Nowy numer 42/2019 Archiwum

Drzewo jak ząb

Patryk Białas i Sebastian Pypłacz ze Stowarzyszenia BoMiasto o zieleni w mieście i betonozie, na którą choruje nie tylko aglomeracja.

Marta Sudnik-Paluch: W internecie krąży grafika „Cała Polska betonuje”, na której pokazane są przykłady „rewitalizacji” przestrzeni miejskich…

Sebastian Pypłacz: To następstwo projektów unijnych. Połacie betonu wyglądają ładnie, kojarzą się z nowoczesnością i są łatwiejsze w utrzymaniu. Natomiast zieleń generuje koszty, bo trzeba zadbać o nią w kolejnych latach. Betonowy rynek czy plac to zamknięty projekt, który można zrealizować w ciągu kilku lat i wykazać się efektem.

Tymczasem drzewa mogą znacząco wpływać na obniżenie odczuwalnej temperatury podczas upałów w mieście.

S.P.: Mieszkańcy powoli zaczynają mieć tego świadomość, ponieważ to odczuwają. Należy podkreślić, że drzewa nie tylko chronią nas przed wysoką temperaturą i ochładzają otoczenie, ale również wpływają na poziom wilgotności i pomagają regulować obieg wody, co podczas intensywnych opadów pozwala chronić przed podtopieniami czy powodziami. Patryk Białas: Drzewa dają nam życie i czyste powietrze.

W miastach nie jest to takie oczywiste.

B.P.: To chyba taka przypadłość miast, które są na dorobku, pokłosie myślenia, że im więcej betonu w przestrzeni miejskiej, tym lepiej, wygodniej i czyściej będzie nam się żyło. Tymczasem jest zupełnie na odwrót – to życie w otoczeniu zieleni podnosi komfort. S.P.: Podobnie jest z plastikiem, którego nadużywaliśmy w poprzednich latach, i teraz tę falę musimy powstrzymać. A nadużywaliśmy dlatego, że wydawało się nam, iż to jest taki symbol naszego wysokiego rozwinięcia technologicznego. Tak samo jak beton.

Ale cały czas znajdziemy wielu takich, dla których wybrukowany skwer ma zalety: nie ma problemu np. z insektami. Po drugie: dobrze ułożona kostka czy wylany beton szybko odprowadza wodę, więc nie ma kałuż, gdy pada deszcz. Do tego dochodzi argument finansowy: pielić, przycinać trzeba systematycznie, a mycie chodników generuje mniejsze koszty.

P.B.: Tak, dlatego zawsze musimy się zastanowić, czy zależy nam na tym, żeby było taniej, czy na tym, by było lepiej i zdrowiej. Człowiek jest elementem ekosystemu i to w nim najlepiej się czuje – w otoczeniu zieleni, owadów, słuchając ptaków czy podziwiając zwierzęta. Im więcej takich możliwości w mieście, tym lepiej się czujemy.

Widziałam w kilku miastach naszej aglomeracji, że wykorzystywane są donice z drzewami w miejsce bezpośrednich nasadzeń. To nie jest taki trochę kwiatek do kożucha?

S.P.: Donice to realny problem, także te wkopane w chodniki czy place. To rozwiązanie, które pozoruje obecność roślin w przestrzeni publicznej. Jednak takie nasadzenia są nietrwałe, szybko obumierają. P.B.: Drzewo jest jak ząb – żeby żyło, potrzebuje korzenia. Potrzebuje przestrzeni i żyznej gleby. Dopiero kiedy jest naprawdę elementem ekosystemu, możemy odczuć pozytywne skutki jego obecności.

To dlaczego postulowaliście w Katowicach, żeby kawałek łąki umieścić na dachach wiat przystankowych? Czemu miało służyć to rozwiązanie?

P.B.: Możemy mówić o trzech funkcjach. Pierwsza: edukowanie, że przyroda w mieście jest potrzebna. Po drugie: łąka to kwiaty, które sprzyjają bioróżnorodności. Pojawiają się owady, m.in. pszczoły, które produkują miód i zapylają, przez co dają życie. Ostatnia kwestia to fakt, że takie łąki na dachach zatrzymują wodę. Ciągle zapominamy o tym, jak ważna jest dla nas deszczówka. Powinniśmy ją docenić, zwłaszcza w obliczu katastrofy hydrologicznej, jaka czeka Polskę.

Ale jak taka łąka miałaby przetrwać w mieście? Przecież to zaraz wyschnie.

P.B.: Przygotowanie takiej łąki wymaga odpowiedniej mieszanki roślin i dobrej technologii nawadniania. Jest to skomplikowane, to prawda, ale może znacząco wpłynąć na poprawę życia w mieście. Taka propozycja to kolejna szansa na obcowanie z przyrodą w przestrzeni miejskiej. Poza tym pod wiatą skonstruowaną w ten sposób jest zdecydowanie chłodniej. Rośliny pochłaniają ciepło, więc komfort pasażerów oczekujących na tramwaj czy autobus podnosi się.

Dlaczego deszczówka jest taka ważna?

P.B.: W wyniku zmian klimatu coraz częściej mamy do czynienia z gwałtownymi, krótkimi i przede wszystkim intensywnymi opadami. W miastach woda szybko jest odprowadzana betonowymi, pochylonymi często powierzchniami do kanałów deszczowych i odpływa, zamiast zostawać w mieście. A powinniśmy ją zatrzymywać i wykorzystywać jako zasób naturalny. S.P.: Deszczówka może być wykorzystywana np. do podlewania łąk czy kwietników miejskich.

Jest możliwe odwrócenie tej betonowej tendencji?

P.B.: Oczywiście, już powstają ogrody społeczne. W wielu miastach funkcjonują tzw. zielone budżety obywatelskie. Aby projekty związane z zielenią w mieście nie musiały konkurować z innymi pomysłami, wydziela się na nie specjalną pulę pieniędzy. My również zorganizowaliśmy kilka akcji nasadzania drzew przez mieszkańców. Ludzie przychodzą całymi rodzinami, sadzą drzewa, a potem dbają o nie. Najważniejsza jest świadomość, że drzewo to coś, co warto zostawić dla potomnych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL