Nowy numer 42/2019 Archiwum

A niech się gapią!

– Zawsze pod koniec urlopu... tęsknię za klasztorem. Cieszę się na powrót do domu. Więc urlop jest także po to, żeby zatęsknić! – mówi katowicka franciszkanka.

Sezon urlopowy w pełni. Na wypoczynek zasłużyły sobie też siostry zakonne. To, ile wolnego czasu mają w ciągu roku, zależy od zgromadzenia, do którego należą. Zazwyczaj jest to ok. trzech tygodni. Sposób wykorzystania urlopu uzgadniają z przełożoną, żeby nie sparaliżować funkcjonowania domu, gdzie przebywają i posługują. Jeśli pracują na zewnątrz – w szpitalach, hospicjach lub stołówkach dla potrzebujących – wtedy urlop muszą dopasować do ogólnego grafiku.

Siostra gra w karty

Co można robić w czasie zakonnych wakacji? – Wszystko, ale z głową. „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść” – powtarza za św. Pawłem pochodząca z Rybnika s. Aldona. – Chodzi o to, żeby zmienić środowisko, przewietrzyć głowę, zmienić myślenie, nabrać dystansu do tego, co robi się na co dzień – dodaje s. Marcina, katowiczanka ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej. Większość sióstr wolny czas spędza z krewnymi, odwiedzając rodziców czy rodzeństwo.

– Starsze siostry wyjeżdżały wyłącznie do rodziny, co nie do końca jest wypoczynkiem, bo w domu zawsze znajdzie się coś do roboty. Dawniej często trafiały w tym czasie na żniwa i po urlopie wracały jeszcze bardziej zmęczone. W tym pokoleniu to już się zmienia – siostry szukają okazji, żeby gdzieś wyjechać, naprawdę odpocząć – tłumaczy s. Aldona. – Lubię spędzać urlop w domu z moimi rodzicami. Nieważne, czy oglądamy telewizję, czy gramy w karty, po prostu jesteśmy razem – mówi s. Piotra, elżbietanka. A co z siostrami, które nie mają do kogo pojechać? – Większość zgromadzeń ma domy w różnych regionach kraju, więc można część urlopu spędzić w domu zakonnym położonym w ładnej okolicy. Elżbietanki z Katowic chętnie odwiedzają swoje współsiostry w Wiśle, Szczyrku czy Kudowie-Zdroju – wymienia s. Piotra.

Gdzie się nas nie spodziewają

Dziś coraz częściej siostry zakonne można spotkać na górskich szlakach. Taką formę wakacyjnego wypoczynku lubi s. Aldona, która, gdy tylko nadarzy się okazja, rusza ze znajomymi w góry. Nie przeszkadza jej w tym zakonny strój. – Habit to strój jak każdy inny. Jesteśmy do niego przyzwyczajone, robimy w nim wszystko, więc czemu miałby przeszkadzać na szlaku? Jestem pewna, że jest wygodniejszy niż obcisłe dżinsy, w których chodzą niektóre dziewczyny. Ja zakładam pod niego legginsy – i w górę! – opowiada. A jak inni turyści reagują na widok zakonnicy na szlaku? – Pewnie, że się gapią! – uśmiecha się s. Aldona.

– Ciągle panuje stereotyp, że zakonnica służy tylko do zapalania świeczek w kościele, i nasza obecność w innych miejscach budzi zdziwienie. Do niedyskretnych spojrzeń jest jednak przyzwyczajona. – Pracuję z bezdomnymi. Zdarza się, że robię dla nich zakupy – kupuję na przykład 5 par męskich slipek. W habicie! Wtedy to się dopiero gapią... – śmieje się siostra. – Chodzimy na lody, do kina – opowiada s. Piotra. – Dla niektórych ludzi to nadal jest zgorszenie. Ale my normalnie żyjemy! Kiedyś jakiś pan obraził się, że nie chciałam przepuścić go w kolejce do lekarza, tłumacząc, że spieszę się do pracy. „Ale do jakiej pracy, przecież zakonnice tylko się modlą!” – wołał oburzony.

Dlatego myślę, że warto, byśmy chodziły tam, gdzie ludzie się nas nie spodziewają. A latem częściej jest okazja wyskoczyć ze znajomymi na lody czy pizzę. Zasady dotyczące zakonnego stroju są jednak też zależne od zgromadzenia. Elżbietanki noszą go zawsze. W zgromadzeniu s. Aldony można go zdjąć za zgodą przełożonych. Dzięki temu, jadąc jako opiekun nad morze, s. Aldona mogła wyjść na plażę w bluzce i spódnicy, oszczędzając innym plażowiczom zdumienia, a pewnie i skrępowania. Jeszcze inne zgromadzenia zezwalają siostrom na noszenie świeckiego stroju w czasie urlopu.

Spotkać się w kajaku

Wakacje to świetna okazja na nadrobienie zaległości towarzyskich – przyjaźnie nie znikają przecież z chwilą przekroczenia furty zakonnej. Ale to też czas na podtrzymywanie relacji zakonnych, osłabionych przez przenoszenie sióstr między domami. – Czasami umawiamy się z siostrami na wspólny urlop, jedziemy w góry czy na kajaki. Mieszkamy w różnych częściach Polski i lato to jedyny czas, kiedy mamy okazję pobyć ze sobą – wyjaśnia s. Marcina. – Często nie planuję wakacji – dodaje franciszkanka. – Duch Święty jakoś tak to prowadzi, że pojawiają się niespodziewane propozycje, ktoś zaprosi na jakiś wyjazd. Jestem powsinoga, więc lubię podróże i daję się Panu Bogu zaskoczyć.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL