Nowy numer 42/2019 Archiwum

Oddech na modlitwę

Dochodzi godz. 15.02. Kilkunastu mężczyzn dociera na Sarnią Skałę i zaczyna odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego. – Niczego nie ustalaliśmy, ale jedno wymienione z kolegą spojrzenie wystarczyło, żebyśmy zaczęli się modlić – wspomina pierwszą wyprawę w Tatry w męskim gronie Mirosław Banach, który jest ich organizatorem.

marta.paluch@gosc.pl Zaczęło się w 2013 r., niewinnie – od propozycji znajomych. – Bardzo kocham Tatry. Wspinam się od 18. roku życia. Kilka lat temu moi koledzy poprosili mnie, żebym zorganizował dla nich wyprawę. „Taką męską, na którą pojadą sami faceci” – podkreślali – opowiada.

– Pasjonują mnie góry, dlatego jeżdżę także w wysokie Alpy. To pociąga... taka dawka adrenaliny. Już nie ryzykuję tak jak kiedyś, wybierając strome, czasem nawet pionowe ściany. Wiem, że na takie „atrakcje”, na niebezpieczeństwo, liczyli uczestnicy pierwszej wyprawy. Ale ja nie mogłem zabrać ludzi, których nie znałem, w takie rejony – tłumaczy. Mimo to marzenia uczestników w jakimś stopniu się spełniły.

– Przeszliśmy przez Świnicę w stronę Zawratu. Nagle pojawiło się załamanie pogody, więc poniekąd dostali to, czego chcieli. Ten szlak to nie jest jakaś trudna droga tatrzańska. Jest jednak wymagający i ktoś, kto pierwszy raz spotyka się z takimi wysokimi górami, może napotkać tam przeszkody. Sytuację skomplikował padający śnieg. To był wrzesień. Musieliśmy ratować sytuację, więc zeszliśmy do Doliny Pięciu Stawów, zamiast przełęczą Zawrat i na Halę Gąsienicową. Trochę dłużej szliśmy, ale wszystkim się podobało. Mówili, że świetna przygoda, ale też wyjątkowa modlitwa, bo jak było naprawdę niebezpiecznie, to zaczęliśmy się modlić. I to była taka naturalna potrzeba – mówi o pierwszej wyprawie Mirek.

Przełamać się

Wspólna modlitwa od początku stała się ważnym elementem wypraw. – Zawsze modliłem się na szczycie, bez względu na to, jaki to był szczyt. Nie zwracałem uwagi na innych i jednocześnie starałem się przy tym nie wprowadzać zamieszania. Nie przestałem tego robić w trakcie wypraw męskich. I sądzę, że taka postawa pomogła otworzyć się innym moim kolegom. Kiedy pojechaliśmy pierwszy raz i wyprawa nie nazywała się jeszcze „Tatry po męsku”, było nas 13. Zapytałem, czy pomodlimy się o spokojną drogę. Odpowiedział mi zgodny chór: „Dobrze”. Pamiętam, że wtedy dołączyli do nas przypadkowi turyści. To było pod Świnicą. Nie zamykałem wtedy oczu, żeby się odciąć od otoczenia. Widziałem, jak mężczyźni odważnie się modlą. Myślę, że pojedynczo byłoby im ciężko. W grupie łatwej się otworzyć – uważa Mirek.

– Wiem, że może być trudno. Sam przełamywałem się przez kilka lat. Nawet zwykły Różaniec na szlaku zwraca uwagę. Są ludzie, którzy nie bardzo wiedzą, jak się zachować w takiej sytuacji, kiedy widzą 30 modlących się mężczyzn. Zdarzyło się, że przechodzili koło nas na palcach albo przyklękali na chwilę – uśmiecha się. To, że męska modlitwa tak wrosła w wyprawy, wynika z szerszej potrzeby tworzenia męskich wspólnot w Kościele. – Widzę to. Dlatego od początku założyliśmy, że nie chcemy tego budować bez księży. Teraz naszym opiekunem jest ks. Bogdan Kania – mówi Mirek.

Msza na szlaku

Mimo że wyprawy trwają trochę ponad trzy dni, wspólnota, jaka się tworzy, jest bardzo silna. Jej patronami są  św. Jan Paweł II i św. Józef. – Jeden z uczestników powiedział mi kiedyś: „Jadąc tutaj, nie wierzyłem, że uda się zawiązać jakąkolwiek wspólnotę”. No ja też nie wierzyłem – śmieje się Mirosław.

– Był jednak taki moment, który utwierdził mnie w tych działaniach. Pojechałem na kongres ewangelizacji wsi polskich w Skrzatuszu i tam spotkałem wówczas bp. Grzegorza Rysia. On mnie zachęcił, żeby kontynuować to dzieło i zwrócić się z prośbą o błogosławieństwo do diecezjalnego biskupa. Wtedy postanowiłem spotkać się z bp. Adamem Wodarczykiem, który przyjął mnie bardzo serdecznie – wspomina. Każdego dnia jest czas na Mszę św., Różaniec czy uwielbienie. Oprócz tego jest plan, którego, jak zauważa Mirek, nigdy nie udaje się zrealizować w 100 procentach. – Śniadanie jest zawsze o godz. 7. W zależności od szlaku, który wybieramy, Msza św. jest albo z samego rana przed posiłkiem, albo na szlaku. W drogę wyruszamy po śniadaniu – mówi.

Jeżeli się uda sprawować Mszę św. w górach, to najczęściej na Wiktorówkach albo na świeżym powietrzu w Dolinie Chochołowskiej. – To takie publiczne świadectwo wiary. Czasem dołączają do nas turyści – mówi. – Przed wejściem na szlak zaczynamy od dziesiątki Różańca. Potem kontynuujemy modlitwę w dogodnych miejscach, tak żeby np. nie zagradzać przejścia innym, którzy są na szlaku. Staraliśmy się modlić, idąc, ale nie wszyscy mogli potem złapać oddech. Kiedy idzie się po równym, jest łatwiej – uważa.

Jak założyć plecak?

Góry pozwalają lepiej poczuć bliskość Boga – twierdzą niektórzy. Z tym zgadza się Mirek. – Takie, można chyba to tak określić, mistyczne doświadczenie przeżyłem na Dufourspitze, drugiej górze Europy. Spotkało mnie załamanie pogody, a byłem zupełnie sam. Bardzo mocno się modliłem, chyba z dużo większą wiarą niż zazwyczaj. Schodziłem drogą, którą teoretycznie nie dało się zejść, a miałem tylko jeden czekan i ani kawałka liny. Czułem obecność Pana Boga – wspomina.

– Chodząc po górach, staramy się złapać kontakt z Bogiem poprzez drugiego człowieka. Nie ma nacisku na markowy sprzęt. Ważniejsze są przygotowanie duchowe i empatia. Za każdym razem, rozpoczynając wyprawę, Mirek stara się rozeznać „poziom zaawansowania” grupy. – Dobrze jest przejść po dolinach, żeby uczestnik takiej wyprawy mógł zobaczyć wysokie góry i nabrać ochoty. Wtedy sam może określić, czy jest gotowy fizycznie i czy ma odpowiednie wyposażenie – zdradza swój sposób. To wtedy uczestnicy mają czas na zadanie pytań, np. o sprawdzone buty lub inny sprzęt. A czasem o to, jak założyć plecak. – Tak, to może być problem – uśmiecha się Mirosław. – Okazuje się, że trudno przecenić zasługi pasa biodrowego. Odpowiednio ułożony praktycznie zdejmuje ciężar z ramion i wtedy nie napinają się mięśnie karku, pleców. To było odkrycie dla wielu uczestników wyprawy, jak taka drobna rzecz może zmienić komfort poruszania się – dodaje.

O wyborze celów wypraw w kolejne dni decyduje przede wszystkim tempo, jakie grupa utrzymuje pierwszego dnia marszu. – Słabszych zabieramy do przodu. Zawsze powtarzam, że Tatry zostały już zdobyte, dlatego na spokojnie można je podziwiać, modlić się i doświadczać Bożej obecności. Zdarzało się już, że po tej pierwszej wyprawie dzieliliśmy się nawet na dwie albo trzy podgrupy – mówi.

Żony dziękują

Od kilku lat „Tatry po męsku” to czas na spotkanie ojców z synami oraz ojców z córkami. – Była taka potrzeba. Pierwszy taki wyjazd „zapełnił się” błyskawicznie. W tym roku 50 minut wystarczyło, żeby limit miejsc się wyczerpał – opowiada Mirek. – W Tatrach ojciec może pokazać, jak być przewodnikiem dla dziecka. To jest ich czas. Pomagamy im w nawiązaniu relacji. Zachęcamy do otwartości. Zawsze powtarzam uczestnikom: „Każda minuta, która nie jest spędzona z dzieckiem, jest minutą straconą” – mówi.

To czas, by pobyć z dzieckiem sam na sam, ale także podzielić się doświadczeniem w męskim gronie. Taki wypad bardzo pozytywnie wpływa na relacje całej rodziny. – Często dziękują nie panowie, ale ich żony. Im samym może trudno się tak otworzyć. Ale wiemy, że dzieje się dużo dobrych rzeczy – mówi Mirek. Inicjatywa rozrasta się powoli poza granice diecezji. Podobne wyprawy organizowane są w Bydgoszczy, kolejne niebawem w Tychach i Łodzi. • Więcej na temat wspólnoty i terminów wyjazdów można znaleźć na stronie: tatrypomesku.pl i na Facebooku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL