Nowy numer 3/2021 Archiwum

Wyszliśmy ze schematu

W tym roku domy, w których członkowie przeżywali swoje rekolekcje, z oczywistych względów świecą pustkami. Ale formacja oazowa ciągle trwa.

Wchodzącym do domu katechetycznego przy parafii św. Wojciecha w Mikołowie w oczy rzucają się drzwi oklejone kolorowymi kartkami: „Temat dnia”, „Słowo życia”, pod nimi plan posług. Nie ma wątpliwości – tu rządzi oaza. Kiedy w marcu wprowadzono restrykcje zapobiegające rozprzestrzenianiu się koronawirusa, wydawało się, że do lata pozostało na tyle dużo czasu, że wakacyjne rekolekcje, gromadzące każdego roku kilka tysięcy młodych ludzi z całej archidiecezji, nie są zagrożone. Okazało się inaczej – duża liczba zachorowań w naszym regionie nie pozwoliła na zorganizowanie letniej formacji dzieci i młodzieży w tradycyjnej formie.

– Tego, jaką jesteśmy wspólnotą, nie zobaczymy, kiedy jest miło i przyjemnie. Możemy to ocenić dopiero wtedy, gdy przychodzi sytuacja kryzysowa i trzeba dostosować się do nowej rzeczywistości. Mogliśmy usiąść i zacząć analizować, jak po tym czasie zamknięcia będzie wyglądał Kościół. Ale od gadania niewiele się zmieni, trzeba zacząć działać – tłumaczy ks. Waldemar Maciejewski, diecezjalny moderator Ruchu Światło–Życie. Z pragnienia działania zrodził się bardzo konkretny pomysł: Wakacyjne Spotkania Formacyjne. Skoro oazowicze nie mogą pojechać na rekolekcje, to rekolekcje... przyjechały do nich.

Rekolekcje w pigułce

Kończący się właśnie lipcowy turnus zorganizowany jest w dwunastu parafiach rozrzuconych po całej diecezji, od Rybnika po Siemianowice. Taki sam program będzie realizowany jeszcze w sierpniu, tym razem w pięciu lokalizacjach.

Pół tysiąca młodych ludzi przez dwa tygodnie spotyka się, aby zrealizować najważniejsze punkty oazowego planu dnia – przeżyć jutrznię, spotkania w grupach, Eucharystię czy szkołę liturgii lub modlitwy. Ksiądz Łukasz Cnota każdego ranka wita kilkunastu uczestników mikołowskiej oazy. Po wspólnej jutrzni przechodzą na spotkania w grupach, które podzielone są według oazowych stopni. – Realizujemy standardowy program rekolekcji, tyle że mamy do dyspozycji nie piętnaście, a dwanaście dni. W niedzielę nie spotykamy się, ale zachęcamy młodych, aby przeżyli ten dzień z bliskimi. Być może wielu pierwszy raz od dawna podejmie wysiłek, żeby nie zamknąć się w pokoju z telefonem, tylko świadomie spędzić czas z rodzicami czy rodzeństwem – wyjaśnia kapłan.

Ksiądz Łukasz przyznaje, że przygotowanie spotkań formacyjnych w nowej formule wymagało od diakonii dużo większego zaangażowania. Trzeba było wziąć to, co w ruchu najlepsze, i zbudować coś nowego. Jego największą obawę budziło to, czy oazowiczom uda się przeżyć rekolekcje bez opuszczania domowego środowiska. Już po paru dniach okazało się, że potrafią świetnie odnaleźć się w ekstremalnych warunkach. Amelia, Dorota i Robert przeżywają treści pierwszego stopnia rekolekcji. Oznacza to, że w ruchu formują się już od jakiegoś czasu i mają za sobą wyjazdowe rekolekcje podstawowego stopnia. Mimo że brakuje im atmosfery wyjazdu i oderwania się od domu, zauważają też plusy „rekolekcji stacjonarnych”.

– Często po powrocie z wyjazdu zderzamy się z rzeczywistością weryfikującą nasze plany i postanowienia, które podjęliśmy. Okazuje się, że trudno jest treści przeżywane poza domem przenieść do codzienności. Teraz każdego dnia wracamy do siebie i możemy próbować wcielać w życie zdobywane tu doświadczenia – tłumaczy Robert. Odczucia Amelii i Doroty są podobne. – Uczę się szukać Boga w tym, czym żyję na co dzień – wyjaśnia Dorota, a Amelia dodaje, że w ciągu tych dwóch tygodni stara się ograniczyć korzystanie z mediów społecznościowych. – Zobaczymy, co się będzie działo później – uśmiecha się nastolatka.

Uśmiech schowany pod maską

Wszyscy uczestnicy zgadzają się, że dobre przeżycie tego czasu wymaga od nich więcej wysiłku i mobilizacji. Kapłanom i animatorom zależy, aby treści formacyjnych oazowicze nie zostawiali za drzwiami domu parafialnego, które zamykają się o 13.30. Dlatego zachęcają, aby w wolnym czasie znaleźli czas na modlitwę czy rozważanie słowa Bożego lub omawianych treści. Spotkania formacyjne odbywają się przy zachowaniu środków ostrożności: wszyscy uczestnicy noszą maseczki, mają zapewnione środki dezynfekcyjne.

Nieodłącznym elementem oazowych spotkań są od zawsze zabawy integracyjne – także i teraz nie mogło ich zabraknąć – ale diakonia wybiera aktywności, które nie wymagają bliskiego kontaktu fizycznego. – Wyszliśmy poza schemat. Dla nikogo nie było to łatwe, bo trzeba było zrobić coś zupełnie nowego – zauważa ks. Waldemar. – Ale nie po raz pierwszy doświadczamy sytuacji, w której wyjście poza ramy przynosi nam powiew świeżości. Stajemy wobec trudnych zadań, ale kiedy nie boimy się podjąć wyzwania, dajemy przestrzeń działania Duchowi Świętemu – kończy moderator.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama