Nowy numer 42/2019 Archiwum

Poczułem się jak dziecko

Czas nadzwyczajnych łask – tak o peregrynacji Matki Bożej Kodeńskiej mówi o. Bartosz Madejski, proboszcz parafii na Koszutce.

Na świadectwa po tej krótkiej, ale bardzo intensywnej wizycie jeszcze przyjdzie pora. Matka Boża do Katowic przyjechała tylko na kilka dni. – Każde takie wydarzenie to czas, w którym dzieje się dużo dobra – mówi ojciec proboszcz. I wspomina poprzednią peregrynację relikwii Krzyża Świętego, podczas której jedna z uczestniczek rekolekcji doznała uzdrowienia i uniknęła kolejnej operacji na otwartym sercu. – To są dowody na to, że Pan Bóg działa – uśmiecha się o. Bartosz. – Wizyta Matki Bożej Kodeńskiej dla mnie i wielu parafian to przede wszystkim był czas spojrzenia na swoje dotychczasowe życie z Bożej perspektywy. Ja na moment, klęcząc przed Matką i powierzając Jej wszystko, poczułem się jak dziecko – przyznaje szczerze proboszcz.

Peregrynacja była nie tylko czasem bardzo intensywnym duchowo, ale również bogatym w możliwość zaangażowania. Parafianie mogli uczestniczyć we Mszach św. z kazaniem maryjnym, Różańcu, godzinkach czy specjalnej Mszy św. dla chorych. Oprócz tego każdy mógł się zapisać do straży honorowej lub zadeklarować nocne czuwanie.

Kradzież z wdzięczności

Peregrynacje to element przygotowań ojców oblatów do uroczystości związanych ze stuleciem obecności zgromadzenia w Polsce. Takim duchowym przygotowaniem obecnie jest spotkanie z Matką Bożą Kodeńską. Jej wizerunkiem oblaci opiekują się od 1927 roku. Jego historia jest bardzo burzliwa. – Podania, choć niemające potwierdzenia w dokumentach, mówią, że obraz został wykradziony samemu papieżowi. Mikołaj Sapieha udał się ciężko chory na pielgrzymkę. Urban VIII, widząc, w jakim jest stanie, zaprosił go na modlitwę do swojej kaplicy. Tam przed wizerunkiem Maryi Mikołaj uprosił zdrowie. Dlatego od razu zapytał, czy może ten obraz od papieża odkupić. Wobec odmowy opłacił kościelnego, który wyciął mu obraz z ramy, i uciekł. Od razu ruszyła pogoń, ale Sapieha jako stary żołnierz wiedział, jak mylić tropy, i wrócił do swoich posiadłości w Kodniu – o. Marcin Szwarc ze swadą przytacza podanie. – Mikołaj Sapieha za swoje postępowanie miał zaciągnąć ekskomunikę, dlatego nad kaplicą zamkową wybudowano specjalne pomieszczenie, z którego mógł spoglądać na swoją Matuchnę. Kościelna kara została potem zdjęta, a obraz oficjalnie podarowany Sapiesze.

Szkaplerz reaktywowany

Bezsporny jest fakt, że na obrazie widnieje wizerunek Matki Bożej, który jest malarską kopią rzeźby z hiszpańskiego Guadalupe. – Zaraz po tym, jak Matka Boża pojawiła się w Kodniu, rozpoczęły się doniesienia o cudach wyproszonych za Jej wstawiennictwem – mówi o. Marcin. Kodeński wizerunek został jako jeden z pierwszych w Polsce koronowany koronami papieskimi (po Częstochowie i Trokach).

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL