Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gdzie ci mężczyźni?

Na szczycie Świnicy kilku Ślązaków zaczęło odmawiać koronkę. Ciekawe były reakcje innych turystów. Niektórzy nawet do tej modlitwy dołączyli. - Okazało się, że byli z Jastrzębia, i to z sąsiedniej kopalni Zofiówka – mówi Mirek Banach z Wodzisławia, twórca inicjatywy „Tatry po męsku”.

Tamta pierwsza modlitwa nad stromymi przepaściami Świnicy, wśród padającego śniegu, sprawiła, że Mirosław Banach z Wodzisławia Śląskiego wraz z kolegami stworzyli świetną propozycję wyjazdów w góry dla mężczyzn. Na weekendowych wyprawach o nazwie „Tatry po męsku” faceci nie tylko razem zdobywają szczyty i razem się śmieją, ale też razem się modlą.

Z czasem do oferty weszły też wyprawy: „ojciec z synem” i „ojciec z córką”.

Gdzie oni są?

Mirek chodził po Tatrach od 1988 roku. Także zimą. – Kiedy czułem się zagrożony, modliłem się do Pana Boga. Z czasem zacząłem się modlić również wtedy, kiedy wcale nie czułem się zagrożony… – mówi.

Robił znak krzyża i wyciągał różaniec także za granicą, w Alpach we Francji i w Szwajcarii. Widząc reakcje innych turystów, doszedł do wniosku, że modlitwa w górach jest potrzebna nie tylko modlącemu się, ale też ludziom, którzy na niego patrzą. – Myślę, że oni wtedy też zaczynają się modlić – uważa.

Na Świnicy z całą grupą mężczyzn Mirek modlił się w 2012 roku. Pracował wtedy w kopalni Borynia w Jastrzębiu. Na tej samej wyprawie wszedł też z czterema kolegami na Sarnią Skałę. – Kolega Darek zwrócił uwagę, że są dwie minuty po piętnastej. Zrozumieliśmy się bez słów, kiwnęliśmy głowami i zaczęliśmy koronkę. Zauważyliśmy, jak z każdą dziesiątką Sarnia Skała cichnie. Ludzie zaczęli się skupiać na tej modlitwie. Nie modlili się z nami na głos, ale najwyraźniej się w tę modlitwę wsłuchiwali. Na koniec niektórzy nam podziękowali. To było dla nich świadectwo, że faceci nie wstydzili się pomodlić – wspomina.

– W niedzielę poszliśmy do kościoła na Krzeptówkach. Rekolekcje głosił tam ks. Piotr Pawlukiewicz, który powiedział: „Gdzie są ci wszyscy mężczyźni, którzy jak Jan Paweł II chodzą po Tatrach z różańcem w dłoni? Gdzie oni są?”. Poczuliśmy, że to słowa do nas – mówi.

Załatwione w górach

Stąd wzięła się inicjatywa „Tatry po męsku”. Ze świeckimi facetami zaczął chodzić ks. Bogdan Kania, odpowiedzialny w archidiecezji katowickiej za Nową Ewangelizację, a później też inni księża. Codziennie jest Msza Święta: ksiądz decyduje, czy rano przed wymarszem, czy już na trasie.

Z czasem doszły kolejne propozycje wypraw w Tatry: „Ojciec z synem” i „Ojciec z córką”. Ich relacje mają szansę tu się poprawić. – Dzieci widzą, że mogą się z tatą pomodlić. One też będą swoje dzieci tak wychowywać – uważa Mirosław.

Mężczyźni na tych weekendach dużo razem się śmieją. Tempo marszu dostosowują do idących najwolniej, a silniejsi pomagają słabszym. Ci słabsi później mówią, jak było dla nich ważne, że koledzy ich nie zostawili, że okazali solidarność.

Jeśli starcza czasu, na szlaku mężczyźni dzielą się na mniejsze grupy, żeby w nich przez godzinę pogadać. Mówią o ojcostwie, byciu mężem, powołaniu, męskości. Wieczorami wszyscy chętni mogą skorzystać z zaproszenia na męskie uwielbienie Boga.

Uczestnicy nieraz widzieli, jak ich modlitwa przynosiła widoczne owoce. Jeden z facetów po czasie przyznał się, że modlił się tutaj o pomoc w walce z nałogiem alkoholowym i został wysłuchany. Ten sam mężczyzna na jednym z kolejnych wyjazdów poprosił kolegów o modlitwę za jego siostrzenicę, która czekała na rozwiązanie. Jej dziecko miało urodzić się chore; do samego końca potwierdzały to wszystkie badania. Panowie modlili się, była też Msza w tej intencji. – Siostrzenica naszego kolegi urodziła w sobotę, kiedy my chodziliśmy po górach. Okazało się, że jej córka jest całkiem zdrowa. Wierzę, że to był cud. Wiele takich spraw zostało załatwionych w górach – śmieje się Mirosław.

W tym roku „Tatry po męsku” z powodu pandemii zaczęły się nie w czerwcu, ale miesiąc później. Ostatnie z dziewięciu turnusów odbywają się jeszcze we wrześniu. – Z kolejnymi weekendami ruszymy, jeśli Pan Bóg pozwoli, w czerwcu 2021 roku – zapowiada Mirek Banach.

Wyprawy, którym przyświeca podobna idea, organizuje na Śląsku także inna męska ekipa – Niezłomny24.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama