Nowy numer 29/2021 Archiwum

Hanik – orędownik

Różaniec – to była jedna z rzeczy, które pomogły mu wytrwać, kiedy trafił do więzienia, aresztowany przez gestapo. Zrobił go ze sznurka i drzazgi odłupanej ze stołu w celi. Czy ks. Jan Macha zostanie błogosławionym?

Szloch w kościele

Prawda nie jest popularna, można ją na jakiś czas zakuć w kajdany, można szydzić z dobra, zdeptać godność, ale jej zdolne do pokonania wszystkiego siły wydostaną się nawet z zapieczętowanego, zamkniętego potężnym kamieniem grobu, aby w cudownym blasku wielkanocnego poranka rozpocząć swój zwycięski marsz. Ostateczny los prawdy to nie mroczny wieczór Wielkiego Piątku, lecz świetlisty promień chwały wielkanocnego poranka (kazanie z 13 kwietnia 1941 roku). Księdza Jana Machę zgilotynowano krótko po północy 3 grudnia 1942 roku. Rodzina dowiedziała się następnego dnia, w którym akurat przypadał pierwszy piątek miesiąca. Jak wspomina siostra ks. Jana – Róża Trojan – wiadomość wywołała poruszenie w parafii. „Po południu była godzina święta, poszłyśmy z Mamą, ludzie jak się dowiedzieli, zamiast śpiewać, to był jeden szloch w kościele” – zapisała. To właśnie siostra i mama były pierwszym źródłem wiedzy o niezwykłym krewnym dla Kazimierza Trojana. – Nasz Hanik to była postać, do której wracaliśmy bardzo często. Z opowiadań zarówno babci, jak i mojej mamy wiele się dowiedziałem na jego temat. Dzięki temu, co mi przekazały, sądzę, że posiadam taką wrażliwość na ludzkie potrzeby i dobro, które powinniśmy realizować wokół siebie. Osobiście mocno odczułem pomoc ks. Jana, kiedy sam byłem internowany. Zaraz na początku stanu wojennego mnie zamknęli. W więzieniu, pierwszym z czterech, wzorem Hanika zrobiłem sobie różaniec. Nie było sznurka (z niego korzystał wujek), ale miałem stare potargane prześcieradła, na tych łóżkach, na których spaliśmy. I to był mój pierwszy różaniec – wspomina. – Potem udoskonaliłem tę produkcję i w kolejnym zakładzie, w Bieszczadach, zrobiłem trzy różańce z drewna. W jednej z cel rozpadała się podłoga, więc wykorzystałem kawałek klepki. Jeden z tych różańców otrzymał papież Jan Paweł II, drugi ma moja żona, a trzeci został u mnie – mówi. Pamięć o niezwykłym kapłanie powoli odżywa na Śląsku. Trwa modlitwa o jego beatyfikację. – Modlimy się o to także rodzinnie. Regularnie odbywają się Msze św. w tej intencji w rodzinnej parafii ks. Jana w Chorzowie Starym – podkreśla K. Trojan.

Do modlitwy może włączyć się każdy mieszkaniec archidiecezji – 17 marca to Niedziela z ks. Janem Machą. – Mamy już w gronie błogosławionych męczenników II wojny światowej dwóch kapłanów naszej diecezji: ks. Emila Szramka i ks. Józefa Czempiela. Każdy z nich reprezentuje trochę inną grupę duchownych, inną duchowość i duszpasterską aktywność. Ks. Szramek to duszpasterz katowickiej parafii, kurialista, ale i działacz na rzecz kultury. Ks. Józef Czempiel – typowy śląski farorz, oddany parafianom, apostoł trzeźwości. Ks. Jan Macha reprezentuje młode pokolenie duchownych, które na starcie swojego posługiwania starło się z okupacyjną i wojenną machiną. W tym roku będziemy wspominali 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej, co powinno nas mobilizować do modlitwy o pokój w świecie pełnym niepokoju. I do patrzenia na tych świeckich i duchownych, którzy w chwili najtrudniejszej próby pozostali wiernymi. Sługa Boży ks. Jan Macha był oddany „miłości miłosiernej”, umiał twórczo współpracować z młodymi. Działał w mocy Bożego Ducha i pozostał heroicznie wierny powołaniu kapłańskiemu. Wszyscy wymienieni, a zwłaszcza sługa Boży ks. Jan, mobilizują nas, abyśmy w Wielkim Poście – jak oni w swoim życiu – realizowali zaproszenie Zbawiciela: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” – przypomina abp Wiktor Skworc. Już teraz wiadomo, że jak tylko ks. Jan Macha zostanie ogłoszony błogosławionym, Wyższe Śląskie Seminarium Duchowne przyjmie go za swojego patrona. Zdaniem rektora ks. dr. Marka Panka, Hanik zdecydowanie może być współczesnym wzorem dla młodych kapłanów. – Mogą się nauczyć wierności i takiego dosłownego oddania życia za wiarę, za swoje przekonania. Mam nadzieję, że nikt z nas nie będzie musiał oddawać życia w takiej formie jak ks. Jan, ale oddawać życie – to przecież na co dzień służyć wiernie, oddawać swój czas i umiejętności innym i Panu Bogu – przekonuje.•

Więcej o słudze Bożym ks. Janie Masze znajdziesz w serwisie Gościa poświęconym ks. Janowi Masze.

Serwis-specjalny-o-ks-Janie-Masze

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama