Nowy numer 20/2019 Archiwum

Ja to załatwię

Setki ludzi twierdzą, że siostra Dulcissima, Ślązaczka w drodze na ołtarze, wyprosiła im nadzwyczajne łaski. Jedno z tych świadectw jest szczególne, bo związane z prośbą... 9-letniej dziewczynki.

Diecezjalny etap procesu kanonizacyjnego siostry Dulcissimy, czyli Heleny Hoffmann rodem ze Zgody, dzisiejszej dzielnicy Świętochłowic, ma zakończyć się już 18 maja. Dalsza jego część ma toczyć się w Watykanie.

Dulcissima zmarła w wieku 26 lat w klasztorze w Brzeziu nad Odrą. Dzisiaj to dzielnica Raciborza. Mieszkańcy wsi od dnia jej śmierci są pewni, że to święta.

Siostra Paulina Szczepańczyk ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej zebrała w Brzeziu mnóstwo świadectw o łaskach, które ludzie wymodlili u Boga, kiedy poprosili o wstawiennictwo Dulcissimę. Wielu ludzi uważa, że zostało w niewytłumaczalny sposób uzdrowionych.

Przed laty do siostry podeszła mała dziewczynka i powiedziała, że też ma świadectwo o Dulcissimie. – Ponieważ mówiło mi to dziecko, jakoś to zlekceważyłam i poszłam dalej. Później się okazało, że dziecko miało rację – wspomina s. Paulina.

Ciocia w ciąży

Dzisiaj to dziecko ma już prawie 20 lat, jest w klasie maturalnej i wybiera się do Akademii Sztuk Pięknych. Nazywa się Kamila Kruczek i też mieszka w Brzeziu.

W dzieciństwie Kamila śpiewała w scholi. Próby odbywały się w klasztorze sióstr Maryi Niepokalanej w Brzeziu. Dziewczynka zaprzyjaźniła się z zakonnicami. – Bardzo lubiłam tam przychodzić. Siostry często mówiły o Dulcissimie, a ja przesiąkałam atmosferą tych rozmów – wspomina. Z drugiej strony także w domu rodzice, dziadkowie i prababcia mówili o Dulcissimie jak o najlepszej przyjaciółce.

Kiedy Kamila miała 9 lat, jej ciocia zaszła w ciążę. Dziewczynka była zafascynowana jej wielkim brzuchem. – Myślałam: „Ja też chciałabym mieć rodzeństwo”, bo byłam wtedy sama. Pamiętam, że mamę strasznie w tej sprawie napastowałam – śmieje się.

– Tak, to było straszne. Codziennie dotykała mojego brzucha i mówiła: „Mamuś, może ty jesteś w ciąży, a nie wiesz?” – włącza się do rozmowy Grażyna Kruczek, mama Kamili. – Tymczasem dla mnie też było to bardzo przykre, że nie mamy więcej dzieci – dodaje.

Pani doktor powiedziała kiedyś Grażynie, że nie będzie miała dzieci. Problemem był m.in. konflikt serologiczny między małżonkami. Zdawało się, że Kamila będzie jedynaczką. – Adam, mój mąż, powiedział, że trzeba się z tym pogodzić, bo widocznie Pan Bóg tak chce – wspomina Grażyna. Dziecko, radośnie szczebiocząc mamie o ciąży, pogłębiało jej wewnętrzny ból.

Adaś, to niemożliwe!

Kiedy ciocia była już w 7. miesiącu ciąży, Kamila z mamą odwiedziły ją w szpitalu. Dziewczynka poczuła tam, jak jej nienarodzona kuzynka kopie. Działo się to w 2008 roku.

– Wracamy, już wchodzimy do samochodu, a Kamila znów dotyka mojego brzucha i mówi: „Mamuś, poczekaj, może ty nie wiesz, że jesteś w ciąży. Jest, jest! Czuję! Kopie!”. A ja nie byłam w ciąży – wspomina Grażyna. – Już nie wiedziałam, co temu dziecku powiedzieć. Nie chciałam jej mówić, że mamy problemy. Powiedziałam więc tylko jedno zdanie: „Kamilko, czasami jest tak, że to nie zależy od nas samych, ale też od Bozi”. Pamiętam, że ona wtedy odpowiedziała: „Od Bozi? To ja to załatwię”.

Dziewczynka nie powiedziała rodzicom nic więcej. Kiedy jednak wychodzili z Mszy w kościele w Brzeziu, mówiła im: „Idźcie, ja jeszcze coś załatwię”. – Raz trochę przystanęłam, patrzę, a ona jest nad grobem siostry Dulcissimy... – wspomina Grażyna.

Minął miesiąc od tamtej rozmowy w samochodzie. W przeddzień Wigilii Grażynie wyraźnie nie wychodziły przygotowania. Ciastka się spaliły, a ona raz płakała i wpadała w histerię, raz się śmiała. Kamila skomentowała: „Mamuś, ty jesteś jakaś dziwna, ja ci mówię, ty jesteś w ciąży”. Grażynę coś tknęło.

– Wyjątkowo nie pamiętałam, kiedy dokładnie w listopadzie miałam okres. W tajemnicy pojechałam do apteki po test ciążowy. Myślałam: „Zrobię ten test, ale i tak wiem, że będzie negatywny, bo ile razy ja już takie testy robiłam”. Wróciłam za jakiś czas do łazienki: te dwie kreski były tak bardzo różowe... Zawołałam męża: „Adaś, chodź, to jest niemożliwe!” – mówi.

Nie może mi odmówić

Kamila też wspomina tamte swoje modlitwy. – Pamiętam, że nie wywierałam presji na Dulcissimie, tylko jej mówiłam, że bardzo chciałabym mieć rodzeństwo. Jakby jej się zwierzałam – mówi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Gość
    17.04.2019 17:09
    Dzięki Wam wszyscy Święci za to, że wstawiacie się za nami u Boga ,a szczególnie Wam Święci Młodziankowie, zamordowani przed narodzeniem. Wy jesteście największymi ofiarami zła na tym świecie. Chwała Wam i dzięki za to, że się za nami wstawiacie u Boga Wszechmogącego.
    doceń 3

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL