechach, przez które prowadzi dalsza część ŻSR. W Czechach większość szlaku prowadzi jednak zwykłymi drogami, na których można spotkać samochody. Spory odcinek wiedzie za to wałami Olzy. Cała pętla liczy 55 km. Budowa szlaku na terenie 5 gmin kosztowała 36 mln złotych. Uwaga! U naszych południowych sąsiadów szlak jest słabo oznaczony. Zanim tam wjedziemy, trzeba zaopatrzyć się w mapę. Najlepiej ściągnąć sobie na smartfon mapę Żelaznego Szlaku Rowerowego w pliku GPX.

Leśna rajza

Także inne śląskie gminy próbują wykorzystać w podobny sposób nieczynne drogi kolejowe. – Gliwice przystosowały na potrzeby rowerzystów dawny wiadukt kolejowy nad drogą krajową. Także inicjatywa stworzenia szlaku rowerowego na nieczynnej trasie kolejowej z Czerwionki do Orzesza nabiera kolorów – wylicza Aleksander Kopia, pełnomocnik marszałka województwa śląskiego ds. polityki rowerowej. Wskazuje, że w wielu miastach regionu pojawiają się dzisiaj dobrze wykonane ścieżki rowerowe, przy czym na razie są to raczej niewielkie odcinki. – Jaworzno ma fantastyczną velostradę o długości kilku kilometrów. To odpowiednik autostrady. Jest bezkolizyjna, z dwoma pasami ruchu w każdą stronę, chodnikami i wiaduktem – mówi.

Poleca też Wiślaną Trasę Rowerową, poprowadzoną głównie wałami Wisły. Można nią dojechać z Wisły do Krakowa. – Na północy województwa jest też kilkadziesiąt kilometrów fantastycznej trasy rowerowej łączącej Żarki, Janów i Niegową na Jurze. W środku lasu mamy drogę rowerową o wysokim standardzie, świetną na wycieczkę rodzinną. Trwają teraz prace nad połączeniem tej pętli z Olsztynem i Częstochową – zdradza A. Kopia. – Są też fajne szlaki rowerowe, takie jak „Leśna rajza” w okolicach Kalet i Tarnowskich Gór. Rozbudowa infrastruktury rowerowej jest ważnym elementem polityki zarządu województwa i marszałka Jakuba Chełstowskiego. I chodzi tu nie tylko o trasy regionalne, ale także te o zasięgu krajowym i międzynarodowym – mówi.

W przyszłości Polskę przetnie 6 europejskich tras rowerowych. W województwie śląskim ma to być Euro Velo nr 4. Będzie prowadzić od granicy z Czechami w okolicy Chałupek do Wiślanej Trasy pod Oświęcimiem. Połączy północne wybrzeże Francji z Kijowem. Na razie jeszcze nie ma zapewnionego finansowania. – Chodzi o to, żeby w całej Europie stworzyć system tras o jednakowym, wysokim standardzie. Muszą być na nich dobra nawierzchnia i miejsca odpoczynku. Ma to być trasa w dużej mierze bezkolizyjna, żeby miejsc, w których rowerzysta będzie się stykał z ruchem samochodów, było jak najmniej. Właśnie Żelazny Szlak Rowerowy w Jastrzębiu jest swoim standardem zbliżony do tego, o czym mówimy – zwraca uwagę A. Kopia. – Przy tak długiej europejskiej trasie ważne jest też zapewnienie dostępu do usług, serwisu, przyjaznych noclegów i możliwość łączenia podróży rowerem z koleją – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama