Nowy numer 3/2021 Archiwum

Biegam z megafonem

Kierownika pielgrzymki widać – a przede wszystkim słychać – kiedy na postojach wita wchodzące grupy. Ale jego praca zaczyna się, kiedy jeszcze zamiast sierpniowego upału z nieba leje się przedwiosenny deszcz.

To było już wiele lat temu, w Gliwicach – przypomina sobie ks. Marek Bernacki. – Przyjechałem na nocleg pierwszej grupy, z której znaczna część spała w miejscowym liceum. Na korytarzu zobaczyłem potężną kolejkę do łazienki, ale czekały w niej same kobiety – mężczyzn w szkole nie było. Za to na wewnętrznym dziedzińcu zobaczyłem ciekawy obrazek: około trzydziestu panów w samej bieliźnie, stojących w kręgu, wewnątrz którego stał jeszcze jeden mężczyzna ze szlauchem. Oblał wszystkich stojących wodą, potem zaczekał, aż się namydlą, i zaczął ich spłukiwać. W ten sposób w kwadrans umyła się większość mężczyzn, podczas gdy panie czekały w wielogodzinnej kolejce do kąpieli – kończy ze śmiechem. To tylko jedna z anegdot, które zgromadził przez lata kierowania rybnicką pielgrzymką.

Od 1946 r. nieprzerwanie przełom lipca i sierpnia to dla rybniczan i mieszkańców okolicznych miejscowości czas wyjątkowy. Tłum pielgrzymów rusza w stronę jasnogórskiego szczytu, aby zanieść Matce Bożej intencje swoje i swoich najbliższych. W tym roku pielgrzymka miała świętować jubileusz – do Częstochowy miała pójść już po raz 75. A że świętujemy 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II, to i hasło nasuwało się samo: „Totus Tuus – cały Twój”. Jak wiele innych planów, tak i te musiały zostać zmienione z powodu pandemii koronawirusa. Kierownik pielgrzymki nie będzie więc w tym roku popędzał maruderów i gnał samochodem na kolejny postój, ale o pielgrzymach nie zapomni.

Chusty i motto

– Kierownik pielgrzymki odpowiada za nią duchowo, ale musi też dopiąć całkiem przyziemne kwestie organizacyjne: noclegi, catering, toalety – tłumaczy ks. Paweł Zieliński, kierujący rybnicką pielgrzymką od 2018 roku. – Trzeba zamówić chusty, przypinki, a wcześniej oczywiście wymyślić hasło. Działać zaczynam już koło stycznia, a im bliżej pielgrzymki, tym robi się gęściej od zajęć. Na szczęście jest zespół ludzi, którzy mi pomagają. Kiedy wyruszamy, cała organizacja jest już zapięta na ostatni guzik, dlatego pielgrzymi znają mnie przede wszystkim z tego, że biegam z megafonem – uśmiecha się kapłan. W tym roku przygotowania organizacyjne zostały przerwane, ale nic nie zerwie łączności duchowej, dlatego ks. Paweł odprawi na Jasnej Górze Eucharystię w intencji tych wszystkich, którzy w tym roku pielgrzymować mogą tylko duchowo.

Zanim ksiądz Paweł został kierownikiem, nie miał pojęcia o pielgrzymowaniu. W 2017 r. asystował ks. Markowi Bernackiemu, który rybnickiej pielgrzymce przewodził przez 14 lat i – jak podkreśla jego następca – zawsze będzie jej „honorowym kierownikiem”.

Od pierwszego dnia ks. Pawła urzekła pielgrzymkowa atmosfera i relacje, które zawiązują się między pątnikami. – Przyjęli mnie bardzo ciepło, choć nie byłem pielgrzymkowym księdzem! – cieszy się kapłan.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama