Nowy numer 39/2020 Archiwum

Barokowa sonata z dżungli

Na 5500 mieszkańców mieściny do szkoły muzycznej uczęszcza 600, a co czwarty swobodnie czyta nuty. Najbardziej umuzykalniona wioska świata znajduje się... w boliwijskim lesie tropikalnym. Artyści zaprezentowali się ostatnio w Jastrzębiu-Zdroju.

– Ja im daję w poniedziałek mszę po łacinie, a oni w czwartek potrafią całość zaśpiewać i zagrać – zachwyca się o. Piotr. Dzięki jego zaangażowaniu w wioskach powstają kolejne szkoły, a ich absolwenci są na mistrzowskim poziomie – zdarza się, że wyjeżdżają na studia do Europy lub Stanów Zjednoczonych. Obecnie w wioskach nie powstają raczej nowe utwory. – Grają tylko to, co jest zachowane, nie komponują nowych, bo mają świadomość, że to jest najbardziej oryginalny manuskrypt na świecie – tłumaczy werbista.

W ubiegłym roku gościem festiwalu Misiones de Chiquitos był nuncjusz apostolski abp Angelo Accattino. Zachwycony barokową muzyką z serca dżungli, postanowił zaprosić artystów do Watykanu. 28-osobowy zespół, złożony z mieszkańców wiosek Palmarito i Urubicha, wystąpił w czasie niedawnego Synodu dla Amazonii, śpiewając na Mszy papieskiej w kaplicy Sykstyńskiej. Polscy werbiści nie mogli nie wykorzystać takiej okazji i zaprosili muzyków na tournée po naszym kraju. 25 października dali jedyny na Śląsku koncert w parafii NMP Matki Kościoła w Jastrzębiu-Zdroju. W wypełnionej słuchaczami potężnej świątyni zabrzmiały znane z filmu „Misja” „Ave Maria Guarani”, barokowe sonaty i porywające pieśni. Artyści zaprezentowali też kilka tradycyjnych tańców, które wykonywane są podczas największych uroczystości.

Wirujące, barwne stroje kobiet i noszone przez mężczyzn maski robiły ogromne wrażenie na zgromadzonych. – Te maski symbolizują naszą radość, zakładamy je, kiedy chcemy pokazać, że się cieszymy – tłumaczyła Daniela Anori. Do Polski przyjechała razem z kilkoma członkami swojej rodziny. – Moim marzeniem było grać na skrzypcach. Nauczyłam się gry na tym instrumencie, ale 10 lat temu zapragnęłam śpiewać. Od tego czasu śpiewam w chórze, ale o skrzypcach nie zapomniałam! – zapewnia Boliwijka.

Jak wyglądają próby? – Ćwiczymy codziennie, mniej więcej przez godzinę. Ale oprócz tego każdy z nas śpiewa indywidualnie, około 4 godzin. Wydaje się, że to dużo, ale śpiewamy na chwałę Boga, to dodaje nam sił! – tłumaczy. Podróżująca grupa liczy 28 osób, a najmłodszy artysta ma 12 lat. – Nie było łatwo wybrać, kto ma jechać, bo zdolnych muzyków są w tych wioskach setki! – mówi o. Nawrot. To pierwsza podróż tak licznej grupy poza Amerykę Południową. Z Polski udali się jeszcze do Toskanii, gdzie dali kilka koncertów w ośrodkach franciszkańskich.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama