Nowy numer 41/2019 Archiwum

Blachnicki znów za kratami

Założyciel oazy został namalowany przez więźnia w kaplicy Aresztu Śledczego w Katowicach. Trafił do miejsca, gdzie już dwa razy siedział.

Uśmiechnięty ks. Franciszek Blachnicki trafił na ścianę kaplicy więzienia przy ul. Mikołowskiej. Znalazł się pomiędzy wizerunkami św. Jana Pawła II i ks. Jana Machy. Księża Macha i Blachnicki w czasie wojny siedzieli właśnie w tym więzieniu, czekając na egzekucję. Na ks. Masze wyrok śmierci został wykonany, a F. Blachnicki – wtedy jeszcze nie ksiądz – ocalał. Teraz obaj są kandydatami na ołtarze. – Autorem tego wizerunku jest pan Robert, który namalował też pozostałe postacie w naszej kaplicy – wskazuje ks. Marek Zyzak, kapelan Aresztu Śledczego w Katowicach. Autor malowidła to więzień. Specjalizuje się też w wypalaniu wizerunków w drewnie. W ten sposób stworzył Drogę Krzyżową w kaplicy, ozdobił ołtarz i ambonę. – Dzięki tym pracom nasza kaplica już nie jest tak surowa – uważa kapelan. Ten sam więzień artysta jest też autorem wymalowanej na korytarzu aresztu polskiej husarii, galopującej wprost na widza szeroką ławą, z nisko pochylonymi kopiami. Stworzył to malowidło w zeszłym roku, z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Rekolekcje w odsiadce

Ksiądz Blachnicki był na Mikołowskiej przetrzymywany przez Niemców, a później polskich komunistów. Niemcy skazali go na zgilotynowanie za działalność w polskim podziemiu. W celi śmierci 17 czerwca 1942 r. przeżył nawrócenie. Dzięki temu, co stało się wtedy w katowickim więzieniu, najpierw żywą wiarą zapłonął sam Franciszek, a później tysiące młodych ludzi, których porwał za sobą. Być może właśnie dzięki nawróceniu tego jednego człowieka w więzieniu w Katowicach wiara w Polsce nadal jest dziś żywa. Czy w gmachu katowickiego Aresztu Śledczego wciąż zdarzają się nawrócenia? Na pewno nie powszechnie: na 450 osadzonych na Mszę św. przychodzi do kaplicy około 40–50 osób. – Za to ci, którzy przychodzą, są tu w większości z potrzeby spotkania z Panem Bogiem. W tym czasie mogliby przecież poleżeć w łóżku – mówi ks. Zyzak. Kapelan zna ludzi, którzy traktują pobyt w areszcie jako swoiste... rekolekcje. Tak widzi to m.in. Andrzej, w przeszłości ministrant, a później prezes firmy. Z dwuletniego wyroku odsiedział już 14 miesięcy. – Przez 25 lat biegałem: zajmowałem się sprawami zawodowymi, rodziną i nie miałem czasu przystanąć. Choć nie uważałem się za materialistę, życie, które prowadziłem, było strasznie intensywne. Dużo podróżowałem po całym świecie – wspomina.

Nowe otwarcie

Splot wydarzeń doprowadził go do aresztu. Postanowił wyciągnąć z tej trudnej sytuacji coś dobrego. – Pozwoliło mi to przystanąć i zastanowić się, czy tamta ciągła gonitwa sprowadzała się do czegoś dobrego czy tylko do ułudy dobrego – mówi. Zobaczył, że sensu nie miało też nieustanne staranie się o zadowolenie wszystkich i o bycie docenianym. – Przy okazji popełniłem mnóstwo błędów. Gdybym nie próbował czasami po swojemu interpretować przykazań, pewnie by mnie tu nie było. Nasza interpretacja przykazań powinna być „tak–tak, nie–nie”, bez odcieni szarości – uważa. Dla bliskich jego odsiadka jest trudna. – Nie poświęcałem im dość czasu. Starałem się, jednak z tych starań za mało wynikało. Pewnych rzeczy już nie naprawię, ale chcę to jeszcze przepracować z bliskimi – mówi. – Patrząc z perspektywy, myślę, że na wolności człowiek często nie docenia czasu. Nie potrafi go właściwie zagospodarować i zastanowić się, czy jego życie idzie we właściwym kierunku – dodaje. Andrzej ma to szczęście, że może w areszcie pracować. Składa z przywiezionych elementów kartony. Narzucił sobie dyscyplinę: wstaje dwie godziny przed apelem, żeby w spokoju przed pracą pomodlić się i poczytać coś, co go buduje i rozwija. – Staram się nie zmarnować tego czasu, ale przygotować się na nowe otwarcie – wyjaśnia. Wielu więźniów po wyjściu na wolność wpada z powrotem w stare koleiny. Czy Andrzej ma plan, jak tego uniknąć? – Tak, przemyślałem to. Na pewno chcę przeznaczyć więcej czasu dla rodziny: więcej być, niż mieć. Chciałbym też pogłębić wiarę – deklaruje. Chce poszukać jakiejś wspólnoty związanej z nową ewangelizacją. Ciekawe, że właśnie ks. Blachnicki, wymalowany w kaplicy, w której rozmawiamy, był prekursorem nowej ewangelizacji w Polsce.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL