Nowy numer 30/2021 Archiwum

Głos mężczyzn, głos kobiet

Niemowlak zostaje zabrany wprost z wózka, który nieopatrznie zostawiła na parkowej ścieżce matka. Nikt przy zdrowych zmysłach nie współczułby w tym momencie porywaczce…

A jednak… Przejmująca i nieoczywista kreacja Agnieszki Radzikowskiej sprawia, że na chwilę zaczynamy rozumieć, może nawet usprawiedliwiać impulsywne zachowanie bohaterki. To jeden z wątków, jakie porusza serial internetowy „6mm”. Jego głównym tematem jest strata.

Drabina i ubranka

„Według najnowszych badań co trzecia Ślązaczka i co czwarta Polka roni. Brak społecznej świadomości, strach przed reakcją otoczenia, stereotypy, poprzez które postrzega się ten problem, powodują, że wciąż pozostaje on tematem tabu” – czytamy w opisie serialu. Ujęcie, które proponuje Agnieszka Radzikowska, dalekie jest od suchej statystyki i bezdusznych procedur. To niewielkie „scenki z życia”, historia rozsypana jak puzzle, które widz musi sam poukładać. Ta nieoczywistość jest jednocześnie największą zaletą produkcji. Pozwala na chwilę przyjrzeć się uczuciom, jakie towarzyszą poronieniu. Bez oceny i gotowego rozwiązania, jak zachować się w takiej sytuacji. To raczej wskazanie drogi czy sygnał, który każdy może przefiltrować przez swoją wrażliwość. W serialu ciekawym elementem jest wątek dotyczący ciążowych przesądów. W jednym z odcinków przyszłą mamę radami, co wolno, a czego nie, raczą koleżanki. Jedna dotyczy przechodzenia pod drabiną, które jest niedozwolone, bo ponoć wywoła poronienie w czasie snu. Nawet mama bohaterki biadoli, że nie powinna nikomu mówić, dopóki nie skończy się trzeci miesiąc, i broń Boże nie może kupować ubrań dla dziecka. Te wszystkie rady, powodowane w gruncie rzeczy troską, stają się złowieszczą zapowiedzią. I rodzą pytanie, czy nie dało się z większą uważnością i dyskretniej zachować? „6mm” rozprawia się też z powszechnie panującym przekonaniem, że lepiej milczeć, nie rozdrapywać niepotrzebnie ran. Agnieszka Radzikowska w swoim projekcie brutalnie, choć z dużą dozą czułości dla swoich bohaterów, pokazuje, do czego doprowadzają duszone emocje i niewypowiedziany żal.

MÓW dopowiada

Szczególnie ważny jest jednak odcinek 3. To głos oddany mężczyznom. Już w pierwszym epizodzie bohater grany przez Darka Chojnackiego próbuje przekazać męskie spojrzenie na stratę dziecka. Jednak jego słowa nie wybrzmiewają w pełni, zagłuszone przez pełne rozedrgania pomysły żony. Zarzuca więc próbę rozmowy, zostawia słowa niejako zawieszone w próżni przestrzeni samochodu. Dopiero w trzecim epizodzie ten wątek wraca ze szczególną mocą. Wszystko jest tu na wskroś oszczędne: nie ma ruchu, słychać tylko pojedyncze dźwięki łąki, nie ma rozbudowanych monologów, często kwestie wracają jak refren. Jednak ciężar emocji i znaczeń jest ogromny. Warto zwrócić uwagę na muzykę, jaka stanowi oprawę tego projektu. Odpowiada za nią zespół MÓW. To wspaniałe uzupełnienie tego, co dzieje się w warstwie fabularnej. To nie jest łatwy i miły serial, z jakimi wielu współcześnie utożsamia platformę YouTube. „6 mm” to próba rzetelnego podjęcia niesamowicie trudnego tematu. Próba udana, bo pozbawiona moralizatorstwa, za to pełna ciepłej obserwacji. Agnieszka Radzikowska nie daje gotowych rozwiązań, ale wyposaża widza w narzędzia to tego, by – jeżeli będzie kiedykolwiek miał do czynienia z podobną sytuacją – nie odwrócił wstydliwe wzroku albo płochliwie nie zmienił tematu. Co ważne – to nie jest ostatnie słowo. Twórcy zapowiedzieli, że projekt „6 mm” nie zakończy się na trzech odcinkach dostępnych w internecie. Serial jest dostępny na YouTube, aby go obejrzeć, można w wyszukiwarkę platformy wpisać frazę „6 mm” lub odnaleźć kanał Teatru Śląskiego – z tą sceną związana jest większość artystów tworzących projekt (z Agnieszką Radzikowską na czele). „6 mm” powstało dzięki dofinansowaniu z programu „Lokata w kulturę” (Katowice Miasto Ogrodów) oraz finansowemu wsparciu Marka Szrota (Energo-Complex).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama