Nowy numer 44/2020 Archiwum

Dobra sieć

Kołocz, rolada i kluski śląskie kulane w trakcie lekcji... pod czujnym okiem uczniów ze szkoły w Pakistanie.

Różnica czasu pomiędzy Polską a Pakistanem wynosi 4 godziny. W przypadku Nikaragui jeszcze więcej, bo 8 godzin. W Kenii dzieci mają długą przerwę w szkole w listopadzie. Jest jeszcze problem internetowego łącza. – Ale to wszystko drobiazgi – zapewnia Jacek Siatkowski, prezes zarządu Fundacji GoodNetwork. To jego inicjatywą jest Projekt Edukacyjny „Rozmawiasz – pomagasz”. Idea jest bardzo prosta – łączyć klasy z odległych zakątków ziemi, tak by podczas lekcji mogły się wymieniać doświadczeniami i wspólnie doskonalić język obcy: angielski lub hiszpański.

Środowisko naturalne

Na początku wszystko szło dość opornie. – Misjonarze są bardzo zajęci, mają mnóstwo obowiązków, często opiekują się bardzo rozległymi terytorialnie parafiami. Trudno się dziwić, że podchodzili sceptycznie do naszej propozycji, by organizować takie internetowe lekcje. Dlatego cierpliwie tłumaczyliśmy, że w te działania powinni angażować raczej mieszkańców. Skontaktować nas ze sobą, a my w Polsce załatwimy resztę – wspomina Jacek Siatkowski. Z czasem udało się pozyskać kolejnych partnerów i przekonać także polskie szkoły do działania. – Sądzę, że na takie lekcje bardziej cieszyły się dzieci. Dla nich internet jest naturalnym środowiskiem, w którym toczy się znaczna część ich życia. Chcemy im pokazać, że nawet tam można wyjść poza krąg znajomych z Facebooka i zobaczyć coś zupełnie innego – dodaje. W Afryce sieć internetowa rozwija się bardzo dynamicznie. – W Kamerunie w 2011 r. było milion użytkowników internetu. Teraz jest ich już 5 milionów. Inny przykład to Malawi, biedny kraj w Afryce Południowo-Wschodniej, bez dostępu do morza, w którym 80 proc. gospodarki jest nastawione na rolnictwo. W 2016 r. było tam milion użytkowników internetu. W tym roku jest ich już grubo ponad 2 miliony – wyjaśnia prezes fundacji. W Polsce tablice interaktywne, rzutniki i popularnie wykorzystywane komunikatory rozwiązują sprawę. Każda klasa, która zgłosi się do projektu, otrzymuje kontakt do wybranego partnera. Może zdecydować się np. na jeden z krajów afrykańskich, Syrię, Pakistan bądź reprezentantów Ameryki Południowej. Do wyboru są dwa języki, w których prowadzone będą lekcje: angielski i hiszpański. Zajęcia prowadzone są w cyklach (trzy wspólne spotkania, które kończą się zbiórką charytatywną). Młodzi powinni się poznać i dowiedzieć czegoś nawzajem o swoich kulturach.

Pył z cegły

Klasa VIII z Katolickiej Szkoły Podstawowej w Piekarach Śląskich uczestniczy w projekcie po raz drugi. – Wybraliśmy Pakistan – mówi Magdalena Ślęzak, szkolny koordynator. W ubiegłym roku uczniowie specjalnie na lekcje przygotowali śląskie stroje, gotowali śląski obiad i odśpiewali „Szła dzieweczka”. – W zamian dowiedzieliśmy się wiele o ich życiu. To było takie zderzenie z inną rzeczywistością – twierdzi Mateusz. – Pierwszy szczegół, na który zwróciłam uwagę w trakcie tego zapoznawczego połączenia, to wyposażenie klasy. Wszyscy siedzieli na kanapie przy niskim stoliku – wspomina Wiktoria. – Dzięki lekcjom dowiedziałam się, jak trudny i dziwny obcokrajowcom wydaje się język polski. W trakcie lekcji o świętach uświadomiłam sobie, że słowo „śmigus-dyngus” brzmi dla nich strasznie – dodaje uczennica. Karol zwraca uwagę, że dzięki kontaktom z tamtejszymi uczniami lepiej poznali geografię Pakistanu, a Kacper przypomina o trudnym dzieciństwie wielu tamtejszych uczniów. – Opowiadali nam, że wielu ich rówieśników musi razem z rodzicami pracować w fabrykach cegieł. Pył, który się tam unosi, niszczy im zdrowie. Oni tam praktycznie nie mają beztroskiego dzieciństwa – zauważa. Dla młodzieży z Piekar ważne jest również, że lekcje odbywają się po angielsku. – To świetny sprawdzian naszych umiejętności w praktyce – mówi Mateusz. Lekcje zmotywowały ucz- niów do tego, by przeprowadzić kilka zbiórek pieniędzy dla pakistańskich znajomych. – Urządziliśmy kawiarenkę dla rodziców, przy okazji zebrań. W świetlicy za dobrowolną opłatą można było kupić kawę i ciasto. Ważne jest także to, że akcja pozwoliła również zintegrować naszą szkolną społeczność. Rodzice mogli na chwilę usiąść i porozmawiać spokojnie, wymienić się obserwacjami także z przedstawicielami innych klas – mówi Magdalena Ślęzak. Kolejna akcja – „Babeczka dla Pakistanu” – skierowana była do samych uczniów. Na długiej przerwie sprzedawali muffinki i kolorowe galaretki. – Ktoś skomentował, że to było najszybciej zarobione 650 zł. Wszystko, co przygotowaliśmy, rozeszło się w 15 minut – mówi nauczycielka.

Prąd i brama

Magdalena Ślęzak zaangażowała w pomoc także swoją parafię Świętej Rodziny w Piekarach Śląskich. – Proboszcz ks. Jarosław Ogrodniczak zgodził się na kwestę przed kościołem. Jednak zanim ją przeprowadziliśmy, zamieściłam w parafialnym biuletynie artykuł o akcji. Wrzuciłam też film na parafialnego Facebooka. Wiadomo, tak łatwiej dotrzeć do młodych parafian – mówi. W sumie udało się zebrać ponad 3300 zł, co wystarczyło, by... zaopatrzyć w prąd całą wioskę. – Kupili solary, akumulatory i wiatraki – tłumaczy M. Ślęzak. – Oni sami najlepiej wiedzą, czego im trzeba. Może to być jedzenie. Może pomoc dla jednego konkretnego ucznia. Uważamy, że nasi partnerzy lepiej zainwestują te środki niż my, wysyłając pomoc materialną. Kiedyś dostaliśmy filmik z podziękowaniem, na którym dzieciaki machały do nas radośnie przy nowej bramie. Zaskoczyło nas to, ale właśnie to była dla nich niezbędna inwestycja – mówi Jacek Siatkowski. Pomoc finansowa, nauka języka i poznawanie nowych kultur – to wszystko jest, zdaniem przedstawiciela Fundacji GoodNetwork, bardzo ważne. Jednak w całym projekcie liczy się także coś innego. – Wspieramy ich mentalnie. Pokazujemy, że jest ktoś na świecie, kto o nich pamięta. Bo okazuje się, że uczniowie i nauczyciele poza tymi ustalonymi lekcjami także utrzymują ze sobą kontakt. Przesyłają zdjęcia na Messengerze, informują o postępach w nauce. Myślę, że swoim przykładem pokazujemy im, że warto się kształcić i w ten sposób walczyć o lepszą przyszłość – mówi Jacek Siatkowski. Fundacja nieustannie poszukuje szkół, które mogłyby się zaangażować w Projekt Edukacyjny „Rozmawiasz – pomagasz”. – Właściwie jesteśmy otwarci na współpracę ze wszystkimi. To mogą być np. koła misyjne albo inne grupy, które spotykają się przy parafiach. Mieliśmy kiedyś w projekcie przedszkola. Wtedy okazało się, że najmłodszym angielski nie jest potrzebny do tego, by dobrze się razem bawić, a nawet śpiewać piosenki. I w ogóle odkryliśmy, że wspólna zabawa za pośrednictwem kamery internetowej też jest możliwa – mówi prezes fundacji.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama