Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Nadzieja, a nie śmierć

Drużyna Ojca Pio. – Chcecie? Przyda się wam? − zapytałem. − Jeśli tak, samochód jest wasz – opowiada ksiądz Dariusz Gadomski. I zaraz dodaje: − Dobro jest proste, jeśli sami go nie skomplikujemy.

Drużyna Ojca Pio – taki napis znajduje się na samochodzie, który trafił w ręce pszczyńskiego hospicjum. – Poczuliśmy się jak wielka rodzina, w której jeden drugiemu podarował prezent – dziękuje proboszczowi tyskiej parafii prezes hospicjum Teresa Buczak.

Parafian z budującego się kościoła pod wezwaniem Świętego Ojca Pio i hospicjum w Pszczynie połączył wspólny włoski patron oraz chęć pomagania innym.

– Byłoby nie do końca fair, gdybyśmy tylko brali, a nie dawali nic innym. Kierujemy się zasadą, że kiedy dajesz, to też dostaniesz, często nawet dwa razy więcej. To nie wyrachowanie z naszej strony. Dzieląc się z innymi, zawsze zyskujesz, jeśli nie coś materialnego, to przyjaźń i życzliwość drugiego człowieka, która jest bezcenna – mówi ksiądz Dariusz. Podkreśla, że zdanie o hospicjum zmienił, kiedy zachorował jego ojciec. Teraz już wie, że to nie miejsce śmierci, ale nadziei. Jest dokładnie tak, jak z Panem Jezusem. Jego śmierć nie była końcem, ale nadzieją na nowe życie.

Nadzieja

Siedmioosobowy samochód pomoże wolontariuszom w dotarciu do chorych oraz przy przewożeniu sprzętu medycznego. W przyszłości będzie także woził podopiecznych do powstającego właśnie ośrodka. – Święty ojciec Pio wyprzedza nasze potrzeby, samochód mamy wcześniej niż budynek. Jest to dla nas znak nadziei – komentuje prezes hospicjum, które działa przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Pszczynie. Od dwudziestu lat obejmuje ono całościową opieką ciężko chorych, szczególnie z zaawansowaną chorobą nowotworową, oraz ich rodziny. – Wszystko zaczęło się od kilku osób, które chciały pomagać innym. Na początku mieliśmy pięciu podopiecznych. Teraz jest ich ponad pięćdziesięciu, a wspiera ich drugie tyle wolontariuszy – opowiada Renata Gazda, koordynatorka wolontariatu, i dodaje, że ludzie przychodzą pomagać z różnych powodów. Przede wszystkim chcą dać coś z siebie, a czasem też oddać dobro, które otrzymali ich bliscy. Aby pomagać innym i odwiedzać chorych, trzeba przejść specjalne szkolenie. Składa się ono z kilku spotkań ze specjalistami z różnych dziedzin. Dzięki niemu przyszli wolontariusze mogą dowiedzieć się między innymi, czym jest hospicjum, jak przebiega choroba nowotworowa, jak opiekować się chorym, w jaki sposób rozmawiać z nim oraz jego rodziną.

Każdego podopiecznego odwiedza w domu zespół specjalistów: lekarz, pielęgniarka, psycholog, fizjoterapeuta, wykwalifikowany wolontariusz oraz ksiądz, jeśli tylko chory sobie tego życzy. – Trzeba żyć pełnią życia każdego dnia. Nieważne, czy jest to narodzenie, dojrzałość, starość, czy też odchodzenie. Wszystkie te chwile dostarczają różnych uczuć i mogą wnosić radość do naszej codzienności. Ważne jest, aby nikt nie był w nich sam. Osobom, którymi się opiekujemy, chcemy dać nadzieję, że to nie jest koniec, ale przejście. Chcemy sprawić, aby czuły się bezpiecznie – opowiada o pomaganiu chorym Teresa. – Uczymy się tutaj myślenia o swoim życiu z pokorą, bez oceniania innych. Mamy świadomość, że choroba nowotworowa spada na człowieka niespodziewanie, jest ogromnym zaskoczeniem i nieprzewidywalnym cierpieniem.

– Staramy się jednak pokazywać naszym podopiecznym małe nadzieje i radości – opowiada o byciu wśród tych, którzy cierpią, Mariola Rakoczy, pielęgniarka związana z hospicjum od początku jego istnienia. Ze swojego doświadczenia wie, że opieka hospicyjna nie dotyczy tylko chorych, ale także ich rodzin. – Kiedy choruje jedna osoba, choruje cała rodzina – podkreśla i dodaje, że w jej pracy niezwykle ważna jest wrażliwość, która pozwala być z kimś dotkniętym cierpieniem. – Towarzyszymy życiu nawet wtedy, kiedy jesteśmy przy osobach, które odchodzą z tego świata. Umieranie także jest elementem życia. Jedna z moich podopiecznych na krótko przed śmiercią otrzymała dar prawdziwej radości: przyjęła Komunię Świętą i naprawdę cieszyła się z bliskości spotkania z Panem Bogiem – wspomina Mariola.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL