Nowy numer 13/2020 Archiwum

Sens chodzynio

80-letni Andrzej prawie co tydzień pokonuje pieszo morderczy dystans 52 km z Rybnika na Górę Świętej Anny. Za tydzień chce pójść już po raz 400.!

Wraz z Andrzejem w tych niezwykłych pielgrzymkach biorą udział jego przyjaciele z Rybnika i okolic. Józef szedł już prawie 300 razy, Gertruda ponad 200, kilkoro innych po 50 razy.

Ekipa zawsze stawia się na zbiórce w Rybniku-Orzepowicach – latem zwykle o 21.00, zimą o 4.30 nad ranem. A potem zaczyna się wspólny marsz na północny-zachód.

Przyjaciele najpierw zanurzają się we wspaniałe lasy wokół wsi Rudy. Maszerują nimi blisko 30 km. Ich latarki wyławiają z ciemności ślepia zwierząt. Drogę przebiegają im liczne stada saren. Ciszę rozdzierają potężne ryki jeleni, czasem prawie pod nogami chrumkają dziki. – Tylko zajęcy brakuje, widzieliśmy je chyba tylko ze dwa razy – mówi pan Andrzej.

Ten ogromny las nocami pięknie pachnie. Przemierzając go, ekipa odmawia wszystkie cztery części Różańca i Koronkę do Miłosierdzia Bożego.

Po około 14 godzinach marszu i zaledwie dwóch dłuższych postojach przyjaciele wchodzą do kościoła na szczycie Góry Świętej Anny. Tam, u babci Pana Jezusa, uczestniczą w Eucharystii.

W sanktuarium już na nich czekają kolejni wierni przyjaciele – Mariusz z Popielowa lub Staszek z Niedobczyc, Andrzej z Rybnika czy Gienek z Chwałowic... Przyjeżdżają z Rybnika samochodami, żeby całą ekipę odwieźć do domu.

Łubudu!

Andrzej mieszka w Rydułtowach. Za pół roku skończy 81 lat. Ma wszczepiony stent, który jakiś czas temu uratował go przed zawałem, ma inne dolegliwości. Mimo to, jak Bóg da, 29 lutego ruszy piechotą na Górę Świętej Anny już po raz 400.

Skąd u niego taka siła woli, która pozwala mu maszerować bardziej wytrwale, niż zdecydowanej większości współczesnych 20-latków?

Opowiada nam, że za młodu był bardzo kruchego zdrowia. Przez zapalenia płuc bliscy dwa razy już „polyli mu gromniczka”. – Nie wierzyłem, że dożyję pięćdziesiątki. Z czworga rodzeństwa ja byłem najczęściej chory. Tymczasem rodzeństwo zmarło, a ja żyję... Zacząłem chodzić, żeby podziękować – mówi.

Dlaczego właśnie do sanktuarium babci Jezusa? Otóż wszystko zaczęło się od ślubu, który w czasie II wojny światowej złożyli Józef Szulik i Stanisław Kuźnik z Niedobczyc, dziś dzielnicy Rybnika. Obiecali, że jeśli wrócą z wojny, to 15 razy pójdą podziękować na Górę Świętej Anny. I rzeczywiście, raz na rok tam pielgrzymowali wraz z trzecim kolegą.

Andrzej jako młody chłopak czasem szedł z nimi. Kiedy miał 40 lat, postanowił do tamtego pielgrzymowania wrócić. Chciał do swoich 50. urodzin pójść na „Annaberg” 50 razy – po 5 razy na rok. Cel zrealizował, ale chodził nadal, i to coraz częściej. W zeszłym roku szedł 31 razy. Z czasem dołączyli do niego ludzie obdarzeni równie wielką siłą woli.

W drodze ta ekipa nieraz doświadczała Bożej opieki. W październiku 2013 roku szli we czterech. O 4.00 nad ranem odpoczywali na ławeczkach pod zamkniętym sklepem w Sławięcicach. – Dałem sygnał: „wychodzymy”. I w tym momencie Adam, jeden z nas, ni stąd, ni zowąd dostał wielkiego ataku kaszlu. Zdziwiło nas to, bo wcześniej w ogóle nie kaszlał. Trwało to kilka sekund. Skończyło się, chcemy wreszcie ruszyć, a tu: łubudu! Osiem metrów od nas przejechał samochód i uderzył w sklep. W aucie było czterech młodych facetów pod wpływem alkoholu, a może czegoś więcej. Gdyby Adam nie dostał tego ataku kaszlu, to zdążylibyśmy wyjść i my som rozjechani – wspomina.

Dokończenie na następnej stronie

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama