Nowy numer 03/2020 Archiwum

Barokowa sonata z dżungli

Na 5500 mieszkańców mieściny do szkoły muzycznej uczęszcza 600, a co czwarty swobodnie czyta nuty. Najbardziej umuzykalniona wioska świata znajduje się... w boliwijskim lesie tropikalnym. Artyści zaprezentowali się ostatnio w Jastrzębiu-Zdroju.

Jest 25 października. Świątynia pw. NMP Matki Kościoła po wieczornej Eucharystii nie pustoszeje. W prezbiterium pojawiają się czarnowłose kobiety w bajecznie barwnych strojach i śniadzi mężczyźni z instrumentami w dłoniach. Rozpoczyna się koncert, którego źródła leżą kilkaset lat i kilka tysięcy kilometrów od jesiennego Jastrzębia...

Redukcją w niewolnictwo

Jest początek XVII wieku. Od odkrycia Ameryki mija ponad 100 lat. Dla Indian – rdzennych mieszkańców tamtych ziem – bardzo trudnych 100 lat... Europejczycy pragną podporządkować sobie zarówno nowe terytoria, jak i ich mieszkańców, i wcale się z tym nie kryją – król Hiszpanii Ferdynand Aragoński miał w 1509 r. stwierdzić, że jeśli Indianie nie poddadzą się z własnej woli, czeka ich eksterminacja.

W kolejnych latach konkwistadorzy zawłaszczają kolejne obszary Ameryki Łacińskiej, czyniąc z Indian niewolników zmuszanych do pracy w kopalniach i na plantacjach. Kiedy do Ameryki Łacińskiej docierają jezuici, zastany system społeczny wywołuje ich głęboki sprzeciw. Stopniowo zaczynają więc tworzyć coś, co do historii przejdzie później pod nazwą redukcji jezuickich. Powstają one z dala od białych kolonizatorów. Rozproszeni dotąd Indianie gromadzeni są w wioskach, gdzie kapłani ewangelizują, ale też zapoznają mieszkańców z osiągnięciami cywilizacji europejskiej. W redukcjach powstają szkoły i warsztaty. Okazuje się również, że Indianie są niezwykle utalentowani artystycznie – zarówno malarsko, rzeźbiarsko, jak i muzycznie. W każdej redukcji mieszka przynajmniej 30–40 muzyków, którzy tworzą chóry i orkiestry. Jezuici starają się, aby w prowadzonych przez nich wioskach życie jak najbardziej przypominało to znane z Dziejów Apostolskich – mieszkańcy gromadzą się więc na łamaniu chleba oraz modlitwie i wszystko mają wspólne. W szczytowym okresie działania redukcji mieszka w nich 100 tys. Indian! Niestety, piękny sen kończy się w 1767 roku, kiedy jezuici zostają wygnani z terenów hiszpańskiej korony. Wkrótce potem wioski przestają istnieć, a wraz z nimi do historii przechodzą osiągnięcia ich mieszkańców. Tak się przynajmniej wydaje...

Muzyczna przyprawa

Jest wiek XX, sama jego końcówka – 1991 rok. Kilka lat wcześniej na ekrany kin wszedł wielokrotnie nagradzany film „Misja” Rolanda Joffé, przypominający historię jezuickich redukcji. Kiedy powstawał, wydawało się, że muzyka z tamtego okresu bezpowrotnie przepadła. W tym czasie pochodzący z Poznania werbista o. Piotr Nawrot mawia o sobie, że muzyka jest przyprawą do jego powołania, nadaje mu smak. Jest świetnie wykształcony muzycznie, ma za sobą także kilka lat pracy misyjnej w Paragwaju. Pewnego dnia dociera do niego informacja, że Indianie przechowują zapisy muzyczne sprzed wieków. W jego ręce trafiają manuskrypty. Początkowo jest ich 5500 stron, dziś udało się zgromadzić już ok. 13 000. To utwory zapisane w językach Indian, ale na światowym poziomie muzycznym. Jest wśród nich ponad 90 mszy polifonicznych, są opery sakralne, kantaty, jest muzyka na chóry i orkiestry, sonaty barokowe, koncerty... Od tej chwili życie polskiego misjonarza wkracza na zupełnie nowy tor. Jak to się stało, że – pomimo upadku redukcji – te bezcenne materiały ocalały?

– Indianie zachowali manuskrypty, bo byli świadomi mocy i przesłania, które ta muzyka zawiera. W odróżnieniu od tego, co wydarzyło się w Europie, tam ta muzyka nigdy nie przestała brzmieć. Kapłanów i sióstr zakonnych już wśród nich nie było, a oni ciągle grali muzykę barokową, modlili się nią. To jedyne miejsce na świecie, gdzie muzyka barokowa nigdy nie wyszła z użycia! – wyjaśnia werbista. Całe swoje życie poświęcił badaniu baroku misyjnego – obecnie jest profesorem, wykładowcą akademickim. Zainicjował odbywający się w Boliwii Międzynarodowy Festiwal Muzyki Renesansu i Baroku Amerykańskiego „Misiones de Chiquitos”.

Z dżungli do Watykanu

Jest wiek XXI. W wielu wioskach Boliwii nadal nie ma prądu i bieżącej wody. Nie brakuje za to szkół muzycznych. Urubicha jest nazywana najbardziej muzykalną wioską świata. Na 5500 mieszkańców około 600 uczęszcza do szkoły muzycznej, a co czwarty potrafi czytać nuty i grać na jakimś instrumencie. A te wyrabiają sami, i to w taki sposób, że są nie do odróżnienia od tych powstających w pracowniach europejskich lutników. Zresztą produkcja instrumentów rozwinięta była już za czasów jezuickich – Indianie potrafili tworzyć skrzypce czy wiolonczele, ale także te najbardziej skomplikowane instrumenty – organy czy klawesyny.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama