Nowy numer 42/2019 Archiwum

Game over

Rafał w czasie rekolekcji oazowych skasował konto w grze, dla której tracił czas przez trzy lata. Basia na najprostszej recytowanej Mszy św. zrozumiała sens Eucharystii. Oboje opowiedzieli o tym na dniu wspólnoty.

Dzień wspólnoty Ruchu Światło–Życie odbył się 11 lipca w Jaworzu, Ustroniu i Koniakowie. Do Ślązaków dołączyli też goście. W Jaworzu była to wspólnota Domowego Kościoła (czyli oazy rodzin) z Czech. – Nasza oaza je czeska oaza, z czeskimi uczestniki, ale rekolekcje prožíváme w polskem Szczirku – przedstawili się Czesi.

Z Czech przyjechało 12 dorosłych i 18 dzieci. – Są też nianie, których liczba się zmienia, ale średnio jest 5,5 nianiodnia – wyjaśniali. A kiedy zaczęli śpiewać: „Když Bůh je z nami, kto je proti nam” i „Z nami je Bůh, Emmanuel!” – w ich pieśń włączyli się Polacy.

Wzrok Beaty

W archidiecezji katowickiej na letnie rekolekcje Ruchu Światło–Życie zapisało się ponad 4,5 tys. osób. – W tym roku po raz pierwszy zorganizowaliśmy oazę 7-dniową dla bierzmowańców, czyli taką preoazę. Pojechało na nią 140 osób – mówi ks. Waldemar Maciejewski, moderator diecezjalny Ruchu Światło–Życie. – To pomysł jednego z księży, który zauważył, że rodzice często boją się puszczać dzieci na rekolekcje 15-dniowe, bo ich zdaniem to za długo. Wpadł na pomysł, żeby na początek zrobić dla nich krótsze rekolekcje w ciekawym miejscu, w Jurkowie pod Zakopanem. Udało się – dodaje.

Oazowicze składali poruszające świadectwa. Rafał i Beata z dziećmi uczestniczyli w rekolekcjach Domowego Kościoła w Brennej. Beata była zdenerwowana, że jej mąż gra na telefonie, zamiast pójść na wspólną wieczorną modlitwę.

– Podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu powierzyłam nasze małżeństwo Jezusowi i błagałam Go o uzdrowienie naszych relacji – powiedziała ze sceny w Jaworzu. Rafał często kłóci się z Panem Bogiem – taki ma styl modlitwy. Też jednak poprosił Jezusa, żeby zdeptał jego pychę i pokazał mu, po co tu przyjechał. Któregoś dnia w czasie rozmowy o rachunku sumienia uzmysłowił sobie, że zbyt płytko do niego podchodził. Pomyślał o internetowej grze strategicznej, która od trzech lat zabierała mu sporo czasu. Doszedł do czołowych miejsc w rankingu, był współzałożycielem gildii, walczył w wyprawach wojennych. – Beata kilka razy sygnalizowała mi, że nie podoba jej się to, jak wiele czasu spędzałem w tym wirtualnym świecie, ale nie dostrzegałem tego, bagatelizowałem jej obawy. Wydawało mi się, że to tylko pięć minut. Pięć minut po przebudzeniu, pięć minut po śniadaniu, pięć minut przed pracą... – wyliczał.

– Nawet dzieci kilka razy wyrywały mi smartfona z dłoni, krzycząc, że mam się z nimi bawić. Ja cały czas mówiłem, że za chwilę odłożę telefon i przyjdę. To „za chwilę” przeważnie trwało kilkanaście chwil lub nie następowało wcale – powiedział.

Na rekolekcjach Rafał wziął więc smartfon i napisał wiadomość do graczy z jego gildii: „Nie gniewajcie się na mnie, ale kończę grę. Usuwam konto i już tu nie wrócę. Uzmysłowiłem sobie, ile czasu tracę przez granie i jak cierpi na tym moja rodzina”. Zburzył wszystko, co wybudował w grze przez trzy lata. Spojrzał na statystykę.

– Zmarnowałem przez tę grę niecałe 1000 godzin mojego życia. Uśredniając, to jest ok. godzina dziennie, a gdyby grać bez przerwy, dałoby to 41 dni ciągłego grania – powiedział w świadectwie.

Odwrócił smartfon do żony i powiedział: „Już wiem, po co tu przyjechałem. Patrz, co robię”. Zdziwiona Beata zapytała, czy jest tego pewien. – Odpowiedziałem naciśnięciem na pole „Usuń konto”. Jak na złość aplikacja spytała tak jak żona, czy jestem tego pewien. Byłem jednak gotowy i pewny tego, co robię. Usunąłem konto i zobaczyłem wzrok Beaty. Był taki sam, jak w dniu ślubu, kiedy składaliśmy przysięgę małżeńską – powiedział.

Będziecie poznawać

Mszy św. w Jaworzu przewodniczył arcybiskup senior Damian Zimoń. W homilii nawiązał do wypowiedzi Basi, uczestniczki ONŻ II stopnia w Jaworzu. Ta dziewczyna w czasie godziny świadectw opowiedziała, że nie umiała skupić się na Mszy św. i nie dostrzegała jej prawdziwego sensu. W czasie rekolekcji dowiedziała się jednak wiele o sensie żydowskiej Paschy. A później jedna z Eucharystii bardzo do niej przemówiła. Co ciekawe, nie jakaś uroczysta, z bogatą oprawą, ale najprostsza, recytowana.

– Można było skupić się na każdym słowie kapłana, ponieważ nie trzeba było myśleć o nutkach, o niczym. Każde słowo wypowiedziane przez księdza we mnie zadziałało – powiedziała. Komentując wypowiedź Basi, abp Zimoń powiedział: – Do końca życia będziecie Eucharystię poznawać i coraz lepiej próbujcie w niej uczestniczyć. Oto wielka tajemnica wiary! Spotykacie się z Chrystusem, wysłannikiem Boga Ojca w Duchu Świętym!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL