Nowy numer 37/2021 Archiwum

Ból i owoce

Odliczają dni do powrotu i już wiedzą, że w życiu nie zawsze trzeba się trzymać szczegółowego planu.

Pokreślony kalendarz

Jak mówią klerycy, pandemia przyniosła dużo bólu, ale i pozytywne owoce, np. zacieśnienie więzi wśród parafialnych duszpasterzy. – W końcu miałem czas, żeby lepiej poznać mojego proboszcza – śmieje się kl. Rafał. – Był czas na rozmowę i modlitwę – potwierdzają klerycy Bartosz i Paweł. – Widzimy, że wielu duszpasterzy przekonało się, że chcieć to móc. Odważyli się na transmisje z parafii, nie tylko Mszy, ale i nabożeństw. My też przekonaliśmy się, że naszym zadaniem jest i będzie pomagać ludziom być codziennie z Chrystusem, dać możliwość przyjęcia sakramentu Eucharystii, znaleźć w sobie nieco elastyczności w różnych sytuacjach – precyzuje kl. Paweł. – Zobaczyłem, że nie muszę trzymać się schematu, zaplanowanego wcześniej kalendarza. Zawsze miałem wszystko precyzyjnie poukładane, terminarz dopięty. Teraz musiałem wszystko przekreślić czarnym mazakiem. Zrozumiałem, że zmiany to też pewien element funkcjonowania – mówi kl. Rafał.

Najbardziej brakuje im… codziennych zajęć, wypracowanej wcześniej normalności czy zwykłej międzyludzkiej życzliwości. Brak im też bezpośredniej formacji. – Rozmowy z kierownikiem duchowym powinny się odbywać w cztery oczy – wracają do tematu. – Czekamy również na moment, kiedy będziemy mogli znowu wrócić do posługi w domu dziecka i w areszcie. To dla nas była taka namiastka praktycznego duszpasterstwa. Tuż przed pandemią poczuliśmy, że nareszcie widzimy efekt: grupa mężczyzn w areszcie zaczęła się powoli rozrastać, planowaliśmy katechezy o świętych, których życie nie było łatwe. Nie wiemy, jak się to potoczy, kiedy i czy w ogóle wrócimy. Ale jesteśmy na to gotowi – deklaruje kleryk Paweł.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama