Nowy numer 07/2020 Archiwum

198 dni walki

Paulina trzyma w ramionach córeczkę. Po jej twarzy płyną łzy szczęścia. Jeszcze pół roku temu rodzina nie wiedziała, czy obie dożyją tych chwil.

Pola, córka Pauliny, jest drobnym, zdrowym niemowlęciem. Prawdopodobnie nigdy nie odczuje skutków tego, co jej mama przeszła w ciąży. To zasługa lekarzy z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego im. prof. K. Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Początek ciąży był bardzo dramatyczny.

Zespół zamknięcia

11 marca Paulina zgłosiła się na SOR szpitala w Zawierciu. Była w drugim miesiącu ciąży. Skarżyła się na ból głowy i trudności w mówieniu. Musiała długo czekać na pomoc. – To był horror. Patrzyliśmy, jak ona powoli gaśnie. Z godziny na godzinę była coraz słabsza – wspomina Damian Kozioł, partner Pauliny. W końcu zapadła decyzja o transporcie do UCK w Katowicach. – Pacjentka została przyjęta w stanie krytycznym, ze wszystkimi konsekwencjami udaru, do jakiego u niej doszło. Musieliśmy stawić temu czoła. Trzeba podkreślić, że udary są dla nas dość typową sytuacją kliniczną. Jednak ten przypadek był nietypowy z powodu wieku pacjentki i jej stanu, czyli ciąży – wspomina prof. Łukasz Krzych, kierujący oddziałem anestezjologii i intensywnej terapii. – Z naszego punktu widzenia było to o tyle trudne, że wybierając leczenie, musieliśmy zawsze pamiętać, że mówimy o dwóch osobach, czyli Paulinie i jej dziecku. Dobór leków musiał być bardzo precyzyjny, ponieważ zwłaszcza w pierwszym trymestrze ciąży może on destrukcyjnie wpływać na rozwój płodu. Chodziło nam o to, by pomóc i Paulinie i rozwijającej się ciąży. To powodowało, że eliminowaliśmy jedną piątą tego, czym dysponuje aktualna medycyna – precyzuje. – Paulina przyszła do nas z oddziału intensywnej terapii, kiedy była już wydolna krążeniowo i oddechowo. Była leżąca, miała porażone mięśnie twarzy, języka, gardła. Nie mówiła, nie połykała samodzielnie. Miała założoną przetokę do żołądka i rurkę tracheostomijną. Kontakt z nią był tylko niewerbalny. Mogła się z nami komunikować jedynie przez otwieranie i zamykanie oczu. Była porażona czterokończynowo, mogła wykonywać minimalne ruchy jedną nogą. Zdawaliśmy sobie sprawę, że mamy do czynienia z tzw. zespołem zamknięcia. Niestety najczęściej ci pacjenci przechodzą w stan przewlekły – wspomina Elżbieta Zych-Twardowska, lekarz z oddziału rehabilitacji neurologicznej. – Nie zapomnę wzroku Pauliny, kiedy miała z nami tylko kontakt wzrokowy. Teraz mówi, że pamięta urywkowo naszą rozmowę. Pamięta, jak mówiłam, że z dzieckiem OK – mówi ginekolog dr Mirosława Mackiewicz.

Silne kobiety

Paulina na oddziale intensywnej opieki medycznej przebywała 56 dni. Kolejnych 142 spędziła na oddziale rehabilitacji neurologicznej. Każdy dzień był walką o powrót do pełnej sprawności. – Paulina była bardzo zdeterminowana. Córka też jest bardzo silna, jak mama. Każdego dnia widzieliśmy postępy. Czasem lekarze mówili, że to nic, że nam się wydaje. Ale ja widziałem, jak Paulina walczy. Siedzieliśmy z nią po parę godzin – wspomina Damian. Przyznaje, że to był bardzo trudny czas dla całej rodziny. – Jakoś to przeżyłem, nie wiem. To było bardziej koczowanie niż życie. Musiałem wrócić do pracy, więc rano wychodziłem i dopiero wieczorem wracałem do domu. Dałem radę – dodaje. – Paulina potrafi się już samodzielnie poruszać z niewielką asekuracją balkonika. Ta praca zajęła nam ok. 180 dni – wylicza rehabilitant Krzysztof Parysek. – To naprawdę bardzo szybki czas, bo ta neuroplastyczność mózgu u osób młodych jest dużo lepsza niż u starszych. Dodatkowo nie występowały tu zmiany neurologiczne i ortopedyczne, które u osób starszych są często już utrwalone. Tutaj jednak sprawę nieco komplikowała ciąża. Rosnące w macicy dziecko potrafi pokonać zdrową kobietę, tzn. dochodzi do zmian w obrębie miednicy, zaczyna boleć kręgosłup lędźwiowy, a tu na to nałożył się jeszcze udar. Dlatego robiliśmy wszystko, by Paulinę usprawnić do momentu porodu – dodaje. Paulinę i jej najbliższych czeka jeszcze żmudna rehabilitacja w domu. Jednak liczy się fakt, że najgorsze już za nimi. Pola urodziła się w 37. tygodniu ciąży przez cesarskie cięcie. – Kiedy wziąłem ją w ramiona, nie dowierzałem do końca, że to się dzieje. Czułem ogromną radość – wspomina Damian. Lekarze z UCK podkreślają jednak, że o Paulinie nie myśleli jak o wyjątkowej pacjentce. Każdemu starają się pomóc najlepiej jak potrafią. – Zawsze łączymy wiedzę książkową z doświadczeniem. Każdy pacjent jest trochę inny. Scenariusze, na które jesteśmy przygotowywani, powtarzają się czasem w 80 proc., a czasem 30. Wszystkie czynniki charakterystyczne ze znanych nam przypadków i potrzebne do leczenia kolejnych musimy po prostu do siebie dopasowywać, powiedziałbym – układać jak klocki Lego. Chodzi o to, by uzyskać jak najwięcej dobra dla pacjenta – zaznacza prof. Łukasz Krzych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama