Zaufanie i serdeczność dają się odczuć, kiedy potrzebujący ustawiają się w kolejce po swój przydział „Zupy w Kato”. – Dzień dobry, co u pani słychać, dawno pani nie było – zagaduje Małgosia. – Dostałam pracę – odpowiada z dumą zagadnięta. Wolontariusze poznają już „stałych gości”, jak o nich mówią. Każdego potrafią scharakteryzować. – Dzięki nim nauczyliśmy się towarzyszenia, a nie oceniania – mówi Małgorzata Wiatr, jedna z koordynatorek „Zupy w Kato”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








