Nowy numer 48/2020 Archiwum

Madziarzy dziękują Ślązakom

Delegat węgierskiego rządu przyjechał wyrazić wdzięczność mieszkańcom Katowic-Murcek. Przywiózł dla nich obraz.

Csaba Balogh, wiceminister spraw zagranicznych i handlu zagranicznego Węgier, przekazał obraz, przeznaczony dla kościoła NSPJ w Katowicach-Murckach, na ręce arcybiskupa katowickiego. Wzruszająca uroczystość odbyła się w katedrze w Katowicach w czasie Dnia Węgierskiego 22 września. – My, Węgrzy, chcielibyśmy wyznać naszą wdzięczność właśnie poprzez ten obraz. Wdzięczność tym Polakom, którzy wiosną 1945 r. pochowali naszych żołnierzy zamordowanych przez wojska sowieckie – mówił Csaba Balogh.

Święty prawnuk Chrobrego

Chodzi o 29 Węgrów, których w 1945 r. pochowali mieszkańcy Murcek, dzisiejszej dzielnicy Katowic. Przez wszystkie lata panowania komunizmu dbali o ich leśną mogiłę i robią to do dziś. Węgrzy dowiedzieli się o tym przypadkiem w czasie wizyty w Murckach orkiestry z tego kraju. Od tej pory samotny grób w lesie murckowskim jest często odwiedzany przez Madziarów. Byli tam nawet węgierski prezydent János Áder i arcybiskup Egeru Csaba Ternyák. Ci goście zawsze podkreślają, że są wdzięczni Ślązakom. – Chcielibyśmy wyrazić naszą wdzięczność mieszkańcom Murcek, Związkowi Górnośląskiemu i, oczywiście, Kościołowi działającemu tam – mówił Csaba Balogh w katowickiej katedrze. Obraz dla kościoła w Murckach, ufundowany przez Konsulat Generalny Węgier w Krakowie, przedstawia węgierskiego króla z XI wieku, św. Władysława. Csaba Balogh wyjaśnił, dlaczego przekazuje właśnie jego wizerunek. – Urodził się on w Krakowie jako wnuk Mieszka II. Jego kult jest rozpowszechniony w całej Europie Środkowej, aż do Adriatyku. My, Węgrzy, wierzymy, że zawsze pomagał w najtrudniejszych chwilach w naszej historii. Wierzymy, że teraz też będzie bronił i chronił zarówno węgierską, jak i polską ojczyznę – powiedział. Arcybiskup Wiktor Skworc w homilii powiedział, że wolą Boga względem każdego człowieka jest, aby „zdał sprawę ze swego zarządu”. – Przeżywamy dzień przyjaźni polsko-węgierskiej. Historia pisze go nie od dzisiaj, a wieki dziejów relacji „dwóch bratanków” są dowodem na to, że przyjaźń jest możliwa: między ludźmi, między narodami – stwierdził. Przypomniał też rolę, jaką dla obu narodów odegrali Ślązak Henryk Sławik i Węgier Józef Antall, którzy w czasie II wojny uratowali życie co najmniej 5 tys. polskich Żydów.

Śmierć 29 chłopaków

29 żołnierzy węgierskich zamordowali w Murckach w styczniu 1945 r. Sowieci. To była dokonana z zimną krwią zbrodnia wojenna. Węgrzy nie zginęli w czasie działań wojennych, ale dopiero następnego dnia po tym, jak bez walki oddali się do niewoli. Zanim Sowieci ich rozstrzelali, mimo siarczystego mrozu kazali im zdjąć buty. Później boso popędzili ich po śniegu do lasu. Prawdopodobnie zrobili to dlatego, że wysokie buty z nieboszczyka ściąga się trudniej, a po ostygnięciu ciała staje się to w ogóle niemożliwe. Węgrzy byli w czasie II wojny światowej sprzymierzeńcami III Rzeszy. W odróżnieniu od Niemców ostentacyjnie okazywali jednak sympatię i przyjaźń Polakom. Także z mieszkańcami Murcek, gdzie obsługiwali baterię dział przeciwlotniczych, bardzo się polubili. Ślązacy zapraszali ich w niedziele do domów na obiady. Lajos Grendel w dniu rozstrzelania miał akurat 32. urodziny. Laszlo Ostroka był zaledwie 24-latkiem. Mieszkańcy Murcek bardzo przeżyli ich śmierć. Zamarznięte ciała 29 Węgrów przez dwa miesiące leżały w lesie murckowskim, w miejscu zwanym „Dolinką”. – Widziołech ich poszczylanych. Szołech kole nich z moim ojcym. Leżeli przysuci śniegiym. Tu tyczała noga, tam rynka – mówił „Gościowi Katowickiemu” w 2013 r. Jerzy Chmieliński z Katowic-Murcek. W 1945 r. miał 10 lat. Wiosną, gdy ziemia rozmarzła, mieszkańcy Murcek pochowali Węgrów nieco powyżej miejsca kaźni i przez wszystkie powojenne lata dbali o ich grób. – Pamiętam, że w latach 70. i 80. ub. wieku nawet niektórzy nauczyciele mieli odwagę, żeby nas, dzieci ze szkoły podstawowej, tutaj przyprowadzać, oczywiście nieoficjalnie. I nad tym grobem odważnie nam opowiadali, że tu leżą Węgrzy zamordowani przez Rosjan – mówiła „Gościowi” Irena Kroczek z koła „Murcki” Związku Górnośląskiego. Właśnie to koło od początku swojego istnienia w 1989 r. opiekuje się leśną mogiłą węgierskich żołnierzy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama