Nowy numer 33/2019 Archiwum

Organista od 70 lat

Proboszczowie się zmieniają, a on trwa. W 101-letnim kościele w Marklowicach przez zdecydowaną większość jego historii gra na organach wciąż ten sam, znakomity muzyk.

Trudno uwierzyć, że ta historia zaczęła się aż tak dawno temu – w 1949 roku. Na kolędę do rodziny Solików przyszedł ksiądz dziekan Antoni Basztoń. Zauważył pianino. „Ty sie uczysz grać? A co już umisz zagrać?” – zadał serię pytań 16-letniemu Kazikowi Solikowi.

A umisz pan zagrać Bacha?

„Już prawie wszystko” – odpowiedział chłopak. Na to ks. Basztoń: „A umisz pan zagrać Bacha?”. „Oczywiście, akurat mom wyłożone, bo sie przigotowuja do egzaminu” – stwierdził nastolatek.

– Jakech mu zagroł, to mie chycił za ramie i pedzioł: „Tyś je mój” – śmieje się dzisiaj Kazimierz Solik.

Ks. Basztoń powiedział wtedy 16-letniemu muzykowi: „Wiy pan, jo potrzebuja organisty na całe życie, co by był na kożde zawołanie. Bo mie już niy bydzie, księża tu się bydom zmiyniać, a pan tu może zostać”. Z perspektywy 70 lat widać, że te słowa wypełniły się jak proroctwo. Dzisiaj Kazimierz Solik współpracuje w parafii w Marklowicach z już siódmym z kolei proboszczem.

Pan Kazik pochodzi z muzykalnej rodziny. Jego ojciec, Henryk, był genialnym samoukiem multiinstrumentalistą. Choć nie czytał nut, wspaniale grał na skrzypcach, gitarze, perkusji i cytrze.

Henryk chciał zapewnić swoim dzieciom wykształcenie muzyczne. Mały Kazik chodził więc początkowo na naukę gry na skrzypcach do pana Kubali z Dolnych Marklowic, skrzypka Polskiego Radia. – Czasem nie umiałem się dostać do środka, bo on zamykał się i grał. Pięknie grał. Pukałem, potem biłem w drzwi pięściami. Kiedy otwierał, mówił: „Jo cie niy słyszoł. Dobrze, żeś prziszoł” – wspomina. – Pięknie grał też mój dyrektor ze szkoły muzycznej w Rybniku, Karol Szafranek, właściciel jedynych wtedy w Polsce skrzypiec Stradivariusa. Mógłbym go słuchać godzinami – mówi.

Kazik miał siostrę, która uczyła się gry na pianinie. Niestety, w wieku 6 lat Dorotka zmarła na porażenie słoneczne. Po jej śmierci sam Kazik rozpoczął naukę gry na klawiszach.

Chłopak musiał zwalniać się z lekcji w szkole, żeby dobiec na pociąg do Rybnika na stację w Radlinie-Obszarach. Po zajęciach w szkole muzycznej często wracał ostatnim pociągiem około 21.30. Raz mu ten pociąg uciekł, pobiegł więc do domu po torach kolejowych. Zauważyli go funkcjonariusze Służby Ochrony Kolei. – Jeden zawołał: „Synku, uważej, co cie niy przejedzie!”. Odpowiedziałem: „Panie, nic mie niy przejedzie, bo ostatni pociąg już pojechoł!”. A on: „Tyś je mądry!” – śmieje się organista.

Poświęcenie się muzyce wymagało wyrzeczeń i długich ćwiczeń. Zostawało mało czasu choćby na grę w piłkę, a to w młodości też była jego pasja. – Dzisiaj mojemu tacie dziękuję za to, że mnie pilnował – mówi.

Nuty jak gazeta

Przez 65 lat grał w kościele w Marklowicach na wszystkich Mszach św. i nabożeństwach. Na jego muzyce – w tym na znakomitych improwizacjach, które wciąż można usłyszeć po Mszach – wychowały się już cztery pokolenia parafian. Niektórym grał i do chrztu, i do Pierwszej Komunii, i do ślubu, i żegnał ich muzyką w czasie ich pogrzebu...

Czytaj dalej na następnej stronie

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL