Nowy numer 42/2019 Archiwum

Dać przestrzeń

Ojciec Tomasz Maniura, organizator wydarzenia w Kokotku, o tym, po co młodym na rekolekcjach smartfon.

Marta Sudnik-Paluch: Przyroda, namioty, pociąg, który dowozi uczestników na miejsce... Festiwal Życia na pierwszy rzut oka raczej przypomina wakacyjną imprezę muzyczną niż rekolekcje. Taki był cel?

o. Tomasz Maniura: Ale program, jakby mu się tak dokładnie przyjrzeć, jest typowy dla rekolekcji. Rozpoczynamy jutrznią, do południa jest konferencja, praca w grupach, warsztaty, Eucharystia czy nieustanna adoracja. Tylko trochę inny jest klimat. Staramy się, żeby to wszystko było trochę bardziej otwarte. Sprzyja temu przestrzeń, która daje poczucie wolności. Dodatkowo dzięki temu, że jest to wydarzenie w plenerze, może mieć dużo większą liczbę uczestników. Taki Kościół, duży i młody, zupełnie inaczej się przeżywa. No tak, zewnętrznie to rekolekcji nie przypomina, ale taki był cel. To daje szansę dotarcia do tych, którzy pozornie nie mają ochoty albo odwagi wybrać się na rekolekcje. To taka droga pośrodku.

Czyli zdarza się, że jedzie ktoś wypocząć na łonie natury, a spotyka Pana Boga?

Tak jest, nieraz słyszałem, że ktoś przyjechał na festiwal, bo „będzie fajnie i nocleg pod namiotami”. Oczywiście wielu przyjeżdża wprost, by poczuć bliskość Boga. Samo hasło: Festiwal Życia też nastraja pozytywnie, nie „kościółkowo”. To trochę tak jak z synem marnotrawnym, który wrócił do ojca nie dlatego, że go kochał, tylko dlatego, że był głodny. I nie ma nic złego w tym, że są uczestnicy, dla których pierwszą motywacją była chęć przeżycia przygody czy poszukiwanie odpoczynku na łonie natury. Potem zwykle są zaskoczeni. W pięknie otoczenia Pana Boga bardzo szybko się odkrywa.

Znane nazwiska to domena wielu festiwali. Także do Kokotka zaproszono ich sporo...

Jeśli gromadzi się w jednym miejscu tak liczne grono osób, warto zadbać o to, by dostały porządną treść. Dlatego postaraliśmy się o takich prelegentów, którzy naprawdę mają coś do zaprezentowania. Mają na koncie np. sukcesy w sporcie, jak Sylwia Jaśkowiec, narciarka biegowa, czy znani są ze swoich działań, jak ks. Artur Godnarski, twórca Przystanku Jezus, bądź Monika i Marcin Gomułkowie, autorzy bloga „Początek wieczności”. Do tego dochodzą ks. Kuba Bartczak, Arka Noego, Małe TGD. Jest duży rozmach, to prawda, ale wiemy, że to też ludzi przyciąga.

Ale nie chce chyba Ojciec powiedzieć, że znane nazwiska i pole namiotowe to gwarantowany sukces?

Tu wszystko jest ważne. Nie tylko przyroda czy ci, którzy głoszą konferencje. Samo przyjęcie młodych, przygotowanie techniczne, czyli z jednej strony sanitariaty, a z drugiej nagłośnienie i oświetlenie, też ma wpływ na to, jak uczestnicy nas odbierają. Splot gości, zaplecza i pięknego otoczenia pozwala nam na wytworzenie pewnego środowiska, społeczności. Wymyśliliśmy strefę chilloutu, gdzie można się wyluzować i odpocząć. Kupić sobie zapiekankę czy lody. I jej działanie nie stoi wcale w kontrze do strefy ciszy, gdzie całą dobę trwa adoracja Najświętszego Sakramentu.

W tym roku testujecie festiwalową aplikację na telefon. To znak czasu?

Dla mnie ten świat internetowy jest naturalnym światem, w którym żyjemy. Jedyną moją troską była kwestia wykonania, czy mamy komu powierzyć kwestie projektu graficznego i informatycznego. Udało się, Bogu dzięki! W aplikacji zawarliśmy wszystko – od śpiewnika i czytań, przez kolejne punkty programu. Staraliśmy się również informować o wszelkich zmianach. To duża pomoc. Tym bardziej że dla młodych to naturalny sposób przekazywania informacji. Już myślimy nad tym, żeby w przyszłym roku całkowicie wyeliminować „standardowe” książeczki. Po co niszczyć tyle papieru?

Festiwal to dla uczestników czas wyjątkowej bliskości z Bogiem, ale też trochę wyabstrahowania z codzienności. Jak po takim wydarzeniu pomóc im wrócić do świata?

To bardzo duże wyzwanie, żeby to się nie kończyło na jednym wydarzeniu w Kokotku, ale żeby impuls, iskra trwały dalej. My tu, w Kokotku, mamy bardzo bogatą ofertę związaną z formacją weekendową w ciągu roku. Jest sylwester, są rekolekcje czy nasz program Kuźnia Charakteru. Dbamy także o to, by w trakcie festiwalu współorganizujące go z nami diecezje mogły opowiedzieć o swoich inicjatywach. Żeby młodzi poznali działania w okolicy, z której pochodzą. „Reklamujemy” zatem parafialne oazy czy KSM-y. I mam informację, że to pomaga. Takie sygnały dotarły do mnie np. od ks. Marcina Pasia z diecezji gliwickiej. Potwierdził, że dzięki festiwalowi obserwują, jak grupy młodzieżowe się rozrastają. To świadczy o tym, że nasze działanie przynosi efekt.

Czyli mówiąc wprost, dbacie o to, by ten rozpęd, którego na festiwalu nabiera młodzież, nie wytracał się powoli w ciągu roku?

Wiadomo, że wiele zależy od indywidualnych decyzji, ale staramy się stworzyć jak najlepsze warunki, by młodzi z całego województwa od razu mogli wejść we wspólnotę. Tu nie tylko chodzi o wspomniane wcześniej informacje, ale także relacje. Dzięki temu, że na festiwalu jest przestrzeń do ich tworzenia, np. przez pracę w grupach i rozmowy, później łatwiej wejść do wspólnoty parafialnej. Na zasadzie: znamy się już z Kokotka, więc razem idziemy do grupy w swojej okolicy, bo jest nam raźniej.


marta.paluch@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL