Nowy numer 34/2019 Archiwum

Słucham drewna

Przypadkowego spacerowicza, który zawędruje w jedną z bocznych uliczek rybnickich Zebrzydowic, może nieźle przestraszyć widok stojącego na dwóch łapach niedźwiedzia strzegącego posesji.

Trzeba podejść bliżej, żeby przekonać się, że naturalnych rozmiarów zwierz jest… rzeźbą. Jej autorem jest mieszkający tu Zenon Stańko. W przydomowym ogródku piętrzą się pnie czekające na obróbkę, ale uwagę przykuwa przede wszystkim naturalnej wielkości postać św. Maksymiliana. Wycięte dłutem linie pasiaka krzyżują się z naturalnymi pęknięciami drewna. W ręku trzyma nieodłączny różaniec i sprawia wrażenie, jakby przysiadł tylko na chwilę. – Tematem jednego z plenerów była postać świętego, więc wyrzeźbiłem swojego patrona – opowiada artysta. – Po roku zobaczyłem, że właściciel rzeźby nie dba o nią, święty był poczerniały i niszczał, więc odkupiłem go i umieściłem na swoim podwórku. Chciałbym, aby znalazł się w godniejszym miejscu… może pod jakimś kościołem? – marzy.

10 kg nad głową

Pasja artystyczna towarzyszyła panu Zenonowi od lat – jeszcze jako górnik w wolnych chwilach tworzył w węglu figurki górników czy św. Barbary, a nawet zegary z motywami górniczymi. 10 lat temu przeszedł na emeryturę i od tego czasu może poświęcać się jej bez reszty. Właśnie rozbudowuje warsztat, bo ten znajdujący się w piwnicy nie mieści wszystkich narzędzi. A tych jest niezliczona ilość – od ogromnych pił mechanicznych przez frezarki, szlifierki i całe stosy różnej wielkości dłut.

– W pierwszym etapie pracuję piłą z ostrzem o długości 75 cm – waży prawie 10 kg. I tak przez kilka godzin… – tłumaczy pan Zenon. Większość dzieła powstaje przy użyciu mniejszej piły – ta waży „tylko” 3,5 kg. Drobniejsze części wycina frezarkami, które przypominają wielkie narzędzia dentystyczne, a precyzyjne elementy twarzy dopieszcza ręcznym dłutkiem. To dzięki niemu św. Maksymilian ma spokojną, pogodną twarz, jakby zupełnie nie przejmował się widniejącym nad jego głową drutem kolczastym.

Pan Zenon rzeźbi zarówno w drewnie, jak i w kamieniu, nie porzucił też swojej pierwszej miłości – węgla. Największa z dotychczasowych prac była wysoka na 4,5 metra! – Najlepiej pracuje się w dębie, jest twardy i cięcia wychodzą gładkie. Topola jest miękkim drzewem, ale szybko rośnie i osiąga nawet metr średnicy – objaśnia, pokazując pnie przygotowane do obróbki. Dla niewprawnego oka wszystkie wyglądają podobnie, ale artysta bez wahania wskazuje poszczególne gatunki. – O, tu jest akacja, ma charakterystyczny kształt, przekrój jest nieregularny, bywa, że kora jest wrośnięta pod obwód pnia – wskazuje na kolejny kawałek drewna. Kiedy przystępuje do pracy, ma tylko ogólny pomysł – to drewno podpowiada mu, jak wykonać dzieło.

– Każde cięcie pokazuje, co robić dalej. Bywają artyści, którzy potrafią zaplanować efekt końcowy ze szczegółami, ja jestem rzeźbiarzem intuicyjnym i słucham drewna. Wykorzystuję naturalne krzywizny czy rozwidlenia – opowiada z pasją.

Ile Różańców!

Bywa, że drewno skrywa niespodzianki – tak było, kiedy na jednym z plenerów pracował nad postacią Matki Bożej. Na wysokości jej serca znalazł tkwiący w drewnie… pocisk. Innym razem podczas przecinania drewna zepsuła się piła. Sięgnął po inną – znowu uszkodził się łańcuch. Okazało się, że w pień wrósł drut, którym drzewo musiało przed laty zostać owinięte. Natura nic nie zrobiła sobie z przeszkody i nadbudowała na niej jeszcze 20 cm tkanki. Dla artysty nie ma trudnych tematów.

– Kiedy pojawia się zadanie, którego nikt nie chce wykonać, ja się za nie zabieram – dzięki temu ciągle się uczę. Nie chcę chodzić tylko utartymi ścieżkami, chciałbym cały czas się rozwijać. Najbardziej lubię, kiedy przy rzeźbie muszę pomyśleć, kiedy są wyzwania – wyjaśnia. Nie ukrywa jednak, że bardzo lubi pracować nad motywami religijnymi. – Jestem katolikiem, wiara jest dla mnie ważna – deklaruje otwarcie. Zapytany, czy modli się przy pracy, potwierdza. – Czasami nad jedną rzeźbą pracuję dwa miesiące. Wie pani, ile przez ten czas można Różańców odmówić? – pyta retorycznie.

Ale modli się też samym rzeźbieniem. A kiedy ma za zadanie przygotować postać jakiegoś świętego, najpierw stara się go poznać, czegoś się o nim dowiedzieć, potem dopiero przystępuje do pracy. Zimą, kiedy warunki nie pozwalają na pracę na zewnątrz, w swoim warsztacie wykonuje płaskorzeźby. Można je zobaczyć m.in. w kościele pw. Matki Boskiej Szkaplerznej i św. Piusa X w Rybniku-Jejkowicach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL