Nowy numer 44/2020 Archiwum

Historia Hanika

– On mógłby być świetnym patronem jedności – mówiła Agnieszka Huf o kandydacie na ołtarze.

Spotkanie z autorką „Zawsze myśl o niebie... Historia Hanika – ks. Jana Machy (1914–1942)” odbyło się 17 lipca w parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej, gdzie neoprezbiter Hanik był wikarym. Dokładnie 78 lat wcześniej został skazany na karę śmierci za zdradę stanu. „Zdrada” polegała na tym, że kapłan założył tajną organizację charytatywną, wspierającą m.in. rodziny ofiar państwa niemieckiego, np. powstańców śląskich.

Wyrok został wykonany, choć ks. Macha w ogóle nie angażował się politycznie. Niemcy nie tolerowali jednak żadnych tajnych organizacji. Agnieszka Huf mówiła w czasie spotkania, że myślała o Haniku w kontekście ostatnich dni, kiedy wyszliśmy z wyborów prezydenckich jako społeczeństwo bardzo podzieleni. – Niektórzy boją się iść na imprezę rodzinną, bo tam są ludzie, którzy są zwolennikami przeciwnej opcji politycznej – zauważyła. – Mamy moment takiego strasznie nakręconego zewnętrznie podziału, w który ludzie wchodzą – dodała. Zwróciła uwagę, że ks. Jan Macha w czasie wojny mieszkał w Rudzie Śląskiej, gdzie Polacy i Niemcy żyli obok siebie.

– W familoku na jednym sztoku miyszkoł Polok, na drugim miyszkoł Nimiec. Jedni się lepiej dogadywali, inni gorzej, ale żyli ze sobą jak sąsiedzi. (...) Oni żyli razem, kiedy przyszła wojna, i nagle się okazało, że jedni są Polakami, drudzy są Niemcami. Jedni są ofiarami, drudzy są z tego narodu, który tę wojnę rozpętał. Hanik nie zważał na to i z pomocą szedł do jednych i drugich. Nie patrzył w dokumenty i paszport, co kto ma wpisane. Zdawał sobie sprawę, że jak tego Poloka i tego Niemca wzięli do Wehrmachtu, to ich żony, kiedy zostały same z dziećmi, były dokładnie w takiej samej sytuacji. Głodne dziecko polskie i głodne dziecko niemieckie jest dokładnie takie samo. Jak ktoś ni mo wąglo, żeby se zahajcować w piecu, to zimno jest tak samo Polakowi i Niemcowi – mówiła z pasją. Zauważyła, że ten kandydat na ołtarze wychodził ponad te podziały.

– Widział człowieka w człowieku. Jest człowiek, który potrzebuje pomocy, w tym człowieku jest Chrystus, ja idę mu pomóc – tłumaczyła. – Na dzisiaj Hanik mógłby być świetnym patronem jedności, zgody i patrzenia na siebie jako na ludzi, a nie jak na zwolenników tej czy tamtej opcji – dodała.

W spotkaniu wzięli udział krewni ks. Jana Machy, a także postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Damian Bednarski. Ksiądz Damian z ks. Henrykiem Olszarem opowiedzieli o problemach, które trzeba było przezwyciężyć w czasie procesu. W Rzymie padło na przykład pytanie, dlaczego ks. Macha w sposób tajny organizował pomoc, skoro w Katowicach oficjalnie działała wtedy Caritas. Trzeba było udowodnić, że Caritas również była wtedy przejęta przez Niemców i nie wypełniała swoich zadań.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama