Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Problem z praktyką

Śmierć w kolejce w oczekiwaniu na pomoc lekarską – w ostatnich miesiącach doniesienia o takich sytuacjach na śląskich i zagłębiowskich SOR-ach wzburzyły opinię publiczną. Narodowy Fundusz Zdrowia zaprezentował wyniki kontroli po tych wydarzeniach.

Przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia sprawdzili działanie pięciu placówek. Na szpitale nałożono kary od 40 do ponad 300 tys. zł. – Ogólnie tylko w jednym szpitalu były kłopoty natury kadrowej – mówił p.o. dyrektor śląskiego oddziału NFZ Piotr Nowak. – Byli lekarze, którzy byli wykazani u nas w umowach, a de facto nie dyżurowali. Takie martwe dusze. Oprócz tego nie we wszystkie dni tygodnia była pełna obsada pielęgniarska. Natomiast dyrekcja wyciągnęła wnioski i natychmiast po tym zdarzeniu wszystko wróciło do normy – dodał.

Chodziło tu o Zagłębiowskie Centrum Onkologii Szpital Specjalistyczny im. S. Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej. W marcu pacjentka zemdlała tam z bólu, oczekując na pomoc. Na nagraniu, które zostało udostępnione w internecie, było widać, że sanitariusz zostawia ją i odchodzi. Sytuacja została wyjaśniona w trakcie kontroli. Mężczyzna miał szukać pomocy lekarza i pielęgniarki. Pacjentka została poddana operacji usunięcia wyrostka i w dobrym stanie opuściła szpital.

Tylko na wypadek katastrofy

Najwyższą karą NFZ ukarał Powiatowy Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Rydułtowach i Wodzisławiu Śląskim – 303 tys. zł. Tam, także w marcu, zmarł 35-letni pacjent z podejrzeniem zawału. Mężczyzna bardzo długo czekał na izbie przyjęć, a potem był karetką przewożony pomiędzy Rydułtowami a Wodzisławiem. Mimo wolnych miejsc nie przyjęto go na oddział. – Przeanalizowaliśmy ten przypadek i okazało się, że nie było problemów, jeśli chodzi o organizację udzielania świadczeń czy dostęp do diagnostyki obrazowej. Natomiast system triażu był opracowany i przygotowany na wypadek katastrofy, ale nie był tam stosowany na co dzień – powiedział P. Nowak. Szpital odwołał się od kary, lecz jego stanowisko nie zostało uwzględnione.

Za wolno

Najszerzej relacjonowane w mediach były dwa przypadki. Pierwszy – śmierć pacjenta w Sosnowcu. W Sosnowieckim Szpitalu Miejskim w marcu w izbie przyjęć zmarł 39-letni pacjent. Zgłosił się ze spuchniętą nogą, z której sączył się płyn. Długo czekał na przyjęcie do szpitala. – Tutaj okazało się, że zawiodła koordynacja działań. Pod względem diagnostyki nie można było niczego zarzucić. Podobnie jeżeli chodzi o obsadę lekarską. Jednak był niejasny podział odpowiedzialności i nie wiadomo, kto miał podjąć ostateczną decyzję, „czy i jak leczymy” – wyjaśnił dyrektor NFZ.

Kara w tym przypadku to 40 tys. zł. Szpital wniósł w tej sprawie odwołanie. Drugi, szeroko relacjonowany, bulwersujący przypadek dotyczył 21-letniej kobiety, która będąc w ciąży, zgłosiła się do Szpitala Powiatowego w Zawierciu. Z podejrzeniem udaru oczekiwała na pomoc kilka godzin. – Trzeba zaznaczyć, że w tym całym nieszczęściu wstrzymanie pewnych działań uratowało dziecku życie. Jednak tutaj wszystko działo się zbyt wolno. Odkryliśmy także luki w dokumentacji. Zweryfikowaliśmy również tłumaczenia szpitala, jakoby opóźnienia miały być spowodowane natłokiem pacjentów. Tej nocy przyjęto, łącznie ze wspomnianą pacjentką, cztery osoby – wyjaśnił Piotr Nowak. Udało się utrzymać ciążę pacjentki, która obecnie jest rehabilitowana w jednym z katowickich szpitali. NFZ w tym przypadku nałożył karę w wysokości 154 tys. złotych.

Wspólne dla wszystkich

Ostatni ze skontrolowanych szpitali to miejska placówka w Rudzie Śląskiej. Tam pacjentka, chorująca na cukrzycę, zgłosiła się ze skierowaniem z POZ. Uskarżała się na ból nogi, jednak mimo to została odesłana do domu. Po pięciu dniach znowu trafiła na oddział, z sepsą. Wtedy konieczna była amputacja nogi. – W tym przypadku nie wykonano jednego, podstawowego badania: USG dopplerowskiego. Triaż, obsada i inne elementy funkcjonowały tutaj prawidłowo. Ten przypadek skierowaliśmy do rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy Izbie Lekarskiej – mówił dyrektor NFZ.

Jakie wnioski płyną z przeprowadzonych kontroli? – Przede wszystkim zauważyliśmy, że procedury są bardzo dobre, ale na papierze. Kłopot jest z praktyką. Stąd nakazaliśmy szkolenie personelu. Ważne jest również jednoznaczne wskazanie osób decyzyjnych. Dodatkowo po raz kolejny potwierdziliśmy nasze obserwacje, że procedura TOP SOR, której trwa obecnie pilotaż, jest bardzo potrzebna. To ujednolicenie systemu triażowego w całym kraju. Triaż, czyli system pozwalający zakwalifikować pacjenta w zależności od tego, jak długo może on czekać na pomoc, w niektórych placówkach posługiwał się trójstopniową skalą. W innych – pięciostopniową. Chcemy to ujednolicić w interesie pacjentów i lekarzy – mówił Piotr Nowak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL