Nowy numer 2/2021 Archiwum

Zachwyć się Śląskiem

Ruiny wspaniałych pałaców i ślady Ślązaka, który 200 lat temu stał się sławny, znajdziesz nieco na zachód od przemysłowej części naszego regionu – na lewym brzegu Odry.

We wsiach, które leżą na lewym, zachodnim brzegu Odry, na północ od Raciborza, zrodziło się i dojrzało coś, co jest bardzo ważne dla śląskiej kultury: poezja Josepha von Eichendorffa. Dziś w naszym cyklu „Zachwyć się Śląskiem” zapraszamy tam na jednodniową wycieczkę.

Niemcy uważają Eichendorffa za jednego z największych poetów romantyzmu. Fascynuje on też wielu Ślązaków. Ten niemiecki szlachcic jak nikt inny opisał oszałamiające piękno śląskiej przyrody, zwłaszcza lasów. Kiedy czytamy jego wiersze, oczami wyobraźni widzimy ten las, na przykład o świcie, oraz słyszymy jego odgłosy, z narastającym szumem wiatru i śpiewem ptaków.

Niektóre wiersze poety z Łubowic przetłumaczył na język polski ks. prof. Jerzy Szymik rodem z Pszowa na ziemi rybnickiej. Zobaczył w nich ten właśnie śląski las, którego obraz nosi w sobie od dzieciństwa. Komentował, że Mickiewicz – przy całym szacunku do niego – opisywał litewskie mateczniki, które rosną 1,5 tys. km stąd. Niejednemu Ślązakowi coś w duszy gra raczej wtedy, gdy czyta opis Eichendorffa.

Najwięcej pamiątek po tym poecie zostało we wsi Łubowice. Stoją tam ruiny pałacu, który był domem Josepha. Jest też opisywana przez niego „zajęcza ścieżka”. To tajemniczo wyglądająca aleja grabów, porośniętych ciemnozielonym bluszczem. W parku stoją tablice z wierszami Eichendorffa.

W Łubowicach działa Górnośląskie Centrum Kultury i Spotkań (GCKiS) im. Eichendorffa. Jeśli wcześniej umówimy się telefonicznie, jego kierownik oprowadzi nas po izbie pamięci i opowie fascynujące rzeczy o śląskim poecie.

Zolyty w Pogrzebieniu

Młody Joseph na „zolyty” jeździł konno na „nasz”, prawy brzeg Odry. Jego ukochana Luiza von Larisch urodziła się w Niewiadomiu, dzisiejszej dzielnicy Rybnika, a mieszkała w Pogrzebieniu. Poeta jeździł do niej konno drogą przez Brzezie. Te miejscowości leżą już na terenie dzisiejszej archidiecezji katowickiej.

Rodzice Josepha chcieli, żeby ich syn bogato się ożenił. Chłopak wybrał jednak ożenek z miłości – ze swoją Luizą, szlachcianką, ale nie z tych najzamożniejszych. Urażeni rodzice nie pojawili się nawet na ich ślubie... Joseph i Luiza mieli pięcioro dzieci, ale dwie córki zmarły w dzieciństwie. Prapraprawnuki Luizy i Josepha żyją dzisiaj w Niemczech.

Który konkretnie las opisywał w swoich wierszach Eichendorff? Może piękny las „Widok” między Pogrzebieniem a Brzeziem, w którym spotykał się z Luizą? To pewnie w nim jest ta głęboka dolina ze stadami saren, „w którą wpatrzeni ty i ja/ Siedzieliśmy nocami” – jak wspominał. Opisywał też szum lasu, który „nocą spadał w doliny,/ Gdym konno z pieśnią w sercu dumnym,/ Wracał od mej dziewczyny”.

– Eichendorff widział wiele śląskich lasów i być może wszystkie je po trochu opisywał. Przez sześć lat od 1891 r. jego ojciec, Adolf, był właścicielem zamku i dużych posiadłości w Toszku, gdzie też są piękne lasy – uważa Paweł Ryborz, kierownik GCKiS im. Eichendorffa w Łubowicach.

W czasie, gdy Toszek należał do Eichendorffów, Joseph miał od 3 do 9 lat. – Niektórzy sądzą, że w wierszu „Pamiętasz zamek ów na wzgórzu ciszy?” Eichendorff wspomina nie nasz zamek w Łubowicach, do którego idzie się w dół, lecz właśnie stojący na wzgórzu zamek w Toszku – mówi kierownik centrum.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama