Nowy numer 39/2020 Archiwum

Z domu do domu

Z perspektywy czasu widać, że wszystko układa się w całość. Ona sama jest przekonana, że Chrystus powołał ją do służby Kościołowi w Rosji.

Siostra Nina Cholecka MSF pochodzi z Katowic, chociaż na świat przyszła w dalekiej Moskwie. Kiedy miała zaledwie kilka miesięcy, ojciec Polak i matka Tatarka z radzieckim paszportem przeprowadzili się na Śląsk. Wychowana w dwujęzycznej rodzinie, doskonale pamięta wyjazdy i wakacje u babci w Moskwie.

Boży plan

Przyznaje, że rodzina nie należała do szczególnie religijnych. – Dzięki interwencji polskiej babci zostałam ochrzczona jako dwulatka w kościele Świętych Piotra i Pawła. Tam też przystąpiłam do I Komunii Świętej – wspomina. Potem, jak przyznaje, „z życiem religijnym bywało różnie”. Do Kościoła i na religię wróciła w ósmej klasie podstawówki. Wtedy też rozpoczęła się jej przygoda z Ruchem Światło−Życie. Dzisiaj wie, że to właśnie w oazie odkrywała przygotowany dla siebie Boży plan.

− Dzięki formacji oazowej, rekolekcjom i pielgrzymkom moje życie duchowe stawało się coraz głębsze i bardziej świadome – przyznaje. Sama myśl o konsekracji pojawiła się nagle. – Myłam naczynia po śniadaniu – mówi z uśmiechem. Było to któregoś dnia tuż przed wyjściem rano do liceum. – Trudno to opisać, ale dla mnie to było jednoznaczne. Pragnienie życia zakonnego stało się bardzo konkretne, chociaż nie ukrywam, że pojawił się także strach przed reakcją rodziców – dodaje s. Nina.

Potem jednak wszystko potoczyło się z górki i według Bożego planu. Na początku klasy maturalnej pojechała do Częstochowy, aby swoją przyszłość powierzyć Matce Bożej i prosić o pomoc. Zarzekała się, że nie odwiedzi ośrodka powołań, ale, jak to zazwyczaj bywa przy rozeznawaniu powołania, ostatecznie większość czasu spędziła właśnie tam.

Na Jasnej Górze spotkała siostrę zakonną należącą do jej przyszłej wspólnoty zakonnej. – Dowiedziałam się, że Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, założone na początku XX wieku przez bł. Bolesławę Lament, zostało powołane do pracy za naszą wschodnią granicą. To nie mógł być przypadek – przyznaje.

Siostra Nina już wcześniej myślała o misjach, a wówczas wszystko okazało się jasne. W ten sposób odkryła Boży pomysł na swoje życie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama