Nowy numer 32/2020 Archiwum

Dzięki za rozmowę

Działa całą dobę, przez 7 dni w tygodniu. Katolicki Telefon Zaufania niósł otuchę także w trakcie pandemii.

Grupa 45 wolontariuszy pełni dyżury w Katowicach. Zmieniają się co cztery godziny. Wyjątkiem jest nocna zmiana, która trwa osiem godzin. Pomagają już od ponad dwóch dekad. – Na początku każdy z nas przynosił ze sobą gruby zeszyt, a w nim zapisane adresy do poradni, ośrodków interwencyjnych czy innych placówek, które mogą pomóc w trudnych sytuacjach. Teraz wszystko jest dostępne w internecie, więc nasza rola się zmieniła, najważniejsze jest wysłuchanie.

Czasem zadzwoni ktoś i mówi do nas przez kilkadziesiąt minut. Opowiada szczegółowo o swojej sytuacji, nie zadaje pytań, a na koniec stwierdza: „Dziękuję za rozmowę, bardzo mi pomogło”. To znak czasów, są ludzie, którzy nie mają do kogo się zwrócić nawet z tak pozornie zwyczajną sprawą jak wysłuchanie problemów – mówi Teresa, koordynatorka KTZ. Tematy poruszane podczas rozmów są bardzo różne. Często dominują te, które są aktualnie szerzej omawiane w mediach. Kiedy wielu Polaków wyjeżdżało za granicę do pracy, dominowały zagadnienia związane z eurosierotami i rozłąką rodzinną. W ostatnim czasie rozmówcy pytali o wybory, problematykę LGBT i... koronawirusa.

– Jeśli chodzi o pandemię, myślę, że można mówić o trzech grupach osób telefonujących. Pierwsza z nich to ci, którzy cierpieli na jakieś zaburzenia, np. klaustrofobię czy depresję, i lockdown zintensyfikował ich dolegliwości. Często paraliżował ich strach przed samotnością, a z drugiej strony nie chcieli wyjść, bo bali się zakażenia koronawirusem i w konsekwencji kwarantanny. Prosili o to, by im potowarzyszyć. To była chyba najliczniejsza grupa. Były także osoby, które dzwoniły, żeby porozmawiać o teoriach, które gdzieś usłyszały. Obawiały się, że wirus jest „zaprogramowany”, i zastanawiały się, jaki to będzie miało wpływ na losy świata. Ostatnia, całkiem spora grupa to telefony osób, które nie poradziły sobie z wprowadzonymi w kościołach zmianami.

Dopytywały o sens tych działań, czasem wyrażały oburzenie, np. regulacjami, by Komunii św. udzielać tylko na rękę – wylicza koordynatorka. – Dzięki Telefonowi Zaufania widzę wyraźnie, jak wielki w dzisiejszych czasach jest głód drugiego człowieka – podkreśla ks. Andrzej Suchoń, duchowy opiekun KTZ. – Obowiązuje nas tajemnica. Wolontariusze tworzą wspólnotę – regularnie spotykamy się na dniach skupienia, jeździmy na rekolekcje. Staramy się powierzać wszystko w modlitwie Bogu i dbać o ciągły rozwój. Spotykamy się ze specjalistami z różnych dziedzin. Oprócz tego ważne jest, że w KTZ dyżurują prawnicy, lekarze czy psycholodzy – wymienia.

Wolontariusze modlą się również za siebie nawzajem. – Podczas rekolekcji losowane są takie „modlitewne pary” – mówi ks. Suchoń. – To ważne wsparcie, bo problemy, o których rozmawiamy, bywają czasem nie do wyobrażenia. Śmieję się, że jestem mało wrażliwa, ale tu potrzebny jest dystans, żeby cierpliwie wysłuchać, porozmawiać. Nie ma innej możliwości – dodaje Teresa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama