Nowy numer 29/2021 Archiwum

Działamy na miarę aktualnych możliwości

O nauczaniu religii w szkole, potrzebie nowych katechetów i katechizacji parafialnej mówi ks. dr hab. Roman Buchta, prof. UŚ.

Ks. Tomasz Wojtal: Mija 30 lat od momentu wprowadzenia religii do szkolnych programów nauczania. Spróbujmy podsumować ten czas.

Ks. Roman Buchta: Bez wątpienia mamy do czynienia z bardzo ciekawym doświadczeniem, które skłania do wdzięczności, refleksji, ale i duszpasterskiego rachunku sumienia. Trzeba przyznać, że w tym czasie wiele się zmieniło na plus w polskiej katechezie, a mówiąc precyzyjniej: w nauczaniu religii. Wypracowany został systematyczny program nauczania na poszczególnych poziomach. Na uwagę zasługuje bogactwo pomocy katechetycznych. Na rynku edytorskim mamy zdrową i bardzo dynamiczną konkurencję między poszczególnymi wydawnictwami. Bez nauczania religii w szkołach nie mielibyśmy dostępu do tych wszystkich materiałów i narzędzi dydaktycznych.

Katecheci zwracają jednak uwagę na to, że liczba uczniów na lekcjach religii systematycznie maleje.

To prawda, chociaż ta tendencja dotyczy raczej szkół średnich. W początkowej fazie nauczania zdecydowana większość uczniów uczestniczy w lekcjach religii. Dla części dzieci jest to jedyny moment kontaktu z modlitwą czy Kościołem, a dla nas szansa na obecność w życiu uczniów pochodzących z rodzin niewierzących czy niepraktykujących. Przyczyny wypisywania się z religii w szkołach ponadpodstawowych są różne: plan lekcji, postępujący proces sekularyzacji, zajęcia dodatkowe. Niektórym rodzicom przestało zależeć na wychowaniu religijnym. Czasami decyduje presja otoczenia. W jednej ze szkół z religii zrezygnowała cała klasa, i to jeszcze przed pierwszą zaplanowaną lekcją, więc trudno mówić tu o jakiejś przemyślanej decyzji. Dopiero po spotkaniu z katechetą część uczniów zmieniła zdanie. Zagwarantowana w polskim prawie oświatowym możliwość całkowitej rezygnacji z lekcji religii bez konieczności wyboru etyki sprawia, że młodzież za zgodą rodziców rezygnuje z uczestnictwa w tych lekcjach nie ze względów ideologicznych czy światopoglądowych, ale ze względów logistycznych i czasowych. To może małe pocieszenie, ale w naszej archidiecezji spadek liczby uczniów na religii jest nieco mniejszy niż w innych częściach Polski.

Ostatnio w mediach pojawiła się informacja także o pojawiającym się braku nauczycieli religii. Możemy to potwierdzić?

Niestety tak. Kadra rzeczywiście mocno się starzeje i zaczyna brakować nauczycieli. W archidiecezji katowickiej zbliżamy się do granicy naszych możliwości kadrowych. Coraz więcej księży i katechetów świeckich ma ponad 20 godzin. W tym roku jeszcze sobie jakoś poradziliśmy, ale w przyszłym może być już trudno. Światełkiem w tunelu są przygotowane studia podyplomowe dla nauczycieli religii, organizowane przez Wydział Katechetyczny we współpracy z Wydziałem Teologicznym UŚ. Nasza propozycja jest adresowana do pracujących nauczycieli, którzy chcieliby po dwuletnim dokształceniu podjąć się nauczania religii. Mamy nadzieję, że wkrótce uda nam się uruchomić czwartą edycję studiów. Zainteresowanych już teraz zapraszam i zachęcam do udziału.

Coraz częściej mówi się o konieczności powrotu do katechizacji parafialnej.

Tak, ale chodzi o to, by była ona elementem komplementarnym do nauczania religii w szkolnych murach. W początkowej fazie wejścia do szkół zbyt pochopnie wyprowadziliśmy się z parafii. Za szybko utożsamiliśmy nauczanie religii z katechezą. W najnowszym dyrektorium o katechizacji, przygotowanym przez Papieską Radę ds. Nowej Ewangelizacji, wyraźnie rozróżnia się te dwie rzeczywistości. Musimy powrócić do prowadzenia katechezy rozumianej nie tylko jako przekaz wiedzy religijnej, ale jako wtajemniczenie w zbawcze misterium Jezusa Chrystusa, jako wychowanie w wierze uwzględniające osobistą drogę dojrzewania każdego człowieka. W szkole nie da się tego w całej pełni zrealizować. Potrzeba wspólnoty parafialnej.

Rozpoczęliśmy nowy rok szkolny ciągle w reżimie sanitarnym. Jak katecheci radzą sobie w pandemii?

Na pewno jest to bardzo trudny czas. Nikt z nas nie był gotowy na taki niespodziewany scenariusz. Z dnia na dzień trzeba było wejść w zupełnie inny świat. Bardzo wielu nauczycieli religii podeszło do tego wyzwania w sposób twórczy. Brakowało wprawdzie bezpośredniej relacji nauczycieli z uczniami, ale dzięki nauczaniu zdalnemu w niektórych przypadkach udało się ożywić np. współpracę z rodzicami. Na razie wróciliśmy do tradycyjnego sposobu nauczania. To, co nas czeka w szkole, stoi wciąż pod wielkim znakiem zapytania. Życzmy sobie i dołóżmy wszelkich starań, aby nie trzeba było przechodzić na tryb zdalny. Musimy działać na miarę aktualnych możliwości.

tomasz.wojtal@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama