– Arcybiskup Józef Gawlina miał twardą śląską duszę. Wymagał nie tylko od podwładnych, ale także od siebie – mówi ks. prof. Jerzy Myszor.
Opublikowane nakładem Księgarni Świętego Jacka „In viam pacis. Dziennik Biskupa Polowego Wojska Polskiego 1939–1945” to zapiski śląskiego kapłana z lat 1939–1945.
Zeskanowanie, przepisanie i opracowanie materiału zajęło cztery lata. – Niestety, musieliśmy się podczas pracy zmagać z kilkoma problemami, m.in. bardzo brzydkim charakterem pisma biskupa. Musimy pamiętać, że notatki były sporządzane w warunkach polowych i to dodatkowo wpływało na ich czytelność – wyjaśnia ks. prof. Jerzy Myszor, który odpowiadał za redakcję tomu.
– Trzeba przyznać, że niektóre fragmenty czyta się trochę jak książkę adresową: wymienione są godziny i nazwiska – dodaje dr Sebastian Rosenbaum, przedstawiciel IPN, podczas spotkania promującego książkę. Wspólnie z ks. prof. Myszorem i prof. Janem Żarynem zastanawiali się nad nową perspektywą, jaka otwiera się w ocenie wydarzeń historycznych w kontekście tych zapisków. – To nie jest literatura piękna, tylko literatura faktu. Stąd jej ogromna wartość, bo są to refleksje nad tu i teraz, spisywane po rozmowach. To świadectwo utrwalone z punktu widzenia bardzo specyficznego świadka wydarzeń – przyznał ks. prof. Myszor.
– Takie zapiski są dla historyków wielką sprawą. Dołączają do kolekcji polskich źródeł opisujących XX wiek. Nie waham się zestawić ich z „Pro memoria” kard. Stefana Wyszyńskiego. Nazwałbym je zapisem wkładu ludzi Kościoła w walkę o polską niepodległość – dodał prof. Jan Żaryn.
Wyraź swoją opinię
napisz do redakcji:
gosc@gosc.plpodziel się