Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Dwaj lekarze szpitala w Rydułtowach zwolnieni po śmierci pacjenta

Dwaj lekarze pełniący 19 marca dyżur w szpitalu w Rydułtowach (śląskie), gdzie 35-letni mężczyzna spędził - według jego bliskich - 10 godzin w izbie przyjęć, a wkrótce potem zmarł, zostali w czwartek dyscyplinarnie zwolnieni z pracy - poinformowała placówka.

Mężczyzna zmarł wskutek zawału serca po przewiezieniu do innej placówki. Podczas czwartkowej konferencji prasowej w Wodzisławiu Śląskim dyrekcja szpitala przekazała informację o wynikach wewnętrznego postępowania wyjaśniającego, przeprowadzonego w związku z tym zdarzeniem w Powiatowym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Rydułtowach i Wodzisławiu Śląskim, z siedzibą w Wodzisławiu Śl.

"Pacjent od momentu zgłoszenia na izbę przyjęć do czasu przywiezienia do szpitala rejonowego w Raciborzu był pod stałą opieką medyczną. Przeprowadzono diagnostykę, wdrożono leczenie. Postępowanie medyczne personelu izby przyjęć szpitala w Wodzisławiu Śląskim było prawidłowe. Jedyne uchybienie, jakie stwierdzono, to postępowanie lekarzy dyżurnych szpitala w Rydułtowach, którzy odmówili przyjęcia pacjenta do szpitala, tłumacząc się brakiem łóżek, mimo że szpital dysponował wówczas wolnymi łóżkami. W związku z tym dyrekcja szpitala podjęła decyzję o wyciągnięciu konsekwencji dyscyplinarnych wobec lekarzy pełniących dyżur w Rydułtowach. W dniu dzisiejszym z lekarzami zostały rozwiązane umowy bez wypowiedzenia" - oświadczył rzecznik szpitala Sławomir Graboń.

Jak poinformował, szpital udostępnił dokumentację medyczną w tej sprawie badającej ją prokuraturze, rzecznikowi praw pacjenta i Narodowemu Funduszowi Zdrowia.

Według relacji lokalnych mediów, 35-letni Marcin był budowlańcem. Poczuł się źle podczas pracy i wcześniej wrócił do domu. Stamtąd poszedł do przychodni. Po wykonaniu EKG lekarz skierował go do szpitala. Wezwano karetkę, która przewiozła go do izby przyjęć w Wodzisławiu Śląskim. Według relacji rodziny mężczyzna przebywał tam przynajmniej 10 godzin. W tym czasie wykonano mu m.in. trzy EKG i kilka badań krwi. Jak relacjonowała rodzina, późnym popołudniem zapadła decyzja o przewiezieniu pacjenta do Rydułtów, gdzie miały być dwa wolne miejsca w oddziale. Po chwili ambulans zawrócił. Okazało się, że nie ma miejsca. Mężczyzna został ponownie przewieziony do izby przyjęć w Wodzisławiu, gdzie był stale monitorowany. Wieczorem trafił do szpitala w Raciborzu. Zmarł nocą mimo reanimacji.

To kolejny w ostatnich dniach nagłośniony przez media przypadek zastrzeżeń do działania personelu medycznego w placówkach w woj. śląskim. W Sosnowieckim Szpitalu Miejskim 39-latek zmarł po wielogodzinnym pobycie w izbie przyjęć, a w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu ciężarna 20-latka została przeniesiona z SOR na pododdział udarowy dopiero wtedy, gdy jej stan bardzo się pogorszył. W ciężkim stanie trafiła do szpitala w Katowicach.

Pojawiły się też doniesienia o możliwych nieprawidłowościach w Zagłębiowskim Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej, gdzie pacjentka izby przyjęć miała nie otrzymać pomocy, choć zwijała się z bólu, a w końcu zemdlała. Były też informacje o przypadku 86-letniej kobiety, która w ciężkim stanie, po napadzie padaczkowym, trafiła do Izby Przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu. Według rodziny spadła ze szpitalnego łóżka i leżała na podłodze niezauważona przez kilka godzin. Szpital temu zaprzecza.

Na fali tych doniesień do mediów zgłaszają się też rodziny pacjentów, którzy również nie uzyskali - ich zdaniem - właściwej opieki. To przypadek śmierci 69-letniego mężczyzny, któremu miano nie udzielić pomocy w izbie przyjęć Miejskiego Szpitala Zespolonego w nocy z 9 na 10 listopada ubiegłego roku. Po kilku godzinach córka sama przewiozła go do innego częstochowskiego szpitala. Wykonane tam badanie USG brzucha wykazało tętniaka aorty, co oznaczało konieczność natychmiastowej operacji. Pacjent zmarł. Jak poinformował w czwartek rzecznik częstochowskiej prokuratury okręgowej Tomasz Ozimek, sekcja zwłok potwierdziła, że przyczyną zgonu było pęknięcie tętniaka aorty brzusznej. Trwa śledztwo w sprawie narażenia mężczyzny na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Wszystkie te sprawy są badane przez kontrolerów ze śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Część także przez prokuraturę i rzecznika praw pacjenta. Placówki prowadzą też kontrole wewnętrzne.

« 1 »

Zobacz także

  • wierny czytelnik
    05.04.2019 09:27
    Zła sytuacja w służbie zdrowia to nie wina Buzka. To wina SLD, które zlikwidowało dobrze działające kasy chorych i znacjonalizowało je tworząc NFZ.
    Buzek zreformował pokomunistyczny kraj a SLD zniszczyło część reform od razu po dojściu do władzy.
    Dobrze zarządzającą przez Sośnierza Śląską Kasę Chorych, która już wtedy wprowadziła karty czipowe zniszczyło w ten sposób SLD, a Sośnierza przez lata próbowali wsadzić do więzienia za umieszczenie (odpłatne) logo PZU na odwrocie karty. Żeby insynuować, że ta najlepsza Kasa wcale nie była taka dobra.
    Panu Sośnierzowi nie zapomnimy niezłomności a Buzkowi odwagi.
    Panem Millerem już się naród zajął. Ten były Premier dostał 5 tysięcy głosów w swoim okręgu w eurowyborach 2004 roku. Buzek dostał wtedy 170 tysięcy co było rekordem Polski.
  • Gość
    05.04.2019 13:07
    Zwolnieni z pracy... i już? koniec sprawy? Za zabójstwo w tym kraju traci się pracę?
  • tomaszl
    05.04.2019 13:27
    Ochrona zdrowia jest bombą z opóźnionym zapłonem. Dziś wychodzą powoli skutki ostatnich wieloletnich pomysłów kolejnych rządów.
    Taki przypadek winna dogłębnie zbadać prokuratura, bo nie wiadomo, czy nieprzyjęcie pacjenta to wina tylko lekarzy, czy też są inne przyczyny. No i mimo wszystko rodzi się pytanie, ile godzin ze zdiagnozowanym zawałem trzeba przebywać na SORze?
  • jan
    05.04.2019 19:25
    Efekt zatrudniania lekarzy niekatolików ?
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL