Nowy numer 2/2021 Archiwum

Korony królów w Tychach

Dlaczego na Wawelu brakuje sarkofagów dwóch polskich władców i jednej królowej, którzy zostali tam pochowani? Bo są teraz... na Śląsku.

Zabytki poddawane w Tychach konserwacji mają wiele takich fascynujących szczegółów. – Na odnowionym przez nas sarkofagu Zygmunta III Wazy były przedstawione instrumenty muzyczne z epoki. Król był melomanem – wyjaśnia konserwatorka Agnieszka Trzos.

Władysław IV cierpiał na podagrę, czyli dnę moczanową. Nocami po zamku królewskim w Warszawie niosło się jego wycie, pełne bólu. Wtedy to była choroba królów i książąt; nie wiedziano jeszcze, że wiąże się ze spożywaniem w zbyt dużych ilościach czerwonego mięsa. Może podagra, a może przedawkowanie środków przeczyszczających przyczyniły się do śmierci króla w 1648 roku.

Ospa królewicza

Jego żona, królowa Cecylia Renata, której sarkofag też jest teraz odnawiany, zmarła cztery lata przed mężem wskutek zakażenia po porodzie.

Natomiast król August II Mocny, człowiek obdarzony tak wielką siłą fizyczną, że gołymi rękami zginał podkowy, z powodu cukrzycy miał amputowany palec u nogi. W 1733 r. w drodze z Drezna do Warszawy nieszczęśliwie zawadził chorą nogą o framugę karety. Rana otworzyła się, wywiązała się zgorzel całej nogi, co doprowadziło do śmierci.

Przyczyny śmierci monarchów działają na wyobraźnię. – Kiedy odnawialiśmy sarkofag królewicza Aleksandra Karola Wazy, zadzwoniła do mnie dziennikarka i powiedziała: „Królewicz miał czarną ospę. Jak się państwo czują?” – śmieje się Agnieszka Trzos. – Wyjaśniłam, że królewicz miał zwykłą ospę, którą zaraził się od starszego brata Jana Kazimierza. I na tę zwykłą ospę umarł – dodaje.

Internet jest pełen sensacyjnych opisów „klątwy” Tutenchamona czy Kazimierza Jagiellończyka. Po otwarciu grobowca tego drugiego doszło przed 40. laty do serii śmierci w ekipie eksploratorów. Przyczyną okazał się grzyb kropidlak zielony, który rozwijał się w krypcie.

Dzisiaj, zanim eksploratorzy wejdą do krypty grobowej, stosują środki ostrożności. Najpierw dezynfekowana jest krypta. – Później dezynfekujemy także blachy, dla bezpieczeństwa naszego i naszych pracowników – mówi Agnieszka Trzos.

Jeśli któraś z trumien w kryptach wawelskich jest uszkodzona, eksploratorzy muszą ją otworzyć. W ten sposób do konserwacji w Tychach trafiły wyciągnięte z trumien insygnia królewskie. To korona Augusta Mocnego, jabłko Zygmunta III Wazy oraz korona i berło jego żony Konstancji.

To oczywiście tylko regalia grobowe, zrobione nie ze złota, ale z pozłacanego srebra. Są zaledwie cieniem wspaniałości, jaką były korony polskich królów używane za ich życia – zrobione ze złota, skrzące się od szlachetnych kamieni. Ponieważ jednak główne królewskie insygnia zostały zrabowane i zniszczone przez Prusaków, to te wyciągnięte z trumien są niezwykłą pamiątką po chwale dawnej Polski. – Właśnie zapadła decyzja, że nie wrócą do sarkofagów. Trafią do Muzeum na Wawelu – zdradza Agnieszka Trzos.

Korony królów w Tychach   Jabłko Zygmunta III Wazy, korona i berło jego żony Konstancji, oraz korona Augusta Mocnego - regalia grobowe. Przemysław Kucharczak /Foto Gość
« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama