GN 38/2020 Archiwum

Pałac zreanimowany

Rezydencja w Siemianowicach Śląskich, dawna siedziba rodów Mieroszewskich i Donnersmarcków, po latach popadania w ruinę wreszcie odzyskuje dawny blask.

Na zewnątrz ostatnie rusztowania stoją jeszcze przy efektownej wieży bramnej; otaczają też strzelistą wieżę pałacowej kaplicy. W pozostałych miejscach mury są już pokryte świeżym tynkiem w szlachetnych, pastelowych odcieniach.

Uratowanie tego dużego pałacu to świetna wiadomość dla miłośników Śląska – zwłaszcza że w przemysłowej części naszego regionu niewiele zachowało się pięknych zabytków architektonicznych starszych niż dwieście lat.

Zostało jeszcze sporo pracy wewnątrz – ale najstarsze, barokowe skrzydło pałacu jest już wykończone. Ta część zabytku w XVII w. była dworem obronnym, a zbudował ją małopolsko-śląski ród Mieroszewskich. W przyszłości w „dworze obronnym” będzie działać restauracja – a już teraz piwo warzy w tych starych wnętrzach Browar Pałacowy.

Końcówka jednego ze skrzydeł pałacu została przeszklona. Powstanie tam kawiarnia społeczna. – Chcemy w niej organizować wystawy, spotkania dla seniorów i młodzieży – mówi Piotr Bańczyk, dyrektor ds. rozwoju spółki Inspiration Point, która odbudowuje obiekt. – Mamy w pałacu wielką salę reprezentacyjną. Gdyby była o 1,5 metra dłuższa, byłaby prawdopodobnie najdłuższą salą balową w Europie. Będą się tu odbywać m.in. bale charytatywne, konferencje, gale – dodaje.

Ze Spiszu na Śląsk

Mieroszewscy sprzedali swoją posiadłość w Siemianowicach pod koniec XVII wieku. Wkrótce potem wprowadzili się tutaj członkowie rodu Henckel von Donnersmarck. – Choć to niemiecko brzmiące nazwisko, Donnersmarckowie pochodzili ze Spiszu, a dokładnie ze Spiskiego Czwartku. Cesarz nie miał jak im oddać pieniędzy, którymi go wsparli w czasie wojny z Turkami, więc darował im ziemię bytomską i tarnogórską – mówi Piotr Bańczyk.

W XVIII i XIX wieku nowi właściciele byli jednym z najbogatszych rodów w Europie. – Początkowo była to rodzina protestancka. Ci Donnersmarckowie, którzy osiedlili się w Siemianowicach, przeszli jednak na katolicyzm. Według części źródeł nie chcieli być innego wyznania niż społeczność, w której żyli – relacjonuje dyrektor.

Ród ze Spiszu w XVIII w. ogromnie rozbudował pałac. – Powstały wtedy m.in. dwa dziedzińce: mały, którego boki mają 42 metry długości, oraz duży, o prawie 90-metrowej długości, otwarty na przestrzeń parkową – wskazuje dyrektor.

Donnersmarckowie zarządzali z Siemianowic swoim przemysłem. – W pewnym momencie ten przemysł tak się rozwinął, że dawało się tutaj we znaki zanieczyszczenie powietrza. Pałac z czasem zaczął więc pełnić funkcję bardziej zarządczą niż mieszkalną. A Donnersmarckowie spędzali czas w swoim pięknym pałacu w Krowiarkach koło Raciborza – tłumaczy Piotr Bańczyk.

Ci przemysłowi magnaci sprzedali pałac w Siemianowicach pod koniec XIX wieku. – Od historyka znającego Donnersmarcków usłyszałem kiedyś, że nigdy nie przyjęli niemieckiego obywatelstwa; z tego powodu NSDAP ich prześladowało. Polski rząd na uchodźstwie po II wojnie światowej uznał ich polskie paszporty. Chyba zawsze bardziej utożsamiali się ze Śląskiem niż z państwami, do których należał – uważa dyrektor.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama